113

Czekam aż świat zrozumie, że pracując mniej robi się więcej

Żeby nie było - nie skarżę się na swoje warunki w pracy. W moim przypadku o sztywnym harmonogramie nie ma mowy - nie przesiaduję w biurze, pracować mogę zewsząd. Z domu, z kawiarni, w autobusie, w parku. Wystarczy, żebym zrobił to, co miał zrobić i oczywiście - żeby to było zrobione dobrze. Moim biurem jest Slack, a narzędziem komputer. Kiedy chcę - mogę wyjść do sklepu, zrobić sobie obiad, wyjść na zakupy. Nikt mi nie broni uciąć sobie półgodzinnej drzemki, gdy inni w biurach muszą odsiedzieć swoje przy biurku.

Taka praca mi odpowiada. Ale nie wszyscy mają tak dobrze

Gdy wspomni się o dniu pracy, większości na myśl przychodzi stawienie się w biurze o siódmej, bądź ósmej – z perspektywą ośmiogodzinnego pobytu w lubianym bądź nie miejscu. Kiedy do domu wracamy o piętnastej, czy szesnastej zawsze jest jeszcze coś do zrobienia w domu – czy to coś ugotować, czy posprzątać, pobawić się z dziećmi, wyjść z psem. Kilka godzin później jest już wieczór i oczy się zamykają. Ile człowiek ma czasu dla siebie? Naprawdę niewiele. Do czego może doprowadzić taki stan rzeczy? Wypalenie zawodowe, depresja, czy zwykłe niezadowolenie z tego jak wygląda nasze życie zawodowe. Z utęsknieniem czekamy na weekend, czy urlop, bo wtedy mamy niby więcej czasu. Czasami musimy brać pracę do domu, a na zdalny model w większości przypadków nie ma co liczyć.

Na świecie wiele się zmienia – w tym również przywiązanie do tradycyjnego modelu pracy

Od czasu, gdy utopijny socjalista, Robert Owen postulował wprowadzenie ośmiogodzinnego czasu pracy (a był to wiek…XIX) wiele się zmieniło. W ciągu ostatniego stulecia zmieniło się również społeczeństwo, które z industrialnego przeszło w postindustrialne (informacyjne / usługowe), a standardy pracy się nie zmieniły. Wizytując ostatnio jedno z biur w Warszawie w tzw. open-space widziałem wielu pracowników – niektórzy pracowali, inni coś jedli, przesiadywali na Facebooku. Z pewnością akurat nie robili tego, co do nich należało. Może… dałoby się zrobić inaczej?

praca

Praca przez 6 godzin lub 4 dni w tygodniu? Może tędy droga?

Dopóki nie zmieni się kultura pracy na świecie, nowocześni reformatorzy będą uważani za szaleńców, którzy chcą sprowadzić swoje firmy na skraj przepaści. A jednak – CEO Basecampa, Jason Fried nazywany jest „najlepszym szefem na świecie” – w okresie letnim pozwala bowiem pracownikom na 4-dniowy tydzień pracy, a poza tym – jest absolutnie elastyczny jeżeli chodzi o jej formę. Urlop nie stanowi żadnej przeszkody, a praca zdalna nie stanowi dla niego problemu. Obyś tylko wykonywał swoje obowiązki dobrze. Bo przecież tyle rzeczy można dzisiaj załatwić w Internecie – jest Slack, są komunikatory, jest poczta elektroniczna. Pracodawcy muszą się dostosować do nowego modelu społeczeństwa, które ma narzędzia ku temu, by pracować efektywniej – a to nie oznacza, że możemy pracować więcej. Pisałem dla Was niedawno o 6-godzinnym dniu pracy testowanym w Szwecji. Może to jest klucz do tego, by praca nie stanowiła przeszkód ku realizacji siebie poza nią?

Zastanówmy się – czy zdarza się Wam, że „siedzicie” w pracy bezproduktywnie, zrobiliście zawczasu wszystko, co mieliście zrobić, wykonaliście operację „inbox-zero” i robicie cokolwiek – rozmawiacie z kolegami z pracy, wychodzicie na papierosa, siedzicie „na fejsie” tylko po to, by wskazówki zegara ułożyły się w upragnionej konfiguracji wskazującej na koniec dnia pracy? Czy chcielibyście czasami popracować z domu, nie widzicie w tym nic złego, ale na to nie pozwala na przykład Wasz szef? Nie uważacie, że jesteście za długo w pracy i macie dla siebie za mało czasu? Cóż, w takim układzie miejcie nadzieję, że „za Waszej kadencji” ktoś wpadnie na pomysł i wprowadzi kolejną reformę w czasie pracy. Ku Waszemu zadowoleniu i szczęściu rzecz jasna.

Grafika: 1, 2