38

Sony, w taki sposób nie zawojujecie rynku. Recenzja Xperia 10 II

Sony Xperia 10 II
Średnia półka cenowa jest podobno kluczowa, bo to ona napędza zdecydowanie większą sprzedaż niż flagowe modele. Jest też trudna i nie ma szans na to, by sukces odniosły niedopracowane telefony działające gorzej niż tańsza konkurencja. Sony mogło powalczyć na rynku modelem Xperia 10 II, ale ostatecznie nie ma na nim szans.

Zawsze podobało mi się, że Sony idzie ze swoimi smartfonami pod prąd. Konsekwentnie nie daje się porwać rynkowym trendom, nikogo nie naśladuje i nie kopiuje. O to dziś naprawdę trudno i zawsze doceniałem takie odważne podejście. Jednak wraz z nim musi iść świetny produkt, a z tym japońska firma ma ostatnio co jakiś czas problemy. Drugi to za wysokie ceny, których nie jestem w stanie usprawiedliwić. I niestety nowa Xperia 10 II cierpi na wszystko, co wyżej wymieniłem.

Sony Xperia 10 II

Wygląd i wykonanie Xperia 10 II

Szanuję Sony za konsekwencję, a Xperia 10 II po prostu mi się podoba – szczególnie w ciemnoszarej wersji kolorystycznej, która do mnie trafiła. Nawet plastikowa ramka łącząca dwie tafle szkła prezentuje się fajnie dzięki zmatowieniu. Telefon ze względu na proporcje ekranu jest dość długi, ale wąski przez co naprawdę przyjemnie leży w dłoni. Nie ma na rynku drugiego takiego smartfona, żaden inny telefon nie ma też tak mocno widocznego własnego stylu wizualnego. Xperia 10 II nikogo nie kopiuje, konsekwentnie podąża odważną ścieżką, którą firma obrała przy okazji poprzedniej generacji. Wciąż mamy grubsze ramki na górze i na dole, o bezramkowości nie ma więc mowy. Nie zmienił się też tył z obiektywami ułożonymi asymetrycznie i pionowo. Port słuchawkowy mini-jack 3,5 mm jest wciąż w tym samym nielubianym przeze mnie miejscu na górze, cały czas jest to jedyna firma, która do zmiany karty SIM czy włożenia karty pamięci nie wymaga szpilki oferując zamykaną szufladkę (ale proces wymiany od lat resetuje smartfona). Schludnie, ładnie, na pewno bardzo oryginalnie jak na 2020 rok, ale nie odczułem by telefon prezentował się archaicznie.

Na pewno zaciekawiło Was dlaczego na dole nie ma żadnej maskownicy głośnika. Otóż głośnik jest, ale pod ekranem, czy raczej w szczelinie pod wyświetlaczem. Gra tak sobie, więc nie ma co się nad nim rozwodzić. Ten na górze wykorzystywane jest natomiast wyłącznie do rozmów, nie ma więc szans na dźwięk stereo.

Na prawej ściance urządzenia zdecydowano się na czytnik linii papilarnych. Wolałbym go minimalnie wyżej i może nie jest najszybszy na świecie, ale na tyle responsywny i nieomylny, że bardzo chętnie go używałem i nie napotkałem problemów z jego działaniem.

Ekran w Xperia 10 II

Z jednej strony sam wyświetlacz to najlepszy element Xperii 10 II, z drugiej może jednak odrzucić od smartfona. Chodzi tu przede wszystkim o mocno promowane przez Sony w poprzedniej generacji proporcje 21:9, których rynek jednak nie kupił. Wydłużają one ekran i jeśli chodzi o multitasking – to super opcja, nie potrafię jednak znaleźć zbyt wielu zastosowań dodatkowych. Filmy w streamingu w proporcjach 21:9 ogląda się super, ale YouTube już nie, bo zostają na ekranie bardzo grube pasy po bokach. O wspomnianych kilku aplikacjach na ekranie za chwilę, bo nie jest tak kolorowo jak miało być.

Smartfona wyposażono w wyświetlacz OLED o przekątnej 6 cali, wspomnianych proporcjach 21:9, co przekłada się na specyficzną rozdzielczość 1080 na 2520 pikseli (zagęszczenie 457 ppi). Ekran chroni szkło Gorilla Glass 6. Obraz jak to na OLED-zie, bardzo ostry, z nasyconymi kolorami i świetnymi kątami widzenia. Jasność maksymalna mogłaby być nieco wyższa, ale ostatecznie nawet w słoneczny dzień nie jest źle i nie trzeba chować się do cienia by coś na nim dojrzeć.

Podzespoły i działanie Xperia 10 II

Smartfon na pewno nie robi szału jeśli chodzi o podzespoły – szczególnie jeśli spojrzymy na niego przez pryzmat 1799 złotych, na jakie został wyceniony. Snapdragon 665, Adreno 610, 4GB pamięci RAM oraz 128GB pamięci na dane (hybrydowy slot na karty microSD). Nie jest to zabójcza specyfikacja, co też potwierdzają syntetyczne testy, gdzie Xperia 10 II wykręca raczej słabe wyniki. Ale jak doskonale wiecie, to tylko cyferki, które mogą, a nie muszą przekładać się na działanie urządzenia.

Tu jednak coś ewidentnie poszło nie tak, bo Xperia 10 II działa źle – nawet po pierwszej aktualizacji.

