3

Światło nigdy nie wygra z Ciemnością. Recenzja Destiny 2: Poza Światłem

Destiny 2: Poza Światłem
Nie, nie chodzi o listopadowe popołudnia w Polsce, choć tytuł pasuje wręcz idealnie. Destiny 2 dostało właśnie nowy dodatek, który w pewnym sensie stawia na głowie podstawowe wartości, jakim hołdowali Strażnicy.

Walka Światła i Ciemności towarzyszy Destiny od lat i jeśli kiedykolwiek graliście w ten tytuł – na pewno pamiętacie, że bohaterowie galaktyki, Strażnicy, nieustannie ulepszali swoje Światło. Co byście więc powiedzieli na to, że tym razem będą musieli flirtować z Ciemnością i jej mocą? Okazuje się bowiem, że to jedyna droga, by pokonać Eramis. Mroczna dowódczyni Upadłych nie zna litości i ponownie jedynym ratunkiem dla wszechświata są bohaterscy Strażnicy. Jest jednak pewien problem – okazuje się bowiem, że Światło nie jest w stanie wygrać z Ciemnością. Jak w to w naiwnych opowieściach bywa, powraca maksyma „z ogniem walcz ogniem”, przyjdzie nam więc okiełznać Stazę, tajemniczą, mroczną lodową umiejętność. Nigdy nie siedziałem głęboko w lore Destiny, ale podejrzewam, że taka zmiana narracji nie została zbyt optymistycznie przywitana przez zagorzałych fanów.

Destiny 2: Poza Światłem

Europa da się lubić

Dodatek oddaje w ręce graczy nową lokację. Europa to lodowy księżyc Jowisza i przyznaję, że zrobił na mnie wrażenie. Może nie swoim rozmiarem czy konkretnymi miejscówkami, ale klimatem. Wieczna zima, lód, śnieg – jak w baśniowej krainie Blashyrkh stworzonej przez norweski black metalowy zespół Immortal. Niejako bonusem są tu burze śnieżne, które ograniczają widoczność do minimum. Nie wiem natomiast dlaczego twórcy w tym samym czasie nie dodali odpowiedniej mapy do starć PvP? Dziwna decyzja, generalnie mam wrażenie, że nowy dodatek wręcz ominął starcia w trybie Tygla i kiedy rozmawiałem z osobami, które spędziły tam tysiące godzin to mam wrażenie, że wszystkie zmiany są tylko na minus.

Jest też powrót do przeszłości w postaci kultowego już Kosmodromu znanego z pierwszego Destiny. Ta sama lokacja wygląda zdecydowanie lepiej niż kiedyś i powrót sprawił mi masę frajdy.

Staza nie zachwyca

Dodatek pozwolił nam na romans z siłami Ciemności, którego efektem są nowe umiejętności. Staza to lodowe zamrożenie i mam w stosunku do niej bardzo mieszane uczucia. Nie są to moce ofensywne i choć czasem wydają się przydatne, to jednak zwalniają tempo rozgrywki – zarówno w PvE, jak i PvP. O ile jeszcze ma to sens przy walce z mobkami i bossami, to w starciach z innymi graczami zwyczajnie irytuje. Po ostatniej łatce jest lepiej, ale na początku Staza wręcz zniechęcała do zabawy w multi, a dodatkowo prawie wszyscy jej używali by wbić dodatkowe zadania.

Wciąż nie potrafię też odpowiednio wykorzystać nowych mocy w boju, takie na przykład granaty stawiające lodowe ściany wprowadzają do rozgrywki jedynie zamieszanie. Jasne, to w pewnym sensie powiew świeżości, ale nie poznałem jeszcze nikogo, kto powiedziałby, że nowe moce są super i zamierza używać ich regularnie.

Za mało zawartości?

Kampania fabularna w Poza Światłem trwa mniej więcej 8 godzin. Czy zachwyca opowieścią? Nie bardzo. To może rozwiązaniami? Też nie – jest kilka fajnych momentów, ale pojawiają się też nudne dłużyzny bazujące na idei patrolu i zbierania pewnej ilości elementów. Jeśli chcecie uzupełnić wiedzę fabularną, oczywiście warto tryb kampanii przejść, jeśli chodzi natomiast o spójność i frajdę, to bywało w przypadku dodatków do Destiny 2 lepiej i ciekawiej – również jeśli chodzi o nowe lokacje.

Dodatkowo wiele aktywności (w tym rajd) pojawił się dopiero po jakimś czasie, więc widać, że rozpiska została rozłożona na dość długo, co też pozostawia na początku pewien niedosyt. W żaden sposób Poza Światłem nie jest więc dla Destiny 2 przełomowe.

Mam natomiast wrażenie, że zmieniło się trochę jeśli chodzi o aspekt wizualny i gra wygląda nieco lepiej. Coś musi być na rzeczy, bo tym razem trzeba było pobrać całą zawartość, a nie tylko sam dodatek. Przygotowanie do wersji na nowe konsole? Możliwe, ale…

A co z ulepszeniem dla nowych konsol?

Destiny 2 przespało premierę nowych konsol i co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Jesienna premiera dodatku Poza Światłem było wręcz idealnym momentem żeby wprowadzić wreszcie popularną strzelankę w świat 4K 60 fps – zdecydowano się jednak tego nie zrobić i zmusić graczy, którzy zaopatrzyli się już w nowe sprzęty do „męczarni” w 30 fps. Kompletnie tej decyzji nie rozumiem, a mający się pojawić dopiero w grudniu patch z 60 klatkami animacji na sekundę to srogi poślizg względem płatnego przecież dodatku. Super, że nie trzeba będzie za ulepszenie dopłacać, ale twórcy przegapili moim zdaniem okazję by uatrakcyjnić dodatek Poza Światłem, który sam w sobie nie zachwyca kampanią i – póki – co zawartością.

Destiny 2 jest od dawna na takim poziomie, że wszyscy, którzy od lat siedzą głęboko w tym świecie, niejako za automatu kupią rozszerzenie – ale jednocześnie nie bardzo widzę szanse na to, by Poza Światłem przyciągnęło do gry nowych fanów. To mogło zrobić równoczesne wypuszczenie łatki dla nowych konsol. No cóż, wydawca i producent czasu nie cofną – ja przy okazji Beyond Light wróciłem do gry, ale bardziej ze względu na namowy znajomych niż zawartość dodatku. Widzę w sieci, że rozszerzenie zbiera różne opinie, wielu graczy jest nim rozczarowanych i mówiąc szczerze – po części ich rozumiem.