Ciekawe strony

Popularny serwis randkowy usuwał zdjęcia użytkowników i manipulował wskaźnikiem dopasowania w ramach eksperymentu

JR
Jan Rybczyński
10

Jak się okazuje, nie tylko Facebook przyznaje się do eksperymentowania na swoich użytkownikach bez ich wiedzy i zgody. Jeden z najpopularniejszych serwisów randkowych OkCupid, który posiada kilka milionów aktywnych użytkowników, prowadzi eksperymenty psychologiczne na swoich użytkownikach ze znaczni...

Jak się okazuje, nie tylko Facebook przyznaje się do eksperymentowania na swoich użytkownikach bez ich wiedzy i zgody. Jeden z najpopularniejszych serwisów randkowych OkCupid, który posiada kilka milionów aktywnych użytkowników, prowadzi eksperymenty psychologiczne na swoich użytkownikach ze znacznie większym rozmachem niż Facebook, usuwając zdjęcia z profili, ukrywając opis profili, a także sugerując, że dwoje ludzi do siebie pasuje, podczas gdy jest dokładnie odwrotnie. Informacja nie "wyciekła", lecz pisze o tym na swoim blogu jeden ze współzałożycieli OkCupid, Christian Rudder.

Christian twierdzi, że nie ma innego sposobu na zweryfikowanie działania serwisu i jego strategii przyciągania i zatrzymywania użytkowników, jak eksperymenty na tych właśnie użytkownikach. Gdyby nie eksperymenty, żaden serwis nie wiedziałby co robić, by funkcjonować jak najlepiej. Wpis na blogu zaczyna się słowami:

I’m the first to admit it: we might be popular, we might create a lot of great relationships, we might blah blah blah. But OkCupid doesn’t really know what it’s doing. Neither does any other website. It’s not like people have been building these things for very long, or you can go look up a blueprint or something. Most ideas are bad. Even good ideas could be better. Experiments are how you sort all this out.

W tym właśnie celu postanowił przeprowadzić serie eksperymentów na przestrzeni lat, posuwając się do dość radykalnych ingerencji w profile uzytkowników. Jednym z nich było tymczasowe usunięcie wszystkich zdjęć profilowych użytkowników w ramach promocji ich nowej aplikacji "randka w ciemno". Ruch na stronie znacznie zmalał w tym okresie, ale okazuje się, że użytkownicy, którzy zostali 44% chętniej odpowiadali na wiadomości, które dostawali, informacje dotyczące kontaktowania się poza serwisem były wymieniane szybciej, a rozmowy miały głębszy charakter, cokolwiek to znaczy w opinii Ruddera. Jeśli jednak myślicie, że to dlatego, że w serwisie pozostali aktywni jedynie użytkownicy, dla których wygląd nie ma aż takiego znaczenia, to muszę was rozczarować. Przywrócenie zdjęć profilowych niemal natychmiast zakończyło 2200 dialagów, które akurat miały miejsce w tamtym momencie.

Znaczenie zdjęcia profilowego wydaje się również potwierdzać kolejny eksperyment. Rudder zauważył, że najwyżej oceniany profil, nie tylko pod względem wyglądu, ale i osobowości zawierał tylko i wyłącznie zdjęcia dziewczyny w bikini i żadnego opisu. Jak się okazało pierwotna intencja założycieli serwisu, aby oddzielić osobowość od wyglądu spaliła na panewce. Dla użytkowników OkCupid znaczy to praktycznie to samo, a opis praktycznie nie miał znaczenia.

Aby to potwierdzić Rudder dokonał kolejnego eksperymentu na podgrupie użytkowników, w połowie przypadków pokazując im pełne profile z opisem, a w drugiej połowie chowając opis i pozostawiając tylko zdjęcia. Jak się okazało, zdjęcie nie tylko warte jest tysiąca słów, ale słowa jako takie na profilu randkowym mają znikome znaczenie dla oceny profilu, nie przekraczające 10%.

Na koniec Rudder opisał najbardziej kontrowersyjny z eksperymentów. Chciał sprawdzić czy algorytm rekomendacji serwisu faktycznie działa, czy to po prostu siła autosugestii. Dlatego wziął profile osób niedopasowanych do siebie i zaprezentował je tak, jakby wyjątkowo do siebie pasowali, świadomie wprowadzając ich w błąd. Jak nie trudno się domyślić, takie sztucznie dobrane pary znacznie chętniej wymieniały między sobą wiadomości, a nawet faktycznie bardziej się lubiły. Co prawda osoby faktycznie dopasowane do siebie uzyskiwały jeszcze trochę lepsze wyniki, jeżeli chodzi o nawiązanie konwersacji, ale to własnie autosugestia wydaje się być tutaj decydująca, a faktyczne dopasowanie użytkowników pozwala jeszcze trochę poprawić wyniki.

Chociaż wyniki tych badań są ciekawe i sporo dają do myślenia, to jak zwykle pojawia się pytanie o kwestie etyki takich badań, czy może raczej jej brak. Rudder zauważa, że wszystkie strony robią takie badania i każdy użytkownik internetu jest poddawany takim testom setki raz w ciągu dnia.

We noticed recently that people didn’t like it when Facebook “experimented” with their news feed. Even the FTC is getting involved. But guess what, everybody: if you use the Internet, you’re the subject of hundreds of experiments at any given time, on every site. That’s how websites work.

Z jednej strony warto zdać sobie z tego sprawę. To trochę tak jak z prywatnością, do której każdy ma prawo, ale która w internecie nie istnieje. Testy A/B to najpopularniejsza forma dopasowywania serwisów tak, aby najlepiej spełniały swoje zadanie. Pytanie gdzie można postawić granicę? Przesuwanie guzika "kup" w różne miejsca i sprawdzanie jak to wpływa na konwersję wydaje się nieszkodliwe, za to manipulowanie profilami użytkowników zdecydowanie granice przyzwoitości przekracza. Dodatkowo powstaje pytanie, co jest funkcją danego serwisu i jaki jest jego model zarabiania? Czy taki OkCupid bada użytkowników, żeby jak najlepiej ich do siebie dopasować i w jak najkrótszym czasie zapewnić jak największą szansę na udany związek, czy być może wręcz przeciwnie, najkorzystniej będzie jak będzie zwodził użytkowników możliwością zawarcia potencjalnego związku, jednak odsuwając je w czasie jak najdalej, zatrzymując użytkownika jak najdłużej w serwisie. W końcu osoby w stałych związkach raczej nie korzystają z serwisów randkowych.

Więcej informacji o wynikach badań na blogu blog.okcupid.com. Na informację trafiłem na profilu Marii Cywinskiej na Facebooku.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

serwisy randkowe