16

Przepychanka Apple ze Spotify może nam wszystkim tylko zaszkodzić. Padły poważne zarzuty

Spotify robi to, czego nie odważył się zrobić nikt wcześniej. Oskarża Apple o zagrania nie fair w walce o użytkowników, a w odpowiedzi Apple zarzuca Spotify "wyciskanie" każdego grosza ze wszystkich swoich partnerów. Efekty tej przepychanki mogą jednak uderzyć w klientów.

Na jakiekolwiek informacje związane z tą sprawą będę wyczekiwał z wypiekami na twarzy. Szef Spotify, Daniel Ek, w publicznym liście zaadresowanym do Apple, zarzuca firmie z Cupertino brak obiektywności i faworyzowanie swoich produktów i usług. Jednocześnie z publikacją listu zgłosił sprawę do Komisji Europejskiej z nadzieją, że ta przyjrzy się działaniom amerykańskiego giganta. Jak pamiętamy, Komisja niejednokrotnie obarczała winą firmy z USA, za którymi – delikatnie mówiąc – nie przepada, o czym zdążyło już przekonać się na przykład Google.

Daniel Ek (CEO Spotify) chce równych zasad w konkurencji z Apple Music

Jakie konkretnie zarzuty ma Daniel Ek w stosunku do Apple? Wszystko rozbija się oczywiście o rywalizację jego usługi z usługą streamingową Apple. Najwyraźniej jego zdaniem, Spotify jest traktowane niesprawiedliwie, między innymi ze względu na kontrolę App Store przez Apple (opóźnianie aktualizacji, blokowanie publikacji aplikacji), brak możliwości zastosowania zewnętrznych metod płatności i ograniczenie wyboru użytkownika do rozliczania się przez iTunes/App Store, co prowadzi do podziału zysków pomiędzy firmami trzecimi i Apple, a także ograniczenie komunikacji pomiędzy usługami/aplikacjami, a ich użytkownikami, co oczywiście odnosi się do zakazu wysyłania powiadomień z promocjami i okazjami.

W liście nie zabrakło ostrych słów, między innymi określenia podziału zyskiem „podatkiem”, którego konsekwencją jest podniesienie ceny usługi, by odbić sobie stratę.

Zasady obowiązujące w App Store nie zmieniały się znacząco na przestrzeni lat, co nie zawsze zadowalało partnerów Apple, ale – tu bądźmy szczerzy – chroniło użytkowników przed pewnymi nadużyciami i komplikowaniem obsługi aplikacji czy systemu rozliczeń. Posiadacze iPhone’ów i iPadów mogą zapomnieć o seriach powiadomień z reklamami czy bałaganie w subskrypcjach, gdyż wszystko rozliczane jest w jednym miejscu i z użyciem jednej metody płatności. Jeśli zdecydują się na opłacanie usług poprzez App Store, to pośrednik (Apple) w razie problemów zwróci pieniądze, dzięki czemu klienci nie muszą użerać się z podmiotami zewnętrznymi, a ja nie jestem zmuszany do korzystania z różnych systemów płatności, co jest przecież nie na rękę.

Polecamy: Spotify skarży na Apple do Komisji Europejskiej

Budowany przez lata ekosystem Apple stoi na wielu silnych fundamentach, gdzie zasady wynikają z przekonań założycieli, głównie Steve’a Jobsa. Ma on swoje wady, z którymi wielu osobom może nie być po drodze, szczególnie, gdy nie obowiązują one rozwiązań oferowanych przez samo Apple. Ale czy z drugiej strony możemy mieć pretensje do firmy, która zapracowała na swoją pozycję i konsekwentnie trzyma się reguł (choć z wyjątkami, o tym należy pamiętać), jednocześnie faworyzując swoje usługi? Microsoftowi zarzucało się nadużywanie pozycji np. w kwestii domyślnej internetowej przeglądarki, czy podobna przyszłość czeka Apple?

Apple odbija piłeczkę i publikuje swój list pełen zarzutów wobec Spotify

Nie czekając na jakiekolwiek wyniki postępowań Komisji Europejskiej, Apple postanowił odpowiedzieć na zarzuty Spotify w podobny sposób. W liście wyraźnie zaznaczone jest, że Spotify oczekuje specjalnego traktowania, na co Apple nie może się oczywiście zgodzić. Napisano, że wykorzystując App Store Spotify zbudowało sporą część swojego biznesu, a teraz pragnie zachować dla siebie wszystkie korzyści z tego płynące.

Apple podaje też liczby: ponad 200 aktualizacji aplikacji i 300 mln pobrań z App Store, a jedynymi przypadkami, gdy zatrzymano nową wersję, były sytuacje, gdy poproszono Spotify o dostosowanie aplikacji do ogólnie panujących zasad. Wspomniano także o chęci współpracy przy wdrożeniu integracji z AirPlay 2, a także Siri oraz integracji z systemem samochodowym CarPlay, kiedy udostępniono firmie odpowiednie narzędzia, jak każdemu innemu deweloperowi. Pojawiła się także wzmianka o fakcie bycia aplikacją muzyczną nr 1 dla Apple Watcha, którą sprawdzono i dodano do sklepu jak każdą inną.

Apple mówi wprost: „Spotify pragnie wszystkich korzyści, jakie mają darmowe aplikacje, nie będąc nią”.

Spora część listu dotyczy różnych sytuacji rozliczania i weryfikowania aplikacji w App Store, ale końcówka nie pozostawia złudzeń: Apple przypomina wszystkim o dochodzeniach związanych z nieregulowaniem lub niewłaściwym rozliczaniem opłat licencyjnych, co zdaniem Apple jest nie tylko szkodliwe, ale także krokiem wstecz dla rynku muzycznego. „Spotify nie stara się wycisnąć, co można, z App Store, ale także z artystów, muzyków i autorów.” – czytamy w jednym z ostatnich akapitów.

Co ciekawe, Apple nie odniosło się do zarzutów wobec monopolu na serwis muzyczny na głośniku HomePod – tam słuchać możemy tylko i wyłącznie Apple Music, co wymusza na klientach wykupienie subskrypcji właśnie w tej usłudze. Czy w Apple zapomniano o jego istnieniu?

Wydaje mi się, że prawda leży w tej sytuacji pośrodku – obydwie strony sięgają po dobre argumenty, ale nie uważam, by zmiany były potrzebne. Należący do Apple ekosystem usług i platform jest ich podwórkiem, a nie wydaje mi się, by stosowane przez nich reguły były tak krzywdzące. Przynajmniej z perspektywy użytkownika. Nie dotyczy to sytuacji z HomePodem, ale naruszenie status quo w kwestiach płatności może okazać się dla nas mało korzystne.

W Stanach Zjednoczonych Spotify ma naprawdę pod górkę, a wszystko przez preinstalowaną aplikację Muzyka na wszystkich iPhone’ach i iPadach, gdzie za pomocą kilku tapnięć można aktywować subskrypcję Apple Music – mniej zorientowani użytkownicy nawet nie próbują szukać alternatywy. Apple i Spotify mydlą nam oczy zapewnieniami o chęciach dzielenia się ze światem muzyką, a przecież cała sprawa rozgrywa się o przepotężne pieniądze i dominację na rynku muzycznym.