10

Pozwał twórców Fallouta 4 za to, że uzależnił się od ich gry

Gry komputerowe uzależniają – nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że to prawda. Jak w przypadku każdej rozrywki, tak i tutaj konieczne jest zachowanie złotego środka. Najwyraźniej problem miał z tym rosyjski gracz, który przez swoje uzależnienie od Fallouta 4 stracił pracę i rodzinę. Teraz pozywa twórców gry w sądzie. Sytuacja sprawia wrażenie, jakby była dobrze […]

Gry komputerowe uzależniają – nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że to prawda. Jak w przypadku każdej rozrywki, tak i tutaj konieczne jest zachowanie złotego środka. Najwyraźniej problem miał z tym rosyjski gracz, który przez swoje uzależnienie od Fallouta 4 stracił pracę i rodzinę. Teraz pozywa twórców gry w sądzie.

Sytuacja sprawia wrażenie, jakby była dobrze zaplanowaną akcją viralową. Jakby nie patrzeć, Fallout 4 może na niej jedynie zyskać – zaistnieć w świadomości internautów jako gra tak dobra i wciągająca, że można przy niej stracić rozum. Bo chyba tylko tak można określić historię gracza z Rosji, który teraz będzie walczył z Bethesdą na sądowej wokandzie.

Jest to pierwsza taka sprawa w Rosji i zarazem jedna z pierwszych na świecie. Mężczyzna oskarża twórców Fallouta 4 o to, że na pudełku z grą nie było informacji o tym, że gra jest tak mocno wciągająca. W przeciwnym wypadku odłożyłby ją aż do kolejnych wakacji. A tak, w wyniku uzależnienia stracił pracę, a także żonę, która się z nim rozwiodła, zabierając dziecko. Mężczyzna domaga się od Bethesdy 500 tys. rubli za poniesione straty.

fallout 4

Temat mnie szczególnie zainteresował, bo tak się złożyło, że jestem świeżo po lekturze książki „Komputerowy Ćpun” napisanej przez Krzysztofa Piersę. Autor dokładnie opisuje w niej swoją historię nałogu komputerowego i przytacza losy równie mocno (a nawet mocniej) uzależnionych znajomych. Jeżeli kiedykolwiek zastanawialiście się, czy można przegrać całe swoje życie, ta książka nie pozostawia żadnych wątpliwości – można. Przy czym Piersa i jego znajomi uzależnili się przede wszystkim od gier MMO oraz MOBA (World of Warcraft, League of Legends), co jest szczególnie niebezpieczne, zważywszy, że te gry nigdy się nie kończą. Co jednak najgorsze są chyba najmniej rozwijającym typem rozrywki. No bo jak na naszą wyobraźnię, spostrzegawczość czy logiczne myślenie może wpłynąć czterogodzinne wykopywanie rudy, albo zabijanie szczurów?

I tutaj wracamy do samego Fallouta. Według strony howlongtobeat.com kompletne przejście całej gry średnio zajmuje 158 godzin. To dużo – nie ulega wątpliwości. Gdybym porównał to z liczbą godzin, jakie spędziłem przy Football Managerze oznaczałoby to, że piszę ten tekst jedną ręką, a drugą rozgrywam kolejny mecz. Nie mam rodziny, przyjaciół ani pracy, bo wszystko straciłem przez jedną grę. Sęk w tym, że żadne z powyższych mnie nie dotyczy. W czym zatem tkwi problem?

W powściągliwości? W silnej woli? Braku rozsądku? Poszukajmy analogii na innych płaszczyznach i spróbujmy jakoś racjonalnie wytłumaczyć tę przypadłość. Przecież możemy kupić dziesięć czekolad, zjeść je wszystkie na raz, a potem oskarżyć producenta o problemy z żołądkiem do jakich się przyczynił. Możemy też kupić serię książek i czytać je bez przerwy, a potem napisać do autora, że zniszczył nam życie. Nie przesadzę chyba, jeśli napiszę, że to wszystko jest równie idiotyczne, jak oskarżanie producentów noży za to, że ludzie nimi zabijają.

Patrząc wstecz na podobne sytuacje, można dojść do wniosku, że żyjemy w dziwnym świecie. Swego czasu popularna sieć lokali gastronomicznych została zmuszona do oznaczania kubków z kawą, że wewnątrz jest gorący płyn. W 2010 roku natomiast na Hawajach znalazł się gracz uzależniony od Lineage II, który wygrał spór sądowy z jej twórcami NCSoft. Sprawa była bardzo podobna do powyższej.