Polacy nie gęsi i swojego Asystenta mają. Google wyprzedziło całą konkurencję i jako pierwsze wprowadza do Polski inteligentnego pomocnika, do którego będziemy odnosić się po prostu… Asystent. Ten przemówił polskim głosem już ładnych kilka tygodni temu, ale właśnie dzisiaj firma oficjalnie przedstawia polskiego Asystenta Google.

Nie bądźcie ani odrobinę zdziwieni wcześniejszym dostępem do Asystenta, którym dysponowali beta testerzy, a w tym przypadkowe osoby – uruchomienie tak gigantycznego projektu bez udziału postronnych osób, czyli po prostu użytkowników, byłoby niemożliwe, o czym kilkakrotnie przypominał Michał Długosz z Google odpowiedzialny za zespół pracujący nad Asystentem Google. Na ten zespół składa się kilka mniejszych ekip, o których pracy oczywiście się za chwilę dowiecie – o tym wszystkim Michał opowiedział mi bowiem w dość długiej rozmowie, którą przeczytacie tutaj: Kulisy powstawania polskiego Asystenta Google – wywiad z Michałem Długoszem z Google.

Nie chcieliśmy odkładać startu Asystenta na polskim rynku tylko z tego powodu, że jedna z wielu funkcjonalności nie jest jeszcze dostępna w Polsce.  Zdecydowaliśmy się wprowadzić Asystenta, pokazać wszystkim polskim użytkownikom jego użyteczność i kontynuować pracę nad jego dalszym rozwojem. Właśnie dlatego, jest to pierwszy, ale nie ostatni krok. – Michał Długosz, Product Marketing Manager w Google.

Google wierzy, że Asystent (w Polsce) to następna rewolucja

Spotkanie w mroźny, styczniowy poranek odbyło się w tydzień przed dzisiejszą premierą. Google zaprosiło kilku dziennikarzy do swojego biura w Warszawie, by móc jeszcze przed zaplanowanym na 15 stycznia debiutem opowiedzieć nam o losach polskiego Asystenta, pokazać, na co go stać oraz odpowiedzieć na nasze (prawie) wszystkie pytania. O jego możliwościach już co nieco wiedzieliśmy, bo członkowie redakcji Antyweb uzyskali dostęp do Asystenta trochę wcześniej, ale warto też poznać perspektywę Google przy wdrożeniu tak ważnego i gigantycznego projektu.

Zdaniem Google, wchodząca właśnie do Polski rewolucja jest na miarę tych, które wydarzyły się najpierw na początku lat 2000 oraz dekadę później – mowa oczywiście o rewolucji Internetowej oraz rewolucji mobilnej. Ich skutki wpłynęły na to, jak wygląda dziś nasza codzienność i to naprawdę budujące, że Google dopatruje się w głosowym asystencie równie ważnego kroku i wierzy, że spełni on równie istotną rolę w kształtowaniu naszego społeczeństwa.

Wizja tego, jak Asystent Google ma zmienić nasze życia jest wręcz banalna – to zupełnie nowy etap, jeśli chodzi o interakcję pomiędzy człowiekiem a maszyną. Zamiast stukania w klawiaturę czy dotykania ekranu, do pracy zaprzęgamy nasz głos, czyli najbardziej naturalne narzędzie komunikacji znane człowiekowi. Z wyszukiwania głosowego na smartfonach korzystamy już od dawna, a wedle badań, na które powołuje się Google, do 2020 roku będą one stanowić ponad połowę wszystkich wyszukiwań – to zaledwie kilkanaście miesięcy od dzisiaj! Ale sposób wyszukiwania i zdobywania informacji zmienia się, bo zamiast typowych komend głosowych, które są z nami od wielu lat, przy Asystencie Google, a także jego konkurentach, jak Alexa czy Siri, chodzi o możliwość wypowiadania się w jak najbardziej naturalny sposób – nie należy wymagać od użytkownika dostosowywania się do zaprogramowanych wedle ścisłych zasad urządzeń, to wyzwaniem dla maszyny ma być właściwe zrozumienie naszych intencji.

Na jakich urządzeniach jest dostępny Asystent Google w Polsce?

W tym roku stukną Asystentowi Google aż trzy lata – w USA i kilku innych krajach dostępny jest od premiery z maja 2016 roku, która odbyła się w trakcie konferencji Google I/O. Wtedy też zaprezentowano głośnik Google Home, który później doczekał się dwóch dodatkowych wersji – Mini i Max. O tym, jak bardzo różny od naszego rynku jest rynek amerykański, przekonujemy się właśnie dzisiaj, bo Google nie zamierza na razie w Polsce sprzedawać owych głośników, i de facto ani innego własnego sprzętu, a polskiego Asystenta wprowadza na trzy platformy: Android, iOS i słuchawki.

