Samsung

Po co Samsungowi dziura w tablecie?

MS
Maciej Sikorski
26

Ostatnio niejednokrotnie wspominałem o sytuacji Samsunga na rynku mobilnym, ale skupiałem się przede wszystkim na segmencie smartfonów. Tymczasem nie można zapominać, że koreański producent jest drugim pod względem wielkości sprzedaży graczem w segmencie tabletów. Dynamicznie powiększa swoje udziały...

Ostatnio niejednokrotnie wspominałem o sytuacji Samsunga na rynku mobilnym, ale skupiałem się przede wszystkim na segmencie smartfonów. Tymczasem nie można zapominać, że koreański producent jest drugim pod względem wielkości sprzedaży graczem w segmencie tabletów. Dynamicznie powiększa swoje udziały w tym biznesie i powoli zaczyna straszyć Apple wizją detronizacji. Jak pokonać iPady? Może tabletem z dziurą…

Przyznam, że po ujrzeniu tytułu anonsującego tekst o tablecie z dziurą, przez pewien czas zastanawiałem się, czy dobrze widzę i rozumiem. Nie pozostawało nic innego, jak tylko kliknąć. Z treści wpisu (a właściwie wpisów, bo temat szybko doczekał się szerszej analizy) wynika, że Samsungowi udało się opatentować projekt tabletu z otworem. Ten ostatni widać na grafikach w prawym dolnym rogu produktu. Być może nie rzuca się on od razu w oczy, ale gdy już się go zauważy, to intryguje. Zwłaszcza, że projekt nie wyróżnia się niczym innym na tle pozostałych tabletów: ot, urządzenie, jakich na rynku znajdziemy już całkiem sporo. Tylko ta dziura…

Wiele osób, nie tylko dziennikarzy i blogerów technologicznych, ale też pewnie Czytelników, analityków, ludzi z branży IT, zastanawia się, po co w tablecie taki otwór. Teorie różne, będzie ich pewnie przybywać, ale należy przy tym pamiętać, że mamy do czynienia z patentem. A to oznacza, iż otwór może służyć do niczego. W sektorze, w którym patenty odgrywają tak dużą rolę, warto powiększać swoje portfolio, na ile to tylko możliwe. Jest całkiem prawdopodobne, że patent nigdy się nie przyda, ale nie można przecież wykluczać, iż kiedyś przyniesie firmie spore pieniądze – nawet, jeśli produkcją sprzętu tego typu zajmie się inna firma. W tym drugim przypadku może być jeszcze bardziej pożądany, bo zarabianie na patentach czasem okazuje się świetnym biznesem.

Zamieszanie wokół "samsungowej dziury" pokazało dwie rzeczy (może więcej, ale mnie przyszły do głowy dwie). Po pierwsze, szum wokół swojej marki można zrobić patentując dziwne rozwiązanie. Możliwe, że Koreańczycy sami nie wiedzą, jak wykorzystać ten pomysł, a ludzie będą się teraz głowić nad tym, co planuje firma. Co ciekawe, ktoś może nawet podsunąć producentowi jakiś ciekawy pomysł. Po drugie, i tu zakładam, że korporacja jednak wie, do czego ma to służyć, doszliśmy do momentu, w którym naprawdę trzeba się wysilić, by udowodnić innym, iż jest się innowacyjnym przedsiębiorstwem. Były już rysiki? Były. Były już duże i małe rozmiary? Były. Były wzmacniane obudowy? Były. Czego nie było? Otworu w prawym dolnym rogu. A skoro tak, to nie pozostało nic innego, jak pójść w tym kierunku.

PS Mam nadzieję, że ten projekt doczeka się realizacji...;)

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Samsungpatent