53

6-godzinny dzień pracy już testują Szwedzi. Czyli eksperymentujemy, bo możemy

Świat się zmienia, technologia się zmienia, ludzie się zmieniają. Ale nic nie zmieniło się (prawie) w samym modelu pracy od czasów… Henry’ego Forda, który nie dość, że zrewolucjonizował sam proces produkcyjny tworząc przy okazji pierwszy samochód dla mas, a także to, jak wygląda nasz obecny czas pracy. Rewolucja przemysłowa kojarzy się nam z wyzyskiem, morderczą […]

Świat się zmienia, technologia się zmienia, ludzie się zmieniają. Ale nic nie zmieniło się (prawie) w samym modelu pracy od czasów… Henry’ego Forda, który nie dość, że zrewolucjonizował sam proces produkcyjny tworząc przy okazji pierwszy samochód dla mas, a także to, jak wygląda nasz obecny czas pracy. Rewolucja przemysłowa kojarzy się nam z wyzyskiem, morderczą harówką i całym dniem wyjętym z życiorysu. Ford postanowił to nieco zmienić.

I udało się – obecnie do biur, zakładów pracy ściągają pracownicy – głównie na 8 godzin. Do częstych obrazków należą jeszcze 10-godzinne dni pracy, jednak dotyczy to głównie zakładów, gdzie panuje nieco gorsze poszanowanie dla pracownika, gdzie osoby zatrudnione nie bardzo mają wybór. Sam pracowałem w takim zakładzie, głównie w wakacje gdy jeszcze nie miałem stałej pracy w mediach, a coś robić trzeba było. Również za granicą. 10 godzin harówki naprawdę daje w kość, nie powiem.

steel-mill-616526_1280

Zmieniając model pracy na zdalny właściwie cały czas jestem w pracy, o ile jestem podłączony do Internetu za pomocą telefonu komórkowego, czy laptopa. Od świtu do nocy w dni robocze myślę o tym, co dzieje się na Antywebie – nie jest to jedyne miejsce, w którym się udzielam. Zatem mój dzienny grafik jest dosyć napięty, ale uwierzcie mi – uczy to zorganizowania i poszanowania dla własnego czasu. O dziwo – znajduję czas na obowiązki w pracy, domu, a także kilka chwil na drobne przyjemności.

8-godzinny czas pracy to niejako tradycja, a tymczasem Szwedzi uważają, że można zrobić coś inaczej. Stąd również powstał pomysł 6-godzinnego czasu pracy
, gdzie z 40 godzin tygodniowo urywa się dokładnie 10 i pracownik tym samym ma być bardziej produktywny. Szwedzi widzą w tym szanse nie tylko dla samego podejścia zatrudnionego – 6 godzin w pracy? „Lajcik”, robota szybko zleci, będę mieć więcej czasu dla rodziny, może i bardziej się wyśpię, będę bardziej skory do działania. Uwierzcie mi, nie ma niczego gorszego niż niewyspanie w pracy. A już szczególnie, gdy mamy kompletnie rozregulowany rytm dobowy. Przez miesiąc udało mi się wytrzymać 10-godzinne nocne zmiany w zakładzie wędliniarskim i… pewnego dnia po prostu nie wstałem na czas do pracy. Organizm zwyczajnie zignorował wszelkie budziki, które ustawiłem na konkretną godzinę. Ciała nie oszukasz choćbyś chciał. O czas na sen musiałem siłą rzeczy dbać tym bardziej, że pracowałem przy raczej niebezpiecznych maszynach. Chwila nieuwagi i palec albo ręka (o zgrozo!) mogłyby zostać przypadkowym, dodatkowym produktem wędliniarskim.

workers-501396_1280

Szwedzi kombinują

CEO Filimundusa – Szwed, Linus Feldt już od pewnego czasu testuje takie rozwiązanie i w wywiadzie dla Fastcoexist przyznaje, że skupienie się na jednym zadaniu w pełni przez osiem godzin to nie lada wyzwanie. Przy okazji, przechodząc na nowy czas pracy, polecił swoim pracownikom, by unikali „rozpraszaczy” w formie mediów społecznościowych, wyeliminował cykliczne spotkania, które okazały się być najmniej potrzebne.

