8

Program który powstrzymywał od oszukiwania w grach, oszukiwał samych użytkowników i zmieniał ich PCty w farmy

E-sport, to przede wszystkim duch współzawodnictwa i grupa niesamowitych pasjonatów, ale trafiają się również czarne owce i przykre sytuacje. ESEA, jedna z największych lig e-sportowych w Ameryce Północnej, została przyłapana na wyjątkowo paskudnym przekręcie. Program anty-cheaterski, który należy zainstalować, aby brać udział w rozgrywkach, został zmodyfikowany tak, aby przekształcić komputery użytkowników w farmy Bitcoinów. Jak […]

E-sport, to przede wszystkim duch współzawodnictwa i grupa niesamowitych pasjonatów, ale trafiają się również czarne owce i przykre sytuacje. ESEA, jedna z największych lig e-sportowych w Ameryce Północnej, została przyłapana na wyjątkowo paskudnym przekręcie. Program anty-cheaterski, który należy zainstalować, aby brać udział w rozgrywkach, został zmodyfikowany tak, aby przekształcić komputery użytkowników w farmy Bitcoinów.

Jak pewnie większość z Was wie, Bitcoin to wirtualna, zdecentralizowana waluta. Jednym ze sposobów jej zdobycia jest przekształcenie swojego komputera w „farmę” i udostępnianie jego mocy obliczeniowej, w szczególności karty graficznej. Zmodyfikowany klient ESEA zaczynał zarabiać na rzecz organizacji po dziesięciu minutach bezczynności systemu. Gracze, którzy używali oprogramowania mającego w założeniach zapewnienie uczciwości rozgrywek ligowych, skarżą się na uszkodzenia swoich komputerów, w tym „usmażone” karty graficzne i wiele mniejszych dolegliwości.

Szef ESEA, Eric „Ipkane” Thunberg tłumaczył, że całe zajście miało być żartem prima-aprilisowym (serio?), który wymknął się spod kontroli, a „farmy” działały wyłącznie przez dwa dni i przyniosły 280$ zysku. Kilka godzin później poprawił się i przyznał, że firma zarobiła 3600$. Przeprosił i obiecał, że wszystkie zyski z tego tytułu zostaną przeznaczone na nagrody w czternastym sezonie ESEA, a wszyscy subskrybenci pakietów Premium otrzymają dodatkowy, darmowy miesiąc.

Pytanie tylko, czy faktycznie zarobiono tak mało. ESEA ma ponad pół miliona zarejestrowanych użytkowników. Oczywiście ilość grających jednocześnie jest mniejsza, ale biorąc pod uwagę, że są to w dużej mierze gracze, posiadający mocny sprzęt… Wiem, że wydajność „farm” zależy od wielu czynników, w dużej mierze od mocy GPU. Cały ten „żart prima-aprilisowy”, wydaje mi się wyjątkowo nieśmieszny…

Szybko do akcji wkroczył Craig „Torbull” Levine, jeden z założycieli ESEA. Wytłumaczył on, tym razem już na stronie głównej ligi, że firma brała pod uwagę „farmienie”, jako coś, co mogliby oferować, ale były to wyłącznie testy. Ostatecznie z tego zrezygnowali, ale jeden z pracowników postanowił wykorzystać to rozwiązanie dla własnych korzyści i przemycił je do ogólnie dostępnego klienta, co przynosiło mu profit od 13 kwietnia 2013 roku.

Wszyscy gracze, których komputery ucierpiały w rzeczonym okresie mają możliwość zgłoszenia swoich pretensji do ESEA, za pośrednictwem działu pomocy. Firma próbuje ratować swój wizerunek postawieniem na zupełną transparentność – wypuściła szczegółowe dane dotyczące portfela Bitcoinów, na których gromadziły się środki (stanęło na 3713,55$). Ta suma, wraz z dodatkiem w takiej samej wartości zostanie przeznaczona na cele charytatywne. W mocy pozostaje też poprzednia obietnica, że ESEA zwiększy pulę nagród w czternastym sezonie.

Widać więc wyraźnie, że szefostwo się kaja. Osobiście wierzę w ich dobrą wolę, ale podejrzewam, że wiele osób może być innego zdania.

Źródło: HLTV.org, PC Gamer