23

Nie Microsoft, nie Sony, ale Nintendo pierwsze całkowicie przejdzie na cyfrową dystrybucję na konsolach

Jestem zaskoczony – i to bardzo. Mówi się, że Nintendo od lat jest w tyle jeśli chodzi o cyfrową dystrybucję i usługi sieciowe na swoich sprzętach do grania. A tymczasem to właśnie japoński koncern chce, by w ich nowej konsoli zabrakło napędu optycznego. Ale najpierw konkrety. Na NeoGAFie opublikowano właśnie schemat nowej konsoli – Nintendo […]

Jestem zaskoczony – i to bardzo. Mówi się, że Nintendo od lat jest w tyle jeśli chodzi o cyfrową dystrybucję i usługi sieciowe na swoich sprzętach do grania. A tymczasem to właśnie japoński koncern chce, by w ich nowej konsoli zabrakło napędu optycznego.

Ale najpierw konkrety.

Na NeoGAFie opublikowano właśnie schemat nowej konsoli – Nintendo NX, który 10 lutego został złożony w Amerykańskim Urzędzie Patentowym. Na ujawnionych materiałach widać konsolę bez napędu optycznego. Gry mielibyśmy przechowywać na dysku twardym konsoli, a pobierać je albo przez światłowód, albo złącze ADSL. Jedynym niezwiązanym z siecią sposobem komunikacji z konsolą byłby slot na karty – najprawdopodobniej SD. Nintendo NX owiane jest tajemnicą, koncern mocno pilnuje swoich pomysłów bojąc się, że konkurencja mogłaby je podkraść. Dlatego tak mało informacji na temat ich nowego sprzętu pojawia się w sieci.

Patento Nintendo NX

Nintendo „nie umie w internet”. I choć to twierdzenie z każdym rokiem traci na aktualności, to spośród trzech graczy na rynku konsolowym, Wielkie N jest ostatnią firmą, po której spodziewałem się odejścia od fizycznych nośników. To przecież Nintendo przez wiele lat nie interesowało się płytami, wydając swoje gry na kartridżach. Z drugiej strony to samo Nintendo było autorem konsolowej rewolucji, jaką okazało się posiadające kontroler ruchowy Wii. Ludzie oszaleli na punkcie podskakiwania przed telewizorem i choć zarówno Sony, jak i Microsoft miały swoje kontrolery ruchowe, popularności Wii nie dało się powtórzyć.

Każdą tego typu informację witam ze smutkiem. Rozumiem, że cyfrowa dystrybucja jest wygodna, gry można kupić szybciej, ale to pudełkowe wersje kojarzą się z nerwowym zrywaniem folii, pierwszym włożeniem płyty (lub innego fizycznego nośnika) do napędu, przeglądaniem instrukcji, wkładek i ustawianiem pudełek na półkach. PC-towcy już dawno zapomnieli o tym, jak gra się na pudełkowych wersjach gier – Steam i cała masa cyfrowych sklepów sprawiły, że osoby kolekcjonujące pudełkowe wersje gier to już wymierający gatunek.

Pozostaje trzymać kciuki za kondycję cyfrowych usług na konsolach. Bo jeśli faktycznie mamy któregoś dnia całkowicie przejść na „cyfrę”, wirtualne sklepy muszą działać bez zarzutu. Bo na chwilę obecną powiedzieć tak nie można.

grafika: 1, 2

źródło

V3_big_1