Ten telefon tak po prostu, po ludzku MULI. Praktycznie każda aplikacja, ale i sam interfejs potrafi często złapać chwilowe „zwiechy” lub przyciąć animację. Na domiar złego system ma jakieś problemy z trzymaniem programów w pamięci RAM, co często kończy się ich przeładowywaniem i po powrocie do aplikacji koniecznością oglądania czarnego ekranu ładowania. A trudno powiedzieć by cokolwiek uruchamiało się na tym sprzęcie błyskawicznie. Czasami dokuczało mi to tak bardzo, że odpuszczałem równoległe korzystanie z dwóch appek, czyli głównej funkcji ekranu 21:9. Nie wiem o poszło nie tak, nie wiem czy da się to poprawić aktualizacjami, ale lepszą kulturę pracy widziałem w smartfonach za tysiąc złotych i tu choćby wskażę wycenionego na 999 złotych Huawei P40 Lite, z którego korzystanie było o wiele przyjemniejszym doświadczeniem.

Wielka szkoda, bo takie działanie psuje przyjemność z multitaskingu, który naprawdę świetnie sprawdza się na ekranie o proporcjach 21:9. Na górze YouTube, na dole serwis społecznościowy przy tak długim wyświetlaczu to masa frajdy i przydaje się choćby do puszczania muzyki w serwisie kiedy nie posiadacie konta premium umożliwiającego odsłuchiwanie utworów w tle. Bo nawet kiedy YT zajmie część ekranu na górze, to wciąż pod tym oknem mamy rozsądną powierzchnię roboczą. A jest to teraz jeszcze łatwiejsze, bo Sony wypchnęło na główny ekran ikonę z opisem 21:9, która w prosty sposób pozwala skorzystać z kilku okien jednocześnie.

Nakładka Sony jak to nakładka Sony – trzeba się z nią polubić, bo jest specyficzna. Niby wygląda trochę jak czysty Android, ale nigdy tak nie działa. Niby daje sporo dodatkowych funkcji, a jednak jest intuicyjna jedynie dla osób, które używały wcześniej telefonów tej firmy. Niestety – jak zawsze – jest przeładowana niepotrzebnymi rzeczami, o których na pewno przypomnicie sobie przy każdej aktualizacji nakładki. Jest na to na szczęście pewien sposób – przy konfiguracji telefony odhaczcie by nic dodatkowego się nie instalowało, polecam ten styl życia.

Aparaty i zdjęcia Xperia 10 II

Minęło tyle lat, a ja wciąż nie mogę zrozumieć jak to jest, że Sony dostarcza tak dużo sensorów sprzętom konkurencji, a ciągle ma jakieś problemy ze swoimi aparatami. Xperia 10 II nie jest tu wyjątkiem. Zestaw aparatów wygląda tak:

  • Główny: 12 MP, f/2.0, 26mm, 1/2.8″, PDAF
  • Tele: 8 MP, f/2.4, 52mm, 1/4.0″, PDAF, 2x optyczny zoom
  • Szeroki: 8 MP, f/2.2, 120˚, 16mm, 1/4.0″
  • Selfie: 8 MP, f/2.0, 24mm, 1/4.0″

I niestety Xperia 10 II nie robi dobrych zdjęć. Co najwyżej przeciętne i to w dobrych warunkach oświetleniowych. Śledzenie obiektu autofocusem jest super, ale telefon doostrza dwa razy, co przekłada się na długi czas oczekiwania na zdjęcie.

Natomiast kompletnie nie rozumiem jak to możliwe, że automatyczny tryb nie używa HDR-u. Ten dostępny jest wyłącznie w trybie ręcznym, a nie muszę chyba nikogo przekonywać jak dużą różnicę robi ten system kiedy w kadrze pojawiają się jaśniejsze i ciemniejsze sceny. Tu dla porównania brak HDR po lewej i HDR po prawej:

Trudno nazwać Xperię 10 II smartfonem do kręcenia filmów. Przede wszystkim ze względu na słabą, galaretowatą stabilizację podczas kręcenia (szczególnie w rozdzielczości 4K).

Aparat do selfie całkiem w porządku i myślę, że do zdjęć na mediach społecznościowych w zupełności wystarczy. Na poniższym zdjęciu widzicie natomiast jak działa tryb portretowy w przednim aparacie – no umówmy się, rozmycie idealne nie jest i kawałek mojej brody z niewiadomych przyczyn dostał blura, podobnie jak uszy.

Bateria i czas pracy

3600 mAh to niewiele, ale niech Was to nie zmyli. Smartfon spokojnie dociąga do dwóch dni pracy i do około 7 godzin Screen on Time. Do tego dochodzi jeszcze dobrze działający tryb oszczędzania, który od lat sprawdza się w smartfonach Sony. Szybkie ładowanie 18 Watów nie robi szału, ale nie jest też jakoś dramatycznie wolne. Brakuje natomiast ładowania indukcyjnego i myślę, że w tej cenie to jest już minus, który można temu smartfonowi bez problemu wytknąć. Ale jest NFC, jakby ktoś pytał. I uwaga – dioda powiadomień.

Czy warto kupić Sony Xperia 10 II?

Pierwsze Xperie 10 nie były idealnymi telefonami. I często jest tak, że producent bierze sobie do serca uwagi, by w kolejnej generacji poprawić braki, co skutkuje po prostu lepszym urządzeniem. Nie wiem co się wydarzyło z Sony i dlaczego nie atakuje swojej półki cenowej dopieszczonym świetnym smartfonem, ale z takim sprzętem nie wróżę sukcesu. Xperia 10 II została wyceniona na 1799 złotych i w tych pieniądzach nie ma absolutnie żadnych szans z konkurencją. Powiem więcej, jest kilka smartfonów za 1100-1300 złotych, które działają lepiej i robią lepsze zdjęcia. Nie wiem ile musiałby kosztować ten sprzęt bym mógł go z czystym sumieniem polecić. Na pewno nie 1799 złotych. Dlatego moim zdaniem aktualnie nie warto kupić Sony Xperia 10 II.