2

Hurra, Spotify kolejny serwisem z relacjami, których nikt nie ogląda

Kompletnie nie rozumiem tego szału na relacje. To te krótkie, trwające chwilę zdjęcia i filmy, które wszyscy podkradli Snapchatowi. Wiecie kto zamierza dodać tę funkcję do swojej usługi? Spotify. Po co? Nie wiem.

Spotify od lat chce być nie tylko serwisem streamingującym muzykę, ale również platformą społecznościową. I od lat się im to nie udaje. Na dobrą sprawę poza podglądem kto ze znajomych aktualnie czegoś słucha, nie widzę tu jakiejkolwiek społeczności. A wzorów było kilka – MySpace, świetny Last.fm, którego cały czas używam. Powiecie, że przecież jest dzielenie się playlistami i tak – to jest super, ale nie widzę tu elementu związanego ze znajomymi, po prostu ktoś robi playlistę, a my ja obserwujemy, bo akurat wyskoczyła jako pierwsza po wpisaniu jakiegoś hasła.
Spotify chce dać artystom publikującym swoje utwory w usłudze możliwość dzielenia się z fanami czymś więcej niż tylko muzyką, zdjęciami czy biografią. Co więc chce wprowadzić? Relacje.

Usługa została znaleziona przypadkiem w kodzie aplikacji. Relacje miałyby być publikowane wyłącznie przez artystów, co stanowiłoby sposób na komunikowanie się z fanami. Identyczny jak na Faceboku/Messengerze, czy (przede wszystkim) Instagramie, gdzie przecież artyści również funkcjonują. Sorry, ale nie widzę potrzeby oglądania tego samego w appce do słuchania muzyki, szczególnie jeśli będzie ją przerywać.

Nie wierzę jednak, że chodzi wyłącznie o kontakt artystów z fanami. To doskonałe miejsce do sprzedawania przestrzeni reklamowej – czy raczej wykupywania przestrzeni na materiały promocyjne zespołu lub wykonawcy. I najlepiej żeby jeszcze pomiędzy poszczególnymi wpisami pojawiały się reklamy, na czymś przecież trzeba zarabiać. Zobaczymy czy ostatecznie ta funkcja pojawi się w Spotify, mam nadzieję że nie. Niech lepiej zrobią porządek z Radarem Premier, który stał się karykaturą samego siebie.

źródło