Moje przemyślenia

Przeglądarka Amazon Silk nie taka zła? Błędy w komunikacji Amazonu

JR
Jan Rybczyński
3

Kiedy po raz pierwszy pisałem o przeglądarce Silk, zaprezentowanej przez Amazon wraz z premierą tabletu Kindle Fire, podniosło się wiele głosów krytycznych, zwracających uwagę na brak prywatności i wątpliwe bezpieczeństwo nowej przeglądarki. Warto przypomnieć, że Amazon Silk ma konkurować szybszym d...

Kiedy po raz pierwszy pisałem o przeglądarce Silk, zaprezentowanej przez Amazon wraz z premierą tabletu Kindle Fire, podniosło się wiele głosów krytycznych, zwracających uwagę na brak prywatności i wątpliwe bezpieczeństwo nowej przeglądarki. Warto przypomnieć, że Amazon Silk ma konkurować szybszym działaniem, ponieważ jest wsparty przez infrastrukturę Amazonu, która ma wstępnie przygotowywać pobierane przez na strony. Problem jest na tyle poważny, że nawet kongres zainteresował się całą sprawą. Wygląda jednak na to, że technologia mająca przyspieszać działanie przeglądarki jest opcjonalna i można ją wyłączyć.

Kiedy drugi raz podejmowałem temat przeglądarki Silk, wyrażając swoje rozczarowanie, że nie jest to rozwiązanie szyte na miarę tabletu Fire, lecz powielenie pomysłu Opery Mini, czy Opery Turbo, ponieważ prawdopodobnie ma być to przeglądarka uniwersalna, dostępna również na Windows, Android i Mac, zasugerowałem możliwość, że funkcja przyspieszająca działanie na słabych łączach może być opcjonalna, napisałem wtedy:

Do tej pory spodziewałem się, że poświęcenie prywatności na tablecie, w zamian za dużo większy komfort przeglądania stron ma sens. Tym bardziej, jeśli Amazon przewidział opcję wyłączenia przyspieszenia, na rzecz normalnego przeglądania sieci, bez podmieniania certyfikatów SSL, na te od Amazonu. W efekcie każdy korzystający z tabletu Fire miałby możliwość wyboru, albo prywatność, albo szybkość i wygoda, zwłaszcza jeśli zamiast na stronę banku, chcemy po prostu przeczytać wiadomości ze świata.

Wygląda na to, że moje przypuszczenia się sprawdziły. Serwis Read Write Web poinformował, że według informacji jakie udało się uzyskać EFF (Electronic Frontier Foundation - to fundacja która można wesprzeć m.in. biorąc udział zbiórce pieniędzy w zamian za gry Humble Indie Bundle) funkcje przyspieszenia ładowania stron za pomocą chmury Amazonu będzie można łatwo wyłączyć w ustawieniach przeglądarki.

Dodatkowo, nawet jeżeli funkcja przyśpieszenia jest włączona, nie modyfikuje ona stron szyfrowanych SSL. Wystarczy, że adres zaczyna się od HTTPS, aby strona nie została przepuszczona przez serwery Amazonu. Na koniec Amazon podkreślił, że wszystkie dane które przechodzą przez jego infrastrukturę są całkowicie anonimowe i niemożliwe jest powiązanie ich z konkretna osobą.

Czy to wystarczy? EFF nie jest do końca usatysfakcjonowane, uważa, że część linków wciąż zawiera dane umożliwiające identyfikację, a ogromna ilość danych zebranych od wielu użytkowników jest łakomym kąskiem dla organów ścigania.

Zostawiając na chwilę kwestię na ile bezpieczna jest tak naprawdę przeglądarka Silk, cała sytuacja pokazuje moim zdaniem dość częsty dzisiaj błąd w komunikacji z konsumentami. Firma prezentuje nowy produkt, opowiada o rozmaitych jego zaletach, pokazuje, że jest szybszy, lepszy, nowatorski, jednak pomija całkowicie kwestie bezpieczeństwa i prywatności swoich użytkowników. Dla mnie to jest niezrozumiałe podejście. Pierwsza rzecz, na którą zwróciły uwagę media i użytkownicy, to właśnie aspekty prywatności i bezpieczeństwa, krytykując przy tym produkt Amazonu.

A przecież Amazon mógł uczynić z tego dodatkowy mocny punkt w swojej reklamie. Mógł powiedzieć, że pomimo wszystkich tych funkcji bardzo poważnie podchodzi do kwestii bezpieczeństwa, dzięki temu funkcje można wyłączyć, a strony zabezpieczone SSL nie będą modyfikowane i na koniec podać jakiś link do szczegółowych informacji.

Podobna sytuacja miała miejsce na konferencji Facebooka f8. Pisałem o tym w artykule "Pomijanie niewygodnych kwestii szkodzi wizerunkowi Facebooka" W dużym skrócie, na konferencji nie było ani słowa o tym jak na kwestie prywatności wpływa TimeLine oraz nowe oznaczenia poszerzające funkcję "Lubię to!".

Oczywiście możemy przyjąć założenie, że jest to celowe działanie, że chodzi o darmową reklamę w stylu "nie ważne co piszą, byle nazwę pisali poprawnie". Ja jednak jestem całkowicie nieprzekonany do takiego podejścia. Wątpię aby zainteresowanie deputowanych bezpieczeństwem nowego produktu, które nigdzie nie zostało od razu wyjaśnione, było czymś szczególnie pożądanym. Wątpię również, żeby tego rodzaju "reklama" przynosiła wymierne korzyści.

Nawet jeżeli się mylę i korzyści przynosi, nie tak powinno się postępować ze swoimi klientami. Informowanie o kwestiach tak istotnych jak prywatność i bezpieczeństwo powinno być rzeczą powszechną, żeby nie powiedzieć, obowiązkową. Nawet jeżeli część użytkowników nie interesują takie aspekty jak prywatność, nie oznacza to, że można ich o tym nie informować. To jak z informacją o szkodliwości palenia papierosów - to, że ludzie palą nie zwalnia nikogo z obowiązku do informowania ich o tym, że palenie jest szkodliwe.

Czy waszym zdaniem Amazon powinien zaraz po prezentacji owej przeglądarki wyjaśnić wszystkie kwestie związane z bezpieczeństwem i prywatnością?

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Amazonkindle fire