Moje przemyślenia

Pomysł na Xboksa One Mini jest fajny, ale Microsoft nie zamierza pracować nad takim urządzeniem

PW
Paweł Winiarski
12

Nie chodzi o przenośną wersję konsoli Microsoftu, o której dwa miesiące temu pisał Jakub. Niedawno plotkowało się o mniejszej i cichszej wersji Xboksa One, który przy okazji byłby pozbawiony napędu optycznego. Niestety doniesienia okazało się jedynie niepotwierdzonymi plotkami. Nie wszystkie rewe...

Nie chodzi o przenośną wersję konsoli Microsoftu, o której dwa miesiące temu pisał Jakub. Niedawno plotkowało się o mniejszej i cichszej wersji Xboksa One, który przy okazji byłby pozbawiony napędu optycznego. Niestety doniesienia okazało się jedynie niepotwierdzonymi plotkami.

Nie wszystkie rewelacje z sieci mają w sobie choć ziarnko prawdy i to jest doskonały przykład tej tezy. Mówiło się o tym, że Microsoft planuje zaprezentować w październiku mniejszą i cichszą wersję Xboxa One. Miałaby ona nie posiadać optycznego napędu Blu-ray, być cichsza i mniejsza od aktualnego modelu i ważyć 1/3 tego, co X1. Brzmi świetnie, jeśli widzieliście Xboksa One wiecie, że to kolos. Duży, ciężki, posiadający pokaźnych rozmiarów zasilacz. Doskonale pamiętam jak wiozłem do domu pożyczony egzemplarz, chwilę po światowej premierze (która nie dotyczyła Polski). Może dlatego Tomek odciąga w czasie przywiezienie urządzenia do biura i pożyczenie mi go wraz z odświeżoną wersją pierwszych Gears of War - mam rację, Tomku?

Phil Spencer z Microsoftu rozwiewa jednak wszelkie wątpliwości. Nie dość, że nie zobaczymy takiego urządzenia w październiku, to w dodatku firma nie pracuje nad miniaturową wersją Xboksa One.

A szkoda. Niby większość z nas po prostu stawia tego typu sprzęt pod telewizorem albo próbuje go zmieścić w jakiejś szafce, ale rozmiary Xboksa One - przynajmniej mi - przeszkadzały. Doskonale rozumiem, że nauczony historią Xboksa 360 Microsoft dołożył wszelkich starań aby zaprojektować X1 tak, by się nie przegrzewał - ale można było stworzyć zgrabniejszą konsolę.

Kolejna generacja bez gier na płytach?

Cyfrowa dystrybucja gier na konsolach coraz bardziej rozpycha się na rynku i doskonale widzę to po swoich znajomych. Jeśli cena cyfrowej wersji gry nie jest wyższa niż jej pudełkowej odsłony, wiele osób decyduje się na wirtualne zakupy - również jeśli chodzi o zamówienia przedpremierowe. Może faktycznie jest to wygodniejsze niż bieganie z awizo na pocztę, czekanie na kuriera lub wycieczki do Paczkomatów. Do tego dochodzą fajne promocje i wyprzedaże, dzięki którym można zaopatrzyć się w wiele świetnych gier nie nadwerężając portfela. Podejrzewam więc, że byliby chętni na kupienie sprzętu bez napędu optycznego - a skoro byłby on bardziej mobilny od klasycznego modelu i zachowywał się ciszej - same plusy.

Prędzej czy później doczekamy się jednak odświeżonych wersji obu konsol. Podobnie jak na rynku samochodów, tego typu sprzęty przechodzą po kilku latach „lifting”. W wypadku konsol jest to przede wszystkim zmniejszenie rozmiaru i odświeżenie samego wyglądu. Nie bardzo jestem sobie w stanie wyobrazić jak takie zmniejszenie wyglądałoby w przypadku PlayStation 4, ale Xbox One ma z czego „redukować”. Najbardziej ciekawe jest natomiast to, czy w tej generacji dostaniemy sprzęty bez optycznych napędów. Byłby to sygnał, że kolejna generacja konsol postawi tylko i wyłącznie na cyfrową dystrybucję - czego namiastką może być opisywany przeze mnie niedawno patent Nintendo. Tylko co na to sklepy z fizycznymi płytami? Wątpię, by pozwoliły na taką rewolucję. A wbrew pozorom, producenci sprzętu muszą się z nimi liczyć.

grafika: 1, 2

Źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: