15

Polacy przesiadają się na ebooki

Czytelnictwo w Polsce to dość nieprzyjemny temat. Nie jesteśmy molami książkowymi, co udowodniły kolejne badania i raporty. Tymczasem okazuje się, że dzięki ebookom ten trend się odwraca. Chętniej sięgamy po czytniki, regularnie przyczyniamy się do wzrostu sprzedaży e-książek. I choć ciągle stanowią one jedynie mały odsetek rynku papierowych wydań, to dynamika wzrostu napawa dużym optymizmem. […]

Czytelnictwo w Polsce to dość nieprzyjemny temat. Nie jesteśmy molami książkowymi, co udowodniły kolejne badania i raporty. Tymczasem okazuje się, że dzięki ebookom ten trend się odwraca. Chętniej sięgamy po czytniki, regularnie przyczyniamy się do wzrostu sprzedaży e-książek. I choć ciągle stanowią one jedynie mały odsetek rynku papierowych wydań, to dynamika wzrostu napawa dużym optymizmem.

Jak podaje Wyborcza.biz, powołując się na dane z raportu Biblioteki Analiz dla Instytutu Książki po dwóch latach nieurodzaju rynek książki w 2013 roku urósł o 0,4 proc. Z naszego punktu widzenia o wiele bardziej istotną informacją jest jednak znacznie bardziej okazały 28-procentowy wzrost sprzedaży ebooków. Daje to ogólną wartość na poziomie 53,7 mln zł. Na pierwszy rzut oka wygląda fajnie, ale w zestawieniu z całym rynkiem książek drukowanych, który wycenia się na 2,68 mld zł, już nie.

Wzrost zainteresowania obserwują również sami wydawcy. W wypowiedziach dla Wyborczej.biz sami przyznają oni, że ebooki przestały być czymś wyjątkowym, a zainteresowanie nimi rośnie. Beata Gutowska z Publio.pl przyznaje nawet, że:

Zdarza się tak, że książka szybciej ma premierę w wersji cyfrowej niż papierowej. I działa to pozytywnie na całą sprzedaż.

Wtóruje jej Agata Wiśniewska z wydawnictwa Albatros:

Jeżeli chodzi o tradycyjną książkę, to nasza sprzedaż w 2013 roku wyglądała podobnie jak dwa lata temu. Za to sprzedaż e-booków zdecydowanie się zwiększyła. I co ciekawe, wcale nie kosztem książki papierowej. Wygląda to tak, jakby dzięki łatwemu dostępowi do elektronicznych wydań więcej osób sięgało po książki.

Dynamika wzrostu jest satysfakcjonująca – sam to od pewnego czasu zaobserwowałem. Ludzi z czytnikami w dłoniach jest na ulicach i w komunikacji miejskiej coraz więcej. Dominują Kindle, ale co i rusz natykam się na Pocketbooki i Onyxy. Nie brakuje też desperatów z tabletami. Widok ten jest coraz powszechniejszy, a jednocześnie bardzo przyjemny.

Trzeba też jasno przyznać, że ebooki dojrzewają w raczej niezbyt sprzyjających warunkach. Ciągle nie udało się zmniejszyć podatku VAT, jakim są objęte. Nie da się też ukryć, że jest to jeden z najchętniej „piraconych” produktów, bo w przeciwieństwie do filmów czy nawet muzyki pobieranie ważącego kilka megabajtów PDF-a czy EPUB-a jest szybkie i przyjemne niż kilkugodzinne męczenie na torrentach serialu w Full HD. Choć z drugiej strony coraz atrakcyjniejsze promocje oraz odejście od zabezpieczeń typu DRM skutecznie przyczyniają się do zmian w tym aspekcie. Sam jestem tego przykładem – za większość książek, które kupiłem, zapłaciłem nie więcej niż symboliczne 10 złotych. Symboliczne, bo czym jest taka kwota wobec godzin rozrywki, jaką jest w stanie zapewnić dobra proza czy ogromu wiedzy, który wyciągniemy z solidnego podręcznika o programowaniu?