4

W Chinach po staremu. Komu będzie służyć prawo kryptograficzne?

Chiny dosyć często są tematem artykułów na Antywebie z jednego, prostego powodu: to kraj, w którym mogą ziścić się wszystkie najgorsze sny dotyczące wykorzystania nowych technologii przeciwko obywatelom. System punktów społecznych, powszechne rozpoznawanie twarzy, a teraz także "prawo kryptograficzne" - to wszystko powoduje, że patrząc na Chiny odczuwamy w pewnym sensie... przerażenie.

Przerażenie, bo Chiny zdają się przecierać szlaki, którymi mogą pójść inne kraje. Jestem pewien, że w ciągu kilku dziesięcioleci większość, również tych „cywilizowanych” krajów przysposobi sobie systemy podobne jak ten odnoszący się do „punktów społecznych” w Chinach. To wizja rzecz jasna smutna, wręcz nihilistyczna – ale nowe technologie dają aparatom państwowym kolejne narzędzia kontroli społeczeństw. Nawet w tak rozwiniętych demokracjach jak USA wielu obawia się o to, że wykorzystanie zdobyczy techniki będzie kolejnym krokiem ku zniewoleniu trybików w systemie nazywanym „społeczeństwem”.

„Prawo kryptograficzne” ma regulować kwestie szyfrowania danych – obejmuje swoim zasięgiem informacje należące i do obywateli i do państwa (tak, jakby wszystkie nie należały do państwa, he he…). Ma obowiązywać od 1 stycznia 2020 roku i mimo braku szerszych szczegółów, wielu ekspertów wyraża się na jego temat niepochlebnie: najprawdopodobniej będzie ono tak skonstruowane, że niestety, ale w przypadku zwykłych obywateli prywatność osiągana przez szyfrowania będzie jedynie mrzonką.

Czytaj więcej: Konfigurator dzieci w Chinach

Jak podają zagraniczne media, Chińczycy mają zachęcać do wykorzystania kryptografii i szyfrowania (również do rozwoju tej technologii oraz jej sprzedaży), jednakże wszystkie te działania nie mogą zaszkodzić państwu oraz interesowi publicznemu. I tutaj dochodzimy do punktu, w którym wiadomo, że Pekin bardzo szeroko (jeżeli uważa to za słuszne) rozpatruje interes publiczny i bezpieczeństwo państwa. W skrócie: nie można opracowywać niczego, co podważa reżim. Co więcej, nie można też z tego korzystać.

prawo

Obywatele mogą wkrótce zmierzyć się z zakazem stosowania niektórych rodzajów oprogramowania szyfrującego. Powód nie jest istotny – wystarczy, żeby Pekin uznał je za „niebezpieczne dla ustroju”. Wtedy zadziała cała machina cenzorska Chin, a w przypadku tych osób, które i tak wyposażą się w nielegalne oprogramowanie zostaną zastosowane sankcje zapisane w prawie.

Tajemnice państwowe pod szyfr

W odniesieniu do państwa, nowe prawo ma zawierać w sobie obowiązek dla urzędników, który zakłada konieczność przechowywania tajemnic państwa w bezpieczny sposób, z użyciem szyfrowania. Co więcej, instytucje pracujące nad rozwiązaniami kryptograficznymi będą zmuszone stworzyć „systemy zarządzania”, które zagwarantują bezpieczeństwo szyfrowania.

W kontekście funkcjonowania państwa zmieni się niewiele. Jednak dla zwykłych użytkowników w Chinach zmian może być mnóstwo: jeżeli nasze przypuszczenia się sprawdzą, wielu dostawców usług szyfrowania będzie musiało „ułożyć” się z Chinami, by móc tam funkcjonować. A to już oznacza pewną zależność od aparatu państwowego – najprawdopodobniej w taki sposób, by ten mógł mimo wszystko dostać się do danych, które zostaną objęte szyfrowaniem. Ci, którzy odmówią, zostaną objęci zakazem ze strony Pekinu. I tyle będzie z tego szyfrowania.