7

Poznaj Zoe. Za kilka lat może być… No właśnie – kim?

Konstruktorzy, naukowcy i programiści od dawna próbują „uczłowieczyć” maszynę. Roboty fizycznie zaczynają przypominać ludzi, a sztuczna inteligencja robi coraz większe postępy. Spore zmiany zachodzą także w zakresie komunikacji człowiek – maszyna. Interfejsy komputerów mogą niedługo poważnie zmienić swój wygląd, a najlepszym tego przykładem jest Zoe. O tej twarzy może być jeszcze głośno. Naukowcy z Uniwersytetu […]

Konstruktorzy, naukowcy i programiści od dawna próbują „uczłowieczyć” maszynę. Roboty fizycznie zaczynają przypominać ludzi, a sztuczna inteligencja robi coraz większe postępy. Spore zmiany zachodzą także w zakresie komunikacji człowiek – maszyna. Interfejsy komputerów mogą niedługo poważnie zmienić swój wygląd, a najlepszym tego przykładem jest Zoe. O tej twarzy może być jeszcze głośno.

Naukowcy z Uniwersytetu Cambridge stworzyli, we współpracy z firma Toshiba, niezwykle realistyczny awatar, który z pewnością może być zapowiedzią czegoś nowego w tej branży. Projekt nazwano Zoe (w tym przypadku należy już chyba napisać nosi imię) i w skrócie można go opisać jako mówiącą głowę młodej kobiety. Głowę, która za pomocą mimiki oraz głosu jest w stanie wyrażać przeróżne emocje.

Do stworzenia bazy słów i zwrotów wykorzystywanej przez awatar zaproszono brytyjską aktorkę Zoe Lister. Najciekawsze jest to, że osoby sprawdzające jakość komputerowej Zoe byli w stanie rozpoznać wyrażane przez nią emocje w 77% przypadków. U żywej aktorki osiągnięto wynik 73%. Efekt końcowy faktycznie robi spore wrażenie, ale przed twórcami jeszcze bardzo dużo pracy – awatar nadal łatwo odróżnić od mówiącego człowieka i da się wyczuć udział maszyny. Z czasem różnice zaczną się jednak zacierać, a wtedy…

A wtedy Zoe oraz inne projekty tego typu mogą się pojawić na naszych komputerach, tabletach czy smartfonach. Trafią pewnie do telewizji, wszelkiej maści automatów, punktów informacyjnych i reklamowych. Opcji wykorzystania sztucznej głowy jest naprawdę sporo – może zastąpić żywych wykładowców, sprzedawców, sekretarki (i sekretarzy), a także całe zastępy pracowników infolinii (także tych wsparcia). Program nie zajmuje zbyt dużo miejsca, a twórcy zapowiadają, że użytkownik będzie mógł zmienić wygląd swojego wirtualnego kompana (to powinno uspokoić nasze Czytelniczki – alternatywą dla Zoe będzie pewnie przystojny ratownik o imieniu Piotrek).

Kilka kwartałów temu furorę robiła Siri – wiele osób twierdziło, że to milowy krok w rozwoju sztucznej inteligencji oraz interakcji człowiek – komputer. W porównaniu do Siri (oraz podobnych produktów innych firm), Zoe wydaje się być sporą ewolucją. Potrafi nie tylko przekazać informacje, ale też przykuć uwagę użytkownika formą, w jakiej to robi. Płacząca lub wyrażająca strach twarz widniejąca na ekranie mogłaby faktycznie wzbudzić emocje u człowieka. Chyba nadchodzą czasy, gdy komputer będzie się ze mnie śmiał jak szalony, gdy napiszę coś głupiego, zapłacze, gdy dostanę maila w sprawie zwolnienia z pracy i krzyknie w momencie otwierania kolejnego filmu na YouTube…