I okazuje się, że zmiana jest, ale nie tak widoczna jakby można było przypuszczać. Owszem, ludzie są bardziej energiczni wychodząc z biur, ale nie widać istotnych różnic w produktywności.

Skutki mogą być jednak długofalowe – Feldt przyznał również, że osoby, które przychodziły do pracy rano były nieco żywsze i z pewnym krokiem opuszczały biura. Pracownik szczęśliwy i wypoczęty to pracownik dobry. Ten, który się nie wysypia, nie wyrabia się z czasem, będzie zawodzić. Może nie często, ale jednak. Każde opóźnienie spowodowane niską produktywnością niewypoczętego, mało zmotywowanego pracownika może w ujęciu rocznym przynieść pewne straty.

office-626097_1280

Inny przykład ze Szwecji pokazuje jednak jasno – w latach 90-tych kilka domów spokojnej starości wprowadziło 6-godzinne zmiany dla swoich pracowników. To jednak generowało zbyt wysokie koszty, więc „eksperyment” porzucono. To może być przeszkoda nie do pokonania w firmach, gdzie budżet jest dopięty na styk – niestety, ale trzeba się przygotować najpierw na wyższe koszty związane z utrzymaniem pracowników. A to również jest ważne.

Co mówi statystyka?

Statystyka ponoć kłamie – ale daje pewien pogląd na to, jak wyglądają pewne zjawiska, a już na pewno dzięki niej można zbadać pewne zależności. Tutaj obywa się bez skomplikowanych obliczeń – dane ONS/Eurostatu pokazują jasno. Polacy pracują dużo, ale produktywni nie są. Spójrzcie, w którym miejscu jest Szwecja – ta akurat trzyma się wysoko:

prod1

prod3

Dostrzegalna gołym okiem zależność. Pracujemy dużo – robimy mało. Polska należy do czołówki krajów, w których pracuje się najwięcej. A produktywność jest niebywale niska. Gonimy pod tym względem Grecję, wzorem powinien być dla nas m. in. Luksemburg oraz Szwedzi, o których tutaj mówimy i którzy zanotowali w tych zestawieniach nie najgorsze wyniki.

Pamiętajmy jednak, że u nas nie ma tak rozwiniętej kultury pracy – ze strony pracowników oraz samych pracodawców, ten temat został poruszony między innymi dzisiaj na Antywebie. Już teraz jest ogromny problem z utrzymaniem pracowników w firmach w Polsce – wielu pracuje na śmieciówkach – pracodawcy tną koszty tam gdzie się da i… trudno sobie wyobrazić, że będzie się pchać w następne dla efektów, które mogą być, ale wcale nie muszą jakkolwiek odczuwalne.

Dla otrzymania pełnego obrazu tego rozwiązania trzeba jednak przeprowadzić konkretne badania. Idealną sytuacją byłoby przeprowadzenie takowego w grupie kontrolnej pracowników firmy X, którzy najpierw wypowiedzieli się w kwestionariuszach oraz na badaniach fokusowych o trybie 8-godzinnym. Po pewnym czasie od wprowadzenia 6-godzinnego czasu pracy zebrałoby się ponownie te same dane jakościowe oraz ilościowe, po czym skonfrontowano by to z wynikami zespołu przed i po zmianach. Dobre dane zapewni nam niedługo Szwecja, która takie rozwiązanie już testuje. Czy czeka nas rewolucja w systemie pracy? Niewykluczone – powodzenie w Szwecji może rzutować na to, jak to rozwiązanie zostanie przyjęte w innych krajach.

Grafika: 1, 2, 3, 4, 5, 6