41

Potrafię godzinami siedzieć na YouTube. To dla mnie skarbnica wartościowych treści

Luźne przed- lub popołudnie. Załóżmy, że to weekend. Macie dłuższą chwilę wolną od obowiązków i innych zadań, możecie spokojnie korzystać z internetu - bez potrzeby patrzenia na informacje, jako potencjalne tematy. Jednym ze stałych punktów jest u mnie YouTube, gdzie - mimo wszystko - oglądam klipy związane z tym, czym się zajmuję. Ale nie tylko. Odkryte w ostatnim czasie serie i kanały pozwalają poszerzyć wiedzę na rozmaite tematy, dlatego chłonę to wszystko jak gąbka. A YouTube zasysa mnie coraz bardziej. Znając mnie coraz lepiej. 

Macie skrót do YouTube’a w zakładkach? A może na pasku z zakładkami? Do jakiego adresu prowadzi? Strona główna? Tak było u mnie przez jakiś czas, ale później zmieniłem go na listę nowości z subskrybowanych przeze mnie kanałów. Tutaj też zrobiłem czystkę jakiś czas temu – uwielbiam śledzić informacje ze świata, oglądać relacje z wydarzeń pochodzące z zagranicznych telewizji, ale subskrybowanie takich kanałów to poważny błąd. Filmy są publikowane zbyt często, tematyka jest zbyt obszerna, a zdarza się, że dłuższa przerwa w dodawaniu nowych materiałów skutkuje nagłym zalewem zaległych treści, wśród których trudno wyłapać filmy z innych kanałów.

Aktualnie subskrybuję około 70 kanałów. Lista jest bardzo dynamiczna – szybko dodaję i usuwam z niej pozycje, chcąc wyselekcjonować tylko te treści, które nie tylko mnie interesują, ale czasem czegoś nauczą. Nie odmówię sobie śledzenia trasy koncertowej Arctic Monkeys, ale dla równowagi coraz częściej klikam na czerwony przycisk przy filmikach o tematyce naukowej, szczególnie związanych z kosmosem i podróżami, ciekawostkami na temat krajów itd. Im więcej takich treści oglądam, tym lepiej YouTube wie, co mi podsunąć pod kursor. Znajdująca się po prawej stronie ekranu lista rekomendowanych filmów powoduje czasem instynktowne otwieranie linków w nowych kartach i dodawanie klipów do listy „do obejrzenia”. Jak na razie, wolę tam nawet nie zaglądać, bo uzbieranie sumarycznego czasu trwania wynoszącego dwie, trzy, a może i cztery godziny wcale nie jest trudne. Oczywiście, część z filmów wyłączę po kilkunastu lub kilkudziesięciu sekundach – nie zawsze zawierają to, co obiecują, a czasem najważniejsza informacja umieszczona jest pod sam koniec nagrania, więc po prostu je przewijam i oglądam np. ostatnią minutę.

Nie do końca najnowszym, ale jednym z ostatnich odkryć jest kanał Vox. Zainteresował mnie już ładnych kilkanaście miesięcy temu, ale jakoś nigdy nie zebrałem się, by obejrzeć to, co mają do zaproponowania. A mają naprawdę wiele! Tylko seria „Borders” wciągnęła mnie na blisko godzinę, a nie brakuje innych, także pojedynczych klipów, które po prostu wciągają. Estetyka nagrania jest dla mnie również bardzo istotna, dlatego bardzo doceniam wszystkie starania twórców, którzy mogliby pracować w National Geographic czy Discovery Channel i właśnie tam przygotować materiał na takim poziomie. To, że pracują tam, gdzie pracują, a efekty ich starań trafiają na YouTube, tylko pokazuje, jak ważnym medium stał się ten serwis.

Idę do kuchni. Przygotowuję pół dzbanka kawy – na pewno wystarczy. Może jakieś ciasteczka? Nie tym razem. Wracam do komputera i uruchamiam przeglądarkę. Kursor wędruje na pasek zakładek  – nad czerwoną, zaokrągloną ikonkę z białą strzałką wewnątrz. Wita mnie lista subskrybowanych kanałów – dość szybko przewijam stronę w dół otwierając potencjalnie interesujące mnie filmy w nowych kartach. Szybko zapełniam całą szerokość okna i stwierdzam, że to powinno wystarczyć. Od czego zacznę? Raczej od treści mogących przekazać mi jakąś wiedzę, później możemy nieco spuścić z tonu i przejść do lżejszych tematów – których wcale bym jednak nie bagatelizował! No to zaczynajmy.

W błyskawicznym tempie dowiaduję się ciekawostek na temat codziennych dojazdów do pracy i w jaki sposób powinniśmy to robić, następnie okazuje się, że aktywność fizyczna wcale nie jest tak istotna przy utracie masy, jak sądzicie. A później poznaję kulisy historycznej suszy w Australii oraz zapowiedź budowy naprawdę nowoczesnego domu. Przez kolejne minuty wytłumaczona mi jest nierówna walka z powodziami w USA, pokazano mi przygotowania Nowego Jorku na kolejny supersztorm i poznaję opinię, według której dynamiczna rozbudowa dróg i autostrad w Stanach zaszkodziła rozwojowi miast. Aha, rozłożono też na czynniki pierwsze porażkę Starbucksa w Australli – redukcja liczby lokali z blisko setki do kilkunastu to niespodzianka. Odrobina nostalgii? Trzy filmy poświęcone kasetom magnetofonowym – od historii po najciekawsze fakty, a także obalanie mitów. Nie oglądam w całości, trochę przewijam, ale jestem pod wrażeniem, jak wiele… nie wiedziałem.

Niedługo później zdam sobie sprawę, jak odległe od siebie i jak stosunkowo niewielkie są planety w Układzie Słonecznym, a także dowiaduję się o najciekawszych planetach odkrytych przez ludzi. Historia misji Apollo wciągnęła mnie na całego. Chyba powtórzę sobie ten film, by zapamiętać jeszcze więcej. Vox, Verge Science oraz SfiFun mi zaimponowali, a jeszcze nie zdążyłem odwiedzić kanału New York Timesa. Zajrzę teraz na kanał Nerdwriter1 – autor przekazuje swoje spostrzeżenia i analizuje fenomenalny film „Truman Show”, a później poświęca czas Rowanowi Atkinsonowi, którego od zawsze podziwiam, a którego znacie raczej jako Jasia Fasolę

Kontynuuję tę tematykę – utwierdzam się w przekonaniu, jak straszny był „Ostatni Jedi”, oglądam „szczery zwiastun” tego filmu, a przez 34 minuty słucham podsumowania o postaci Dartha Vadera. Zupełnie na poważnie – teraz wiem nawet, jak wiele czasu oglądaliśmy go na ekranie w starej trylogii i dlaczego było to tak istotne. Więcej nie będę wam zdradzać. Dosyć regularnie wracam też do kanału Krzyśka Gonciarza, relacji z Nowego Jorku po prostu nie mógłbym po prostu przegapić. No i doczekaliśmy się także nowego vloga z serii „Śladami seriali” na jakbyniepaczeć.

Przez chwilę wolę nie patrzeć na zegarek. Blisko trzy godziny zleciały tak szybko, jakbym dopiero co usiadł do komputera. Kawa w kubku na biurku, jest całkowicie zimna, bo nawet oglądając jeden film, już rozglądałem się za kolejnym.