Google nazywa to pierwszym krokiem, ale wielokrotnie podkreślone zostało, że nie jest to jednocześnie ostatnie słowo firmy w tej kwestii. Szczerze na to liczę, bo o tym, jak bardzo przydatny w wielu innych miejscach bywa Asystent Google (na telewizorach z Android TV, zegarkach z Wear OS i głośnikach Google Home) przekonuję się od naprawdę dawna, ale jednocześnie w pełni rozumiem też stosowaną przez Google strategię. Start polskiego Asystenta mógłby być przesuwany jeszcze o kolejne miesiące, może lata, zanim udałoby się wprowadzić go na wszystkie dostępne platformy i wdrożyć wszystkie (zaległe względem angielskiej wersji) funkcje. Zamiast tego, polskiego Asystenta Google Polacy znajdą tam, gdzie najłatwiej będzie im sprawdzić jego możliwości i gdzie w ciągu chwili Google zyska kilka, może kilkanaście milionów potencjalnych użytkowników.

Bo przecież tyle można dziś naliczyć kompatybilnych z Asystentem Google smartfonów – czy tych z Androidem 5.0 Lollipop, który jest najstarszą wersją wymaganą do działania Asystenta, czy iPhone’ów z iOS 8 (najstarsza wspierana wersja), gdzie zainstalowana może być aplikacja Asystenta Google. Na obydwu platformach Asystent Google ma sporo wspólnych punktów – pozwoli użytkownikowi uzyskać te bardzo podstawowe, jak i te nieco bardziej konkretne informacje, doda za niego wydarzenia do kalendarza czy uruchomi minutnik. Ale posiadacze iPhone’ów muszą liczyć się, oczywiście, z pewnymi ograniczeniami ze względu na specyfikę systemu iOS.

Niespodzianka! Polski Asystent na słuchawkach!

Oddzielny akapit należy się słuchawkom kompatybilnym z Asystentem Google, które oferują tacy producenci jak Sony, Bose, LG czy JBL. Nie możecie jednak wybrać przypadkowego modelu słuchawek jednej z wymienionych firm – te oferujące współpracę z Asystentem to konkretne urządzenia, o czym dowiecie się na pewno przeglądając stronę w Internecie czy pudełko w sklepie – logo Asystenta jest bardzo wyraźnie zaznaczone. Takie słuchawki cechują się także dodatkowym przyciskiem albo panelem dotykowym, który aktywuje Asystenta na żądanie. Wtedy słuchawki są gotowe przekazać Waszą komendę do telefonu i zwrócić odpowiedź, ale na tym ich możliwości się nie kończą. Jedną z moich ulubionych funkcji jest ta odczytująca powiadomienia pojawiające się na naszym telefonie – jest po prostu świetna.

W przypadku komunikatorów internetowych otrzymacie komunikat z nazwą aplikacji i autorem wiadomości, a jeśli zapragniecie dowiedzieć się więcej, to możecie poprosić Asystenta o odczytanie jej treści. Bez obaw, określenie tego, z jakich aplikacji powiadomienia w formie audio będą docierały do Waszych uszu jest bardzo proste – wystarczy w ustawieniach Asystenta (wśród urządzeń wybieramy słuchawki) wskazać pożądane aplikacje. Oddzielenie tych nieistotnych od tych, które będą dla nas ważne jest banalne, a w sytuacjach, gdy nie chcemy lub nie możemy wyciągnąć telefonu z kieszeni czy torby bywa niesamowicie pomocne. Szczególnie, że w przypadku polskiego Asystenta Google nie wystąpią żadne problemy z interpretacją treści otrzymanych powiadomień i wiadomości – do tej pory, gdy używałem Asystenta w języku angielskim, musiałem pogodzić się z dziwnie brzmiącymi imionami nadawców i czasami zupełnie niezrozumiałymi zawartościami wiadomości.

W tym miejscu niezbędne jest, byśmy przeszli do tematu rozwarstwienia Asystenta Google. Opisane powyżej dwa typy wspieranych urządzeń – smartfony i słuchawki – które oferują dwa różne sposoby odbierania odpowiedzi i komunikatów. Można śmiało zakładać, że w niektórych sytuacjach będą one brzmieć inaczej, ze względu na specyfikę urządzenia – przecież Asystent Google może nam także coś pokazać na ekranie smartfona, podczas gdy na słuchawkach przekaże nam informację tylko werbalnie.

