polska-stacja-badawcza
1

Polacy są na Antarktyce od 40 lat

W latach siedemdziesiątych XX w. polski rząd zareagował na sytuację, jaką były kończące się zasoby łowisk dalekomorskich i wysłał ekspedycję do przeprowadzenia badań wód Antarktyki. W związku ze stwierdzeniem występowania bogatych łowisk ryb i kryli oraz rozumieniem potrzeby prowadzenia badań naukowych w tym regionie, 26 lutego 1977 roku utworzono Polską Stację Antarktyczną im. Henryka Arctowskiego, a wybranym do tego miejscem była wyspa Króla Jerzego w archipelagu Szetlandów Południowych.

Założyciel Polskiej Stacji Antarktycznej im. H. Arctowskiego

Stanisław Rakusa-Suszczewski, który jest polskim polarnikiem, biologiem, oceanologiem, współtwórcą polskiego programu polarnego i założycielem Polskiej Stacji Antarktycznej im. H. Arctowskiego, po latach tłumaczył dlaczego wybrał akurat to miejsce na założenie stacji. Uważał, że Wyspa Króla Jerzego  znajdująca się w Zachodniej Antarktyce ma do zaoferowania dużą łatwość związaną dopłynięciem w ten rejon oraz umożliwiała bezpieczny wyładunek na nieuzbrojonym brzegu. Poza tym, uważał to miejsce za idealne do prowadzenia badań.

Prace związane z budową stacji trwały 57 dni i wiązało się to nawet z pracowaniem przez 18 godzin na dobę. Aby to umożliwić niezbędne było przetransportowanie tysięcy ton sprzętu. Przez następne lata sukcesywnie rozbudowywano stację oraz kontynuowano prowadzenie badań naukowych. Dziś polarnicy porównują stację do „schroniska górskiego wyższej klasy”, ponieważ warunki w budynkach są przyjazne, a w dodatku na wyposażeniu jest internet satelitarny.

Warunki jak w domu

Polarnicy spędzający w stacji cały rok mają dla siebie jednoosobowe pokoje i twierdzą, że warunki są jak w domu. Nie ma nawet problemów z dostępem do ciepłej wody, chyba że podczas zimy dojdzie do zamarznięcia zbiornika. Zarówno ciepła woda jak i system centralnego ogrzewania są możliwe dzięki elektrowni w postaci agregatów prądotwórczych na ropę. Niewykluczone, że dojdzie również do stosowania paneli słonecznych lub turbin wiatrowych.

Stacja jest kierowana przez Instytut Biochemii i Biofizyki PAN. Są tam prowadzone badania w zakresie: oceanografii, geologii, meteorologii, klimatologii, sejsmologii, ekologii oraz w innych dziedzinach. Na całość składa się 14 budynków, a aktualne roczne utrzymanie stacji wynosi ok. 6 milionów zł, natomiast naukowcy podkreślają, że ich zdaniem do w pełni prawidłowego funkcjonowania obiektu niezbędne są środki na poziomie 10 milionów zł. Przykładem niedofinansowania jest chociażby brak oczyszczalni ścieków, nad czym polarnicy ubolewają.

Jeśli natomiast chodzi o gospodarowanie odpadami, jest to temat do którego podchodzi się niezwykle poważnie. Te organiczne są usuwane za pomocą specjalnej spalarki, natomiast pozostałe są segregowane i zgniatane, aby zajmowały możliwie najmniej przestrzeni. Na koniec odpady są transportowane do Polski, gdzie są utylizowane. Wszystko w trosce o dziką przyrodę, wyjaśniał dr Dariusz Puczko. Antarktyka jest traktowana jak rezerwat.

Przyroda jest dla badaczy niezwykle ważna, a obcowanie z nią stanowi źródło ogromnej satysfakcji oraz wielu wrażeń. Mikołaj Golachowski wspomniał o spotkaniu, którego nigdy nie zapomni:

Dwa humbaki podpłynęły do naszego stateczku i przez pół godziny pływały tuż obok nas. Gdyby chciały, łatwo mogłyby nas skrzywdzić. Ale nie chciały, po prostu były nami zainteresowane i postanowiły nam się dokładnie przyjrzeć. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek był tak przejęty.

Nasza polska stacja jest jedną z 40 znajdujących się w regionie Antarktyki i w tym roku obchodzi 40 rocznicę. Miejmy nadzieję, że będzie funkcjonować przez co najmniej 40 kolejnych lat.

Źródło