8

Cichy triumfator, czyli największy rywal Netfliksa, którego film zapewne obejrzałeś

Filmom Netfliksa poświęcono w tym roku całe mnóstwo uwagi. Te określane mianem hitów i te mniej udane premiery wzbudzały z wiadomych powodów nie mało emocji, ale depczący po piętach Netfliksowi Amazon mógł obrać nudniejszą i mniej spektakularną, ale skuteczniejszą strategię rozwoju.

Do wspomnianych wiadomych powodów należy przede wszystkim sposób dystrybucji filmów przez Netflix, bo produkcje te trafiają do katalogu usługi czasem z dnia na dzień i są oferowane subskrybentom bez żadnych dodatkowych kosztów. Przez to potencjalna liczba widzów, która je zobaczy wokół globu jest znacznie wyższa, ponieważ oprócz aspektu finansowego, istotne jest także to, że film jest na wyciągnięcie ręki na każdym urządzeniu podłączonym do internetu. Nieważne więc jaką opinię słyszeliście, to na filmach Netflix na pewno do tej pory się natknęliście.

Tymczasem Amazon, który w Polsce kojarzony jest przede wszystkim jako wszystko mający sklep i producent czytników Kindle, wcale nie zamierza pozostać w tyle. Działania firmy Jeffa Bezosa nie są tak rozległe i znacząco różnią się od taktyki Reeda Hastingsa, ale mogą przynosić lepsze efekty. Lubimy zmiany. Lubimy rewolucje. Lubimy firmy, które idą pod prąd i nie akceptują wieloletnich, przestarzałych reguł i mają lepsze pomysły na niektóre rozwiązania. Tak robi Netflix, napotykając nie raz nie mały opór, na przykład rezygnując z udziału w festiwalu filmowym w Cannes, podczas gdy Amazon robiąc swoje, godzi się na większość ustalonych dekady temu zasad.

Zobacz też: Najlepsze filmy 2018 roku

Moja wczorajsza wizyta w Cinema City nie odróżniała się od innych wypraw do kina. Odbiór biletu, wejście na salę, zajęcie miejsca i przeczekanie reklam oraz zwiastunów. Wtedy, zaraz po zgaszeniu świateł, zorientowałem się, że na dużym ekranie – jeszcze przed innymi planszami – pojawia się znane mi wideo zapowiadające produkcje z Amazon Studios. Dokładnie to samo, z którego klatkę widzicie powyżej, a które było dla mnie niespodzianką – każdemu zdarza się przeoczyć jakąś informację, a fakt poparcia Amazon Studios dla filmu „Mój piękny syn” zupełnie mi umknęło. Zamiast obejrzeć go online w usłudze Prime Video, musiałem wybrać się do kina.

Już w drodze do domu przypomniałem sobie o innych filmach, które rozpoczynały się tą samą czołówką, a sprawdzenie aktualnej listy produkcji Amazon Studios potwierdziło moje przypuszczenia: ta firma nie idzie po splendor, oni nie idą na ilość. Wprowadzony do polskich kin dopiero teraz „Mój piękny syn” to jeden z ośmiu filmów Amazonu z zeszłego roku. Wśród nich znalazły się także świetny „Nigdy cię tu nie było” (ograniczona w Polsce dystrybucja – jedynie Cineman VOD oraz nośniki fizyczne), „Suspiria” (głośny film w polskich kinach), „Zoe” (jako jedyny trafił do Prime Video!) oraz… polska „Zimna wojna”.

Zgadza się, wypuszczony w 2018 roku film Pawła Pawlikowskiego został przejęty przez Amazon o czym dowiedzieliśmy się w sierpniu 2017 roku dzięki serwisowi Variety. By sytuacja była jasna – Amazon nie zamówił tego filmu, lecz wsparł go finansowo, co było zgodne ze strategią Amazonu w finansowaniu niezależnych produkcji, a metoda dystrybucji nie odbiegała w żaden sposób od filmów powstających bez jakiegokolwiek udziału internetowo-technologicznych gigantów.

Czytaj też: Filmy Netflix w kinach w Polsce

Oczywiście od pewnego czasu filmy Netflix są w polskich kinach pokazywane, ale to nie przekreśla (lecz wzmacnia) premierę online, gdzie film jest dostępny na żądanie – tak było z „22 lipca„, tak jest z „Romą„. Co ciekawe, na kinową dystrybucję nie zdecydowano się w przypadku „Nie otwieraj oczu”, który stał się najchętniej oglądanym filmem Netflix w ciągu 7 dni od premiery. Nie ukrywam, że domowy seans był dość przyjemny, ale być może niektóre aspekty produkcji w większym stopniu doceniłbym w kinie. Kto wie.

Rywalizacja pomiędzy Netfliksem i Amazonem będzie coraz bardziej zażarta, bo obydwaj giganci celują w prestiżowe nagrody przemysłu filmowego, a pierwsze sukcesy i statuetki mają już na swoim koncie. Ciekawe, która z tych dróg okaże się bardziej opłacalna w dłuższej perspektywie, ale o tym przekonamy się za jakiś czas. Do tego momentu cieszmy się z dobrych filmów.