Jak powstawał polski Asystent Google?

Michał Długosz z Google tłumaczy, że podczas prac nad polskim Asystentem Google zespół przemieszczał się przez trzy warstwy infrastruktury Asystenta – kraj, platformy, urządzenia. Pojawienie się go w Polsce nie oznacza zakończenia pewnych prac nad tłumaczeniem interfejsu, komend oraz nagraniem polskich wypowiedzi. Proces ten był znacznie bardziej skomplikowany, a zaczął się od… napisania i wdrożenia polskich piosenek i żartów, by nadać mu polskiej osobowości. Słowa “tożsamość” i “osobowość” były odmieniane przez Długosza przez wszystkie przypadki, ale nie można się temu w ogóle dziwić, bo Google nie posiadało jeszcze w swojej ofercie tak polskiego produktu.

Wielokrotnie zdarzało się, że docierały do nas przetłumaczone na nasz ojczysty język usługi, które debiutowały wcześniej w Stanach Zjednoczonych. Tym razem musiano pomyśleć o wszystkim, także o tym, w jaki sposób można nadać mu polskiego charakteru, tożsamości, osobowości. W efekcie, polski Asystent Google zareaguje na sławetne “łubu dubu” (Długosz przypomniał, że była to jedna z pierwszych okoliczności, gdy w Polsce doszło do werbalnej interakcji między człowiekiem i technologią), będzie opowiadał polskie suchary i w wielu sytuacjach będzie zachowywał się jak obywatel naszego kraju, który tu dorastał i się edukował.

Granica w zachowaniu i kulturze Asystenta została postawiona jednak w bardzo wyraźnym miejscu – to nie jest sposób na pochwalenie lub zanegowanie ludzkich przekonań, wartości czy wierzeń. Asystent podpowie Wam, czym charakteryzują się poszczególne religie, ale nie wskaże najlepszej, ani najbardziej do Was pasującej. Jestem jednak ciekaw, czy osoby pracujące nad polskim Asystentem Google – a wśród nich są tylko Polacy, choć nie mieszkają jedynie w Polsce – pokuszą się o komentarz dla najważniejszych dla Polaków wydarzeń i jak będzie on brzmieć.

Actions on Google w Polsce – warto o tym wiedzieć!

To wyjątkowa sytuacja, bo nie jest regułą, że uruchomieniu Asystenta towarzyszy start Actions on Google w danym kraju. Użytkownicy i (przyszli) partnerzy Google mają więc sporo szczęścia, że od samego początku obecności Asystenta Google w Polsce, w nasze ręce trafiają dodatkowe funkcje oferowane przez firmy zewnętrzne, które zintegrowały swoje usługi i produkty z Asystentem. W Polsce dostępne są, póki co, dwa: przygotowane przez wyszukiwarkę lotów eSky oraz operatora Play Ewa i Danny pozwolą odpowiednio na głosowe zaplanowanie podróży oraz poznanie oferty i odnalezienie rozwiązania problemu technicznego.

Z całą pewnością możemy spodziewać się bardzo intensywnych prac nad wdrożeniem kolejnych funkcji do polskiego Asystenta Google, które prawdopodobnie będą pojawiać się każdego tygodnia, a o obsługę polskiego języka cały czas dbać będzie specjalny zespół specjalistów językowych i programistów jednocześnie, którzy zdołali rozłożyć nasz język na czynniki pierwsze i uczynić go zrozumiałym dla algorytmów. Oczywiście początki polskiego Asystenta oznaczały interpretację przez maszynę tych najbardziej konkretnych komend, ale z czasem nabył on umiejętność rozumienia o wiele prostszych dla człowieka komend i fraz, których używamy na co dzień.

Taki koniec, to dopiero początek

Michał Długosz zaznacza, że rok 2018 można uznać za okres, gdy powstawał polski Asystent Google, więc w najgorszym scenariuszu wdrożenie polskiej wersji zajęło zespołowi około 12 miesięcy. To całkiem niezły rezultat, który napawa mnie optymizmem, pod względem potencjału polskiego Asystenta – obsługi nowych komend i dodawania kolejnych funkcji. O tym, jakie one będą zdecydujecie właśnie Wy, użytkownicy, bo to Wasza aktywność będzie miała największych wpływ na losy Asystenta Google w Polsce.

P.S. Google zapowiedziało udostępnienie Asystenta Google użytkownikom na „kilka następnych tygodni”, więc musimy uzbroić się w cierpliwość – najpewniej Asystent pojawi się na Waszych telefonach już wkrótce.

Polecamy także nasze inne materiały, które powstały specjalnie na premierę polskiego Asystenta Google: