24

Podatek od linków w Europie może stać się rzeczywistością. I to jest bardzo zła wiadomość

Okazuje się, że pomysł wprowadzenia podatku od linkowania w Europie nie jest tak do końca abstrakcyjny. Komisja Europejska prowadzi konsultacje w tej sprawie. konkretne decyzje miałyby zapaść już niebawem.

Jak informuje PAP, na mocy nowego prawa, którego wprowadzenie rozważa KE, wszelkiego rodzaju agregatory treści jak Google News miałyby obowiązek płacić tantiemy wydawcom za wykorzystywanie ich treści. Jest to reakcja na trwający już od dłuższego czasu konflikt na linii Google -wydawcy. Kalifornijski gigant od 2006 roku prowadzi serwis Google News, gdzie agregowane są treści z ponad 50 tys. źródeł. Pojawiają się tutaj nie tylko linki, ale też fragmenty publikacji. To sprawia, jak tłumaczą właściciele stron www, że użytkownicy zadowalają się wycinkami informacji i nie przechodzą do materiałów źródłowych.

Google News zarabia poprzez emisję treści reklamowych. Wydawcy tłumaczą, że w ten sposób dochodzi do sytuacji, w której gigant generuje przychód nie inwestując w tworzenie jakichkolwiek treści, a jedynie agregując je z zewnętrznych źródeł. Zresztą nie on jeden. Na podobnej zasadzie działa wiele innych serwisów, jak chociażby MSN. Maciej Hoffman, dyrektor Izby Wydawców Prasy, w rozmowie z PAP zwraca uwagę na to, że w rezultacie wydawcy tracą ogromne pieniądze. Najwyraźniej z podobnego założenia wychodzi KE.

Z drugiej strony pojawiają się głosy przeciwne wszelkim regulacjom, które mogłyby negatywnie wpłynąć na swobodę wypowiedzi, a także przepływ informacji. Natalia Mileszyk z Centrum Cyfrowego w wypowiedzi dla PAP tłumaczy, że na zmianach straciliby przede wszystkim mniejsi wydawcy, od których giganci, jak Google, nie kupowaliby licencji na wykorzystanie materiałów. To prowadziłoby do zwiększenia polaryzacji na rynku prasowym w sieci. Co więcej Mileszyk jest zdania, że tego typu zmiany nie rozwiążą problemów prasy i nie wpłyną na sytuację finansową wydawnictw.

Zagrożenia płynące z wdrożenia nowego prawa to jedna strona medalu. Drugą jest po prostu hipokryzja wydawców. Google News faktycznie generuje przychody z emisji reklam, wykorzystując cudze treści. Z drugiej strony ten sam Google (i Google News) generuje też ruch. Dobitnie się o tym przekonali niemieccy giganci rynku wydawniczego, gdzie po ostrej batalii z Google wyniki wyszukiwania dla wybranych serwisów ograniczono wyłącznie do tytułów. Spadek liczby kliknięć skłonił Niemców do renegocjowania tych ustaleń. Niemniej u naszych zachodnich sąsiadów udało się też wprowadzić zasadę pomocniczych praw autorskich, na mocy których wyłącznie wydawcy mogą udostępniać w internecie swoje treści w celach komercyjnych.

Sytuacja nie jest łatwa. Pozostaje nam czekać na rozwój wypadków. Miejmy nadzieję, że w batalii Google – wydawcy rykoszetem nie oberwą inni. Fragmenty cudzych artykułów wykorzystują przecież również m.in. czytniki RSS, jak Feedly. Jeżeli nowe prawo zostanie nieprecyzyjnie sformułowane, wydawcy będą mieć podstawy, aby żądać opłat również od tego typu usług.