Polska

Polska firma wspiera polską uczelnię. Podoba mnie się to

MS
Maciej Sikorski
21

Takie informacje lubię otrzymywać na skrzynkę. Serio, lepiej mi się robi, gdy to czytam, bo stwierdzam, że dzieją się dobre rzeczy, a sprawy idą we właściwym kierunku. Nawet, Jeśli jest to kropla w morzu potrzeb, powtarzam, że i ta kropla jest istotna. Tym razem kciuk wystawiony w górę pokazuję firm...

Takie informacje lubię otrzymywać na skrzynkę. Serio, lepiej mi się robi, gdy to czytam, bo stwierdzam, że dzieją się dobre rzeczy, a sprawy idą we właściwym kierunku. Nawet, Jeśli jest to kropla w morzu potrzeb, powtarzam, że i ta kropla jest istotna. Tym razem kciuk wystawiony w górę pokazuję firmie DaftCode oraz Wydziałowi Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego.

Nowa pracownia dla uczelni

Zacznę od konkretów. Przywołana we wstępie firma DaftCode ufundowała salę komputerową o wartości około 250 tysięcy złotych. Laboratorium ulokowane jest w budynku należącym do UW, ze sprzętu będą mogli korzystać studenci tej uczelni.

W laboratorium ufundowanym przez DaftCode znajduje się 16 stanowisk wyposażonych w 27-calowe komputery iMac oraz ergonomiczne stanowiska pracy. Wnętrze zostało zaprojektowane zgodnie z najnowszymi trendami designu i dostosowane do specyfiki pracy programistów.

Na sprzęcie sprawa się jednak nie kończy:

DaftCode nie tylko stworzył wymarzone miejsce do nauki, ale również wspiera ofertę edukacyjną organizując w październiku zajęcia “Programowanie w iOS”.

Udział darczyńcy nie kończy się zatem na przekazaniu sprzętu – firma chce czuwać nad tym, by urządzenia były we właściwy sposób wykorzystane. I to się chwali. Studenci zyskają szansę, by poznać pracę programisty od praktycznej strony, otrzymają możliwość kontaktu z zawodowcami, którzy przekażą im część swojej wiedzy. Mam nadzieję, że na jednym kursie sprawa się nie skończy i będą organizowane kolejne zajęcia. Jednocześnie muszę napisać, że poczynania DaftCode powinny być przykładem dla innych firm.

Uczelnie muszą współpracować z biznesem. A biznes z uczelniami

Niejednokrotnie podnosiliśmy ten temat na AW. Ale nie jesteśmy jedyni, wiele osób zwraca uwagę na istotny, „polski” problem. Chodzi o brak zakrojonej na szeroką skalę współpracy na linii nauka-biznes. Nierzadko chodzi o brak jakiejkolwiek współpracy. Nauka jest tu szeroko pojmowana, to zarówno szkoły oraz uczelnie, jak i ośrodki badawcze. Każdy kroczy tu własną ścieżką i w efekcie jest skazany na niepowodzenie.

Nauka musi być dofinansowywana przez biznes, nie może liczyć tylko na środki płynące z państwowej kasy, jeśli ma się właściwie rozwijać. Tak to działa na Zachodzie. Przedsiębiorcy nie mogą też tego robić pod przymusem, powinni zrozumieć, że inwestycje są ich tarczą i mieczem w jednym. Nie da się ciągle bazować na taniej sile roboczej, konkurować ceną – potrzebne są innowacje, a te mogą dostarczyć m.in. uczelnie, zespoły wspierane z firmowej kasy.

Dobrze obrazuje sprawę przykład DaftCode: firma zainwestuje, uczelnia będzie mogła lepiej wykształcić studentów, podnieść poziom wiedzy i umiejętności swoich absolwentów. A ci ostatni mogą się stać kadrą zatrudnioną przez sponsora. Obie strony odnoszą wymierne korzyści. Łączą siły, by móc funkcjonować na współczesnym rynku. Inaczej nie da się tego dzisiaj załatwić. Przynajmniej patrząc na sprawę z polskiej perspektywy. Firmy, nie tylko te duże, powinny coraz szerzej otwierać portfele, by wspierać naukę, system edukacji, środowisko odpowiedzialne za tworzenie nowych technologii oraz kształcenie kadr.

Jeśli uda się przekonać biznes do podążania tą drogą, wzrosną szanse na ostateczny sukces. Jeśli jednak zwycięży opcja oszczędzania, kręcenia nosem i szukania wymówek, to rozwój będzie w Polsce spowalniał, a wysokorozwinięte kraje jeszcze mocniej nam uciekną. Nie można przy tym zapominać, że środowiskowo nauki też musi działać - nie wypada czekać na pieniądze, trzeba się o nie postarać...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Polska