13

Jedna funkcja więcej i byłby to głośnik idealny – przenośny Sony SRS-XB31

Od przeciwnika do zwolennika - tak po krótce można opisać moje nastawienie do przenośnych głośników. Oczywiście zmiana nastąpiła po tym, jak sprawdziłem kilka modeli, a od tamtej pory szukam czegoś, co w pełni odpowie na moje potrzeby.

I tak jakiś czas temu w moje ręce trafił głośnik Sony SRS-XB31. Tego typu nazwy produktów może i wprowadzają porządek w katalogu, ale dla użytkowników nie są zbyt wygodne, bo mało kto ma ochotę zapamiętywać ciąg znaków i cyfr, by móc określić poszukiwany lub posiadany sprzęt. Ale przecież po zakupie najważniejsze jest to, czy spełnia on nasze oczekiwania, a po czasie spędzonym ze wspomnianym przenośnym głośnikiem, jestem w stanie ocenić, czy sprostał on moim potrzebom.

Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie każdy potrzebuje takiego urządzenia. Większości osób wystarczą słuchawki, komputerowe głośniki i/lub domowy sprzęt audio. Niezależny i wyposażony we własne zasilanie głośnik może być uzupełnieniem takiego zestawu, ale najistotniejsze jest, byśmy faktycznie wykorzystywali jego możliwości. Jasne więc jest, że jeśli się regularnie nie przemieszczamy i nie przebywamy w miejscach, gdzie będzie można z niego zrobić użytek, to cała argumentacja za zakupem upada.

Nie jestem w ciągłym ruchu, ale dosyć regularnie wyjeżdżam służbowo. Sporo czasu spędzam w hotelowych pokojach, gdzie trzeba znaleźć czas na pracę i odpoczynek. W obydwu sytuacjach czasem zależy mi na tym, by móc działać bez słuchawek na/w uszach – chciałbym móc posłuchać muzyki w tle lub obejrzeć film/serial z lepszym udźwiękowieniem, aniżeli to, które gwarantuje mi laptop bądź tablet. Oczywiście scenariuszy użycia dla takiego głośnika jest trochę więcej, bo może sprawdzić się w aucie (w różnych okolicznościach), na imprezie w plenerze (byle nie przeszkadzać biesiadującym obok) i tak dalej. Wszystko zależy od Was.

Jak więc oceniłbym możliwości SRS-XB31, którzy towarzyszył mi podczas kilku podróży? Zacznijmy od tak prozaicznych rzeczy jak parowanie głośnika z innymi urządzeniami. Możemy to zrobić w klasyczny sposób lub wykorzystując NFC poprzez zbliżenie smartfona do głośnika. SRS-XB31 może być sparowany z więcej niż jednym urządzeniem, więc każdorazowa zmiana źródła dźwięku (tablet, laptop, smartfon) nie wymaga ponownego łączenia w parę – jednocześnie głośnik utrzymuje połączenie z maksymalnie trzema urządzeniami.

Obsługa głośnika nie odbiega znacząco od tego, jak wygląda to w przypadku innych zestawów. Cztery przyciski umieszczone na wierzchu pozwalają zmienić poziom głośności, zatrzymać/wznowić odtwarzanie i włączyć/wyłączyć sprzęt. Wszystkie dodatkowe przyciski i porty schowano za zaślepką, którą znajdziecie w tylnej części głośnika – wszystko dlatego, że SRS-XB31 ma certyfikat IP67 i jest odporny na zachlapania i kurz. Nie wskoczycie z nim do basenu, ale zanurzenie w wodzie nie jest mu straszne, co pozwala nawet umyć głośnik pod strumieniem bieżącej wody. To oznacza także, że nie musicie obawiać się o pył, więc obozowisko lub plaża nie będą mu straszne. Z portów wymienię teraz złącze micro-USB do ładowania i AUX pozwalające podłączyć przewodowo źródło dźwięku. O dodatkowym porcie przeczytacie niżej.

Głośnik Sony ma wymiary 231 × 87 × 81 mm i waży 890 g – to naprawdę sporo. Zajmuje sporo miejsca w plecaku, ale w zamian otrzymujemy całkiem sporo – dźwięk jest głośny i wyraźny, a urządzenie może pracować bez zewnętrznego zasilania przez kilkanaście godzin (Sony deklaruje 24, ale przy moich testach było to około 18 przy zmiennej głośności). Użycie trybu EXTRA BASS spowoduje znaczne skrócenie czasu pracy, ale wtedy wiele rodzajów muzyki brzmi znacząco lepiej. W przypadku dźwięku warto też wspomnieć, że w przypadku SRS-XB31 najsłabiej wypadają tony średnie – należy je skorygować w equalizerze. Wysokie i niskie brzmią właściwie, szczególnie gdy skorzystamy z wyższej jakości dźwięku (np. Tidal) i kodeka LDAC – drobna różnica będzie dla wprawnego ucha słyszalna.

Ale oprócz podstawowych funkcji, ten model ma dla nas kilka niespodzianek. Jak opcja uruchomienia stroboskopu i efektów świetlnych (nie korzystam, ale niektórzy na imprezie mogliby być zadowoleni) oraz połączenia maksymalnie aż 100 głośników (to byłby dopiero wydatek!) w jeden łańcuch, dzięki czemu z każdego z nich może zabrzmieć ta sama muzyka. Mnie przypadła do gustu funkcja… powerbanka. Wbudowany akumulator posiada pojemność 2700 mAh, a w krytycznej sytuacji możecie skorzystać z klasycznego portu USB (typu A), by podłączyć do niego swój smartfon. Głośnik nie posłuży jako typowy powerbank i to z wielu względów, ale może sprawdzić się jako zapasowe źródło energii.

W tytule napisałem, że gdyby Sony SRS-XB31 posiadał jeszcze jedną funkcję, uznałbym go za idealny sprzęt. Wynika to z tego, że wszystkie powyżej cechy czynią go świetnym kompanem na przeróżne wyjazdy, a czasem bywa przydatny także w domu. I w każdych warunkach byłby jeszcze bardziej użyteczny, gdyby wspierał Chromecasta i łączył się z Wi-Fi (potrafił to np. SRS-HG1) – wtedy do głośnika nie byłyby przekazywane wszystkie dźwięki z telefonu czy komputera, głośnik samodzielnie streamował by treści z internetu, a Wi-Fi zapewniłoby jeszcze lepszą jakość dźwięku. Wiem, jak to jest wygodne, bo na co dzień używam Chromecasta audio przy mini-wieży (w parze z Google Home i Asystentem Google wypada rewelacyjnie) i naprawdę trudno byłoby mi z tego zrezygnować.

Cena? Zaczyna się od około 400 zł. To nie jest mały wydatek, więc musicie być pewni, że taki sprzęt jest Wam potrzebny, a wymienione powyżej plusy i minusy Wam odpowiadają. Konkurencji nie brakuje, wystarczy spojrzeć na ofertę JBL, ale kilka charakterystycznych cech SRS-XB31 może Was przekonać właśnie do tego głośnika przenośnego Sony.