Felietony

Streaming gier działa super. Ale jeden szczegół wystarczył, bym zniechęcił się do tej formy zabawy

Kamil Świtalski
3

Przypadłość starych gier wideo? Tam nie było zapisów w każdym momencie, nie było też automatycznych save'ów po zmianie lokacji. Dlatego warto się pilnować gry gramy w nie w chmurze - po kilku minutach bezczynności, konsola się wyłącza i cały nasz progres może przepaść. Puff, i nie ma!

Granie w chmurze u Sony to dla nas nowość. W Polsce zadebiutowała dopiero wraz z nowym abonamentem PlayStation Plus, który oferuje pokaźną kolekcję gier na wyciągnięcie ręki. Te z PlayStation 3 dostępne są wyłącznie w ramach opcji grania w chmurze. Cloud gaming to segment, który nie cieszy się specjalnie dobrą sławą. Ci sami ludzie którym absolutnie nie przeszkadza to że gra traci klatkę za klatką bo ich konsola nie wyrabia na samą myśl o opóźnieniach na poziomie kilku milisekund dostają gęsiej skórki i mówią, że tak grać się nie da.

Moje doświadczenia są zupełnie inne — ale może dlatego, że nie sięgam w ramach cloud gamingu po najbardziej dynamiczne gry gdzie liczy się każda klatka, a raczej te spokojniejsze. Chociaż i z podstawowymi grami dawała sobie radę przyzwoicie — przynajmniej z tymi dla PS3. Pozostałe — dla własnego komfortu — wolałem pobierać na dysk. Ale skoro nie mogę się ze starymi jRPG zapoznać inaczej niż zdmuchując sporą warstwę kurzu z PS3 i wydając na nie (wcale niemałe) pieniądze LUB odpalając je w formie streamingu, to wybór był dla mnie oczywisty.

Granie w chmurze na PlayStation 5 działa super. Ale uważajcie na niemiłe niespodzianki, gdy na zbyt długo odłożycie kontroler

Moje doświadczenia z grami w chmurze z PS3 uruchamianymi na PlayStation 5 są jak najbardziej pozytywne - przynajmniej jeżeli chodzi o samą jakość rozrgrywki. Wciąż z niecierpliwością czekam na to, aż opcja zostanie udostępniona na urządzeniach innych niż konsole Sony i komputery z Windowsem — i wierzę, że prędzej czy później się tego doczekam. W chwili publikacji tego tekstu zresztą — w Polsce streaming nadal działa wyłącznie na PlayStation — o czym informowaliśmy po premierze.

Moim problemem ze strumieniowaniem gier pozostaje kwestia czasu bezczynności. Ja rozumiem, że utrzymanie serwerów jest drogie. Rozumiem że w trosce o możliwie jak najlepsze doświadczenia wszystkich graczy - Sony po 10 minutach bezczynności postanawia odcinać graczy. No — jedenastu, bo robiąc teraz testy okazuje się, że jest jeszcze minuta ostatniej szansy — ale ją też przegapiłem, bo najzwyczajniej w świecie nie było mnie w pokoju. I z jednej strony to zrozumiałe, ale z drugiej - po dwukrotnej utracie progresu "nie z mojej winy" — odechciało mi się grać w stare gry w tej formie.

Cudzysłów nie jest przypadkowy — bowiem, co naturalne, moją winą było odłożenie kontrolera i zajęcie się czymś innym. Tak się jednak składa, że w obu przypadkach były to sytuacje ode mnie zupełnie niezależne i wymagały wyjścia na kilka minut, a zapisu zrobić się nie dało. Po powrocie witał mnie smutny ekran z wyłączoną grą. Kiedy odpalałem ją na nowo — progres znikał. Pamiętajmy że mowa tu o starszych tytułach. Nie wszystkie stare gry miały autosave równie częsty co najnowsze produkcje, który uaktywnia się co kilka minut czy po zmianie lokacji. Raz straciłem półtorej godziny, raz - blisko trzy godziny przy grindzie w RPG. Trzeciego razu póki co nie będzie - odechciało mi się grania w chmurze na tych zasadach.

Idealnym rozwiązaniem tego problemu wydaje się być robienie zrzutu z ostatniego momentu przed wyłączeniem gry - kopii działającej na zasadzie Quick Resume z konsol konkurencji. Ale prawdopodobnie nie jest to takie proste, bo i tam to nie działa. Jednak porównując Xboksa z PlayStation w tym temacie jest jedno "ale". Tam nigdy nie muszę grać w chmurze - bo wszystkie, nawet co starsze, produkcje na konsoli mogę po prostu pobrać do pamięci i odpalić bezpośrednio, bez dodatkowych kombinacji. A jeśli chcę streamować to z własnego widzimisię, a nie konieczności. No cóż - może kiedyś PS5 też będzie emulowało gry z PS3 — nie ukrywam że bym się z takiego obrotu spraw niezwykle ucieszył. A póki co radzę być ostrożnym, bo czas szybko mija i można się nieprzyjemnie rozczarować. A opcji wydłużenia czasu bezczynności się nie doszukałem.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu