Gry

Pożeracze Czasu: Sid Meier's Civilization

KO
Kamil Ostrowski
0

Generalnie rzecz biorąc gry wideo starzeją się raczej kiepsko. Tytuły sprzed dziesięciu lat potrafią dzisiaj odstraszać nie tylko grafiką, ale również pewnymi rozwiązaniami, sterowaniem, a nawet samą koncepcją. Jednakże, pewne pomysły są na tyle genialne, a przy tym unikalne, że bawić potrafią nawet...

Generalnie rzecz biorąc gry wideo starzeją się raczej kiepsko. Tytuły sprzed dziesięciu lat potrafią dzisiaj odstraszać nie tylko grafiką, ale również pewnymi rozwiązaniami, sterowaniem, a nawet samą koncepcją. Jednakże, pewne pomysły są na tyle genialne, a przy tym unikalne, że bawić potrafią nawet po długim czasie. Tak jest z Cywilizacją – grą, do której prędzej czy później zawsze się wraca.

Cywilizacja od początku, od 1991 roku, pozostaje w swoich założeniach niezmieniona. Niewiele jest idei, które z taką gracją przeżywają próbę czasu, zwłaszcza w błyskawicznie zmieniającym się świecie gier wideo. Co takiego jest w produkcji stworzonej przez Sida Meiera, co tak wspaniale konserwuje Cywilizację?

Po pierwsze, gra oparta jest na bardzo ogólnych założeniach. Osią, wokół obracają się kolejne części serii są: tworzenie cywilizacji od podstaw, aż do współczesności (a czasami kawałek dalej), rozgrywka oparta na turach, mapa podzielona na pola i podzielenie świata na państwa, których najważniejszym składnikiem są miasta. Cała reszta, to szczegóły, które czasami się zmieniały, w zależności od trendów i rozwoju technologicznego.

Jest jeszcze jedna kwestia, może najistotniejsza. Cywilizacja od zawsze była i dalej jest, grą typu „4X”. Explore, expand, exploit, exterminate. Dosłowne tłumaczenie to: „odkrywaj, rozwijaj, wykorzystuj, eliminuj”.

Każdą rozgrywkę zaczynamy od wybrania cywilizacji, którą przyjdzie nam poprowadzić. Każda ma parę drobiazgów, które ją wyróżniają – jedna będzie szybciej rozwijała miasta, inna wytrenuje specjalne jednostki, itd. Niemniej, zasady rządzące zabawą, a przede wszystkim ogólny charakter zabawy, będzie zawsze taki sam. Dzięki temu możemy odkrywać kolejne zasady rządzące Cywilizacją, mając jednocześnie poczucie stałości i czując grunt pod nogami.

A więc eksplorujmy. Pierwsze godziny z Civem to zawsze radosne wycieczki w nieznane. Zbadać swój kontynent. Znaleźć odpowiednie miejsce i tam się osiedlić. Odkryć skarby po dzikich plemionach. Odeprzeć barbarzyńców. Znaleźć źródło najważniejszych dla nas minerałów – zawsze potrzebujemy brązu i żelaza, żeby móc wykuć broń. Znaleźć stana koni, żeby móc je osiodłać i stworzyć oddziały kawalerii. Wreszcie, spotkać inne cywilizacje.

Rozwijaj. Dla naszych miast szybko skończy się okres dzikiego i niezmąconego niczym rozwoju. Błyskawicznie pojawią się problemy. Przeludnienie, zanieczyszczenia, brak pożywienia. Zawsze coś staje na drodze do rozwoju metropolii. A przecież chcemy się rozwijać, bo wielkie miasta, to wielka potęga naszego państwa. Opłaca się więc dbać o każde. Prędko zorientujemy się jakie są stałe problemy każdego z naszych osiedli. Szybko też zorientujemy się, że marzymy o tym, żeby wiedzieć o nich wcześniej i mądrzej wybrać miejsce do rozbicia namiotów i wzniesienia pierwszych budowli.

Wykorzystaj. Skoro już się rozgościliśmy w tym nowym (tworzonym proceduralnie, mapa zawsze generowana jest losowo!) świecie, to trzeba coś ze sobą zrobić. Rozwijamy więc naszą tytułową cywilizację, wiecznie starając się pozostać na czele wyścigu technologicznego, wyścigu zbrojeń, wyścigu ekonomicznego. Budujemy kolejne instalacje, opracowujemy wynalazki, dbamy o morale, kulturę, religię, stosunki z państwami zależnymi, budujemy sojusze. Słowem, staramy się zrobić wszystko, żeby utrzymać swoją pozycję.

Wreszcie – wyeliminuj. Ostatecznie to jest celem każdej cywilizacji i każdego narodu, prawda? Wspiąć się ponad wszystkie inne, wejść na szczyt po plecach innych. Co ciekawe, dominacja nie musi się wiązać ze milionami ofiar, wojenną pożogą, śmiercią i anihilacją przeciwnika. Możemy wygrać również dzięki zwycięstwu dyplomatycznemu czy kulturalnemu. Drogi do zwycięstwa są różne – możemy być złym, agresywnym imperium, albo państwem mędrców, szukających drogi do stworzenia światowego rządu i osiągnięcia równowagi i pokoju.

Obok Europa Universalis, o której w ramach Pożeraczy Czasu już pisałem, Cywilizacja jest najbardziej wciągającą grą strategiczną, z jaką kiedykolwiek miałem do czynienia. Multum ustawień, modów, nacji do sprawdzenia, a do tego losowo generowana mapa z możliwością ustawienia naszych preferencji – przy grze Sida Meiera można spędzić całe tygodnie. Niezależnie od tego, po którą odsłonę sięgniecie.

Jeżeli potrzebujecie jeszcze jakiejś zachęty, to w dodatku Brave New World do najnowszej, piątej części serii, dodano Polaków, jako grywalną nację. Miłego rozwoju.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: