67

Niemiecka kancelaria straszy mnie pozwem za użycie obrazka aplikacji mobilnej Zalando

Dostałem pismo zaprzestaniu naruszania praw autorskich, najpierw od niemieckiej kancelarii prawnej, a potem od polskiej, na którą scedowali załatwienia sprawy. Chodzi o obrazek przedstawiający mobilną aplikację Zalando. Obrazek, który pochodzi ze sklepu z aplikacjami na Windows Phone. Pozew pochodził od właściciela prawa autorskich do jednego z kliku zdjęć jakie były pokazane na screenie aplikacji mobilnej Zalando.

Akcja dość kuriozalna, bo dotyczy tekstu z lipca 2015 roku, kiedy to na AntyApps opisaliśmy nową aplikację popularnego sklepu Zalando. Aplikacja pojawiła się na system Windows Phone. Opisując ją redaktor AntyApps użył obrazków ze sklepu z aplikacjami. Dwa screeny przedstawiające jak wygląda aplikacja. Zobaczcie zresztą sami, bo tekst jest oczywiście nadal dostępny. Chodzi o to wyblurowane zdjęcie (o tym dlaczego je wyblurowałem za chwilę).

Początkowo, kiedy dostałem wezwanie do zaprzestania naruszania prawa itp. od niemieckiej kancelarii prawnej uznałem to za próbę wyłudzenia. Tym bardziej, że w w piśmie była od razu adnotacja, że wpłacenie ponad 600 EUR załatwi sprawę.. Jako, że jednak nie jestem specjalnie strachliwy, a dodatkowo straszenie mnie przynosi odwrotny skutek, to grzecznie i po polsku odpisałem, aby zwrócili się z problemem do Zalando. To był przecież obrazek ich aplikacji, z ich sklepem.

Szczerze mówiąc myślałem, że naciągacze dadzą sobie spokój – szukali jelenia i go nie znaleźli. Okazuje się jednak, że ta sprawa wróciła za sprawą tym razem polskiej kancelarii APRAW Artur Piechocki Kancelaria Radcy Prawnego.

W liście powtarzane są te same argumenty o tym, że fotografowie wykonujący zdjęcia, które były na obrazkach aplikacji Zalando żądają za nie pieniędzy. Na liście z pełnomocnictwem znalazło się aż 9 polskich serwisów. Licząc więc wprost panowie grają o 9 x 600 EUR. Przyznam, że dość mała kwota jak na takie akcje, ale widać, że ktoś jest w dużej potrzebie.

.

Prawdopodobnie sytuacja wygląda tak, że jeden z byłych podwykonawców Zalando nie jest zadowolony z zakończenia współpracy i teraz robi im problemy. Zalando, z którym się kontaktowałem pośrednio potwierdza, że ma konflikt z byłym podwykonawcą. To co ciekawe – w piśmie procesowym od polskiej kancelarii nie ma słowa o jakie dokładnie zdjęcie chodzi i dowodu na to kto jest jego autorem.

W sumie jak to przemyślałem, to jest niezły sposób na biznes. Robimy dla dużej firmy grafikę czy zdjęcia na zamówienie. Staramy się, aby wypadły na tyle dobrze, że użyją jej w powszechnej komunikacji. Po paru latach, kiedy licencja na zdjęcia wygasła (a przecież zdjęcia same z internetu się nie usuną) ścigamy wszystkich, którzy ich kiedykolwiek użyli. Niezależnie od tego czy dostali je do użytku od kogoś, kto kiedyś miał do nich prawo czy nie. Nie wiem czy z punktu widzenia praw autorskich jest to możliwe, ale ten przypadek na to wygląda.

W piśmie procesowym od polskiej kancelarii nie jest wspomniana żadna kwota rekompensaty. Dla sprawdzenia czy chodzi o pieniądze czy faktycznie jedynie zaprzestanie naruszenia wyblurowałem ten fragment obrazka na którym było wspomniane zdjęcie. Teraz dzwonię do kancelarii i sprawdzę czy chodzi o prawo (o naiwny) czy o pieniądze (realista). Po rozmowie zaktualizuje artykuł.