24

Podnieś cenę przepustki sezonowej, a ta zacznie się sprzedawać. Tak zrobiła Bethesda z Falloutem 4

Ujawnili listę nadchodzących DLC, obiecali kolejne i w sumie to uznali, że tego wszystkiego będzie więcej, dlatego cena przepustki sezonowej wzrośnie. Gracze zgłupieli.

Dużo rozmawiamy w biurze Antyweba na temat gier, trendów oraz zachodzących tutaj zmian. Te nie napawają optymizmem. Znaleźliśmy się bowiem w dziwnym punkcie. Gracze zaczęli robić za darmowych betatesterów. Każda nowa gra wychodzi równolegle z przepustką sezonową. Pojawia się coraz więcej mikropłatności w produkcjach AAA. Trudno oprzeć się wrażeniu, że producenci coraz śmielej wyciągają rękę po nasze pieniądze. Piękno gier na tym cierpi.

Szczytem bezczelności jest ostatni ruch Bethesdy. Fallouta 4 przedstawiać nikomu nie trzeba – ja oceniłem grę dość surowo, nazywając eksploracyjnym shooterem z elementami RPG wykastrowanym z tego, co w Falloutach zawsze było najlepsze. Doskonale odzwierciedliły to wszelkie rankingi i plebiscyty na gry roku, gdzie niemal za każdym razem F4 był deklasowany przez naszego rodzimego Wiedźmina 3. Twórców oczywiście to nie zniechęcało, bo nie mogło – wypuścili przepustkę sezonową, obiecali wsparcie dla modów na konsolach, a więc złożyli pewne zobowiązania. Nie tak dawno ujawniono listę pierwszych trzech DLC, jakie otrzyma nowy Fallout. Szczerze mówiąc, nie widzę tam nic specjalnego. W jednym pojawi się wątek walki ze zbuntowanymi robotami, w innym będziemy mogli budować klatki i łapać w nie zwierzęta oraz inne stworzenia. Jedynie „Far Harbor”, a więc trzeci z dodatków ma być czymś naprawdę obszernym i przypominać fajne, duże rozszerzenia do Fallouta 3 czy Fallouta New Vegas. Ten jednak wyceniono aż na 25 dolarów – dla porównania cena przepustki sezonowej to 30 dol.

I tu jakiś rekin biznesu z Bethesdy wpadł na pomysł. Deweloper obiecał, że będzie dalej rozwijał grę i pojawią się kolejne dodatki. Nie wiemy kiedy, nie wiemy jakie – generalnie nic nie wiemy. W związku z tym cena season passa jednak wzrośnie od 1 marca i wyniesie 50 dolarów. Oczywiście w trosce o graczy oraz w ramach podziękowania wobec lojalnych fanów, wszyscy, którzy kupią przepustkę po starej cenie, również otrzymają wszystkie dodatki.

Nie trzeba było czekać długo na efekty. Gracze oszaleli. Przepustka sezonowa w rankingach sprzedaży Steam wylądowała na samym szczycie. Wszyscy najwyraźniej chcieli zdążyć przed podwyżką – przecież taka okazja nie zdarza się codziennie. I tu się na chwilę zatrzymajmy. Co kupili Ci wszyscy ludzie? Obietnicę. Bethesda obiecała to i owo, opublikowała szczątkowe informacje na temat pierwszych dodatków i tyle. O ich zwartości nie wiemy absolutnie nic. To samo można powiedzieć o innych season passach czy nawet preorderach gier. Pierwszy raz jednak widzę, żeby przepustka sezonowa brylowała w rankingach sprzedaży. Nie pojmuję tego.

Moje czy Pawła podejście do DLC, mikropłatności, preorderów i wielu innych, współczesnych zjawisk jest jasne – szanujemy swoje pieniądze i staramy się głosować portfelem. Jeżeli już kupujemy dodatki to po ich premierze i pod warunkiem, że faktycznie wprowadzają coś nowego i są dobrze oceniane. Z preorderów zrezygnowaliśmy całkowicie. Do tego samego co i rusz namawiamy Was – żebyście za pomocą swoich pieniędzy dawali producentom do zrozumienia, że nie godzicie się na „dojenie”. Gdy jednak patrzę na to, co się właśnie wydarzyło, opadają mi ręce. Dla innych producentów to wyraźny sygnał, że opłaca się tak bawić z klientami. Nie zdziwię się zatem, gdy za Bethesdą pójdą koleni. Skoro jest popyt, będzie i podaż.