39

PlayStation 5 dostępne w sklepie „od ręki” – ale tylko z TV. Taki Zestaw za blisko 7 tys. zł

PlayStation 5 logo
Problemy z dostępnością PlayStation 5 dla nikogo nie są specjalnym zaskoczeniem. O tym że sytuacja nie będzie wesoła mówiło się na wiele miesięcy przed startem zamówień przedpremierowych. Im bliżej oficjalnej premiery, tym sytuacja robiła się coraz bardziej napięta. Wiedzieliśmy już, że konsole otrzymają wyłącznie ci, co nabyli je odpowiednio wcześnie i... to byłoby na tyle. Nie ma jasnej komunikacji czy, kiedy i jak wiele konsol trafi jeszcze do sklepów. Ale powoli trafiają — i z każdym kolejnym rzutem patrzę na to co się dzieje z coraz większym niedowierzaniem. 

Scalperów nie lubimy wszyscy, a sklepów z Autoryzowanej Sieci Sprzedaży i pakietów Sony?

Sklep x-kom, jak się okazało, nie dowiózł konsol na premierę. Rozpętała się wówczas burza, że nie jest on nawet na liście Autoryzowanej Sieci Sprzedaży. Nie wnikam, bo faktem jest, że konsol nie było i klienci składający zamówienia przedpremierowe, mrożący u nich pieniądze, mają prawo być źli. Sam zamówiłem u nich Xbox Series X, który dotarł w dniu premiery bez szwanku, więc powodów do narzekań nie mam. Niemniej ostatnio powoli do sklepów trafiają kolejne partie PS5. Jak można się tego spodziewać — rozchodzą się jak świeże bułeczki. Dawno już podjąłem decyzję, że nie będę brał udziału w tym cyrku i swój egzemplarz kupię dopiero wtedy, kiedy nie będę musiał robić z siebie durnia, odświeżać strony i się irytować. Wychodzę bowiem z założenia, że to producentowi sprzętu ma zależeć na mojej uwadze, a nie przeciwnie — a to co obserwujemy obecnie to jakiś nowy stopień konsumpcjonizmu do którego nie zamierzam przykładać ręki.

Źródło: Wykop.pl

Z niepokojem jednak przyglądam się temu, jak wyglądają kolejne dorzucane PlayStation 5. Bo wygląda na to, że coraz trudniej jest już kupić po prostu konsolę. Zamiast tego musimy dopłacić za zestaw (elektro)śmieci, które mogą nas potencjalnie nie interesować. No ale się nie sprzedają jak należy, a zapotrzebowanie na PS5 jest ogromne, zatem warto by sprzedać je wspólnie. I tak oto Sony oraz sklepy z Autoryzowanej Sieci Sprzedaży Sony sprzedają konsolę w pakietach. Dzisiaj w Media Markt można było nabyć: konsolę SONY PlayStation 5 + Dodatkowy kontroler DualSense + Cyberpunk 2077 + Telewizor SONY KD-65XH9005. Cena takiego pakietu to 7636 złotych. Co ważne: był on dostępny od ręki, podobnie jak wyceniony na 6839 zł pakiet PlayStation 5 + DualSense + Cyberpunk 2077 + Telewizor SONY KD-55XH9005. Dwie pozostałe oferty (PS5 Digital Edition z dodatkowym kontrolerem za 2159 zł oraz PS5 z kontrolerem i grą Marvel’s Spider-Man: Miles Morales za 2969 zł) były wyłącznie w przedsprzedaży.

Ale nie dalej niż w zeszłym tygodniu sklep Euro RTV AGD również poza „czystymi” konsolami zaserwował zestaw za 3654 zł. W jego skład wchodziły gry Assassin’s Creed Valhalla, Immortals Fenyx Rising, Watch Dogs Legion, Kamera HD oraz dodatkowy kontroler. Załapać się na ten pakiet było znacznie łatwiej, ale trudno mi sobie wyobrazić potrzebę zakupu aż tak bogatego zestawu na start i przepłacania. Tym bardziej, że część z tych gier w mig straciła na wartości i można je nabyć dużo taniej.

Scalperzy przynajmniej nie naciągają nas na niepotrzebne (elektro)śmieci, po prostu zarabiają na problemach z dostępnością

Jeżeli ktoś planował wymianę telewizora na właśnie ten konkretny model przy okazji zakupu nowej konsoli — to pewnie żaden problem. Trudno mi jednak sobie wyobrazić, by tak było dla większości. No ale jakoś trzeba podbić sprzedaż. Trudno mi usprawiedliwić jakikolwiek bundle za który się przepłaca — ale najbardziej łaskawie patrzę jednak w kierunku tego z, po prostu, dodatkowym padem. Fatalnie też wypada kwestia dostępności: zapłać dużo, dostaniesz od razu. Nie daj się naciągnąć na zakupy, czekaj. Trudno tak naprawdę wyrokować co to za zestawy i kto jest za to odpowiedzialny: sam sklep czy Sony? Wiadomo że japoński koncern przygotował dedykowane bundle PlayStation z telewizorem i całym zestawem akcesoriów do nowej konsoli sprzedawane w jednym kartonie.

Można się spierać czy taka praktyka jest fair czy nie. Ale w mojej opinii — to gorsze niż scalperzy zarabiający na problemach z dostępnością. Dla nich to po prostu styl życia i pomysł na biznes. Producent i jego oficjalni dystrybutorzy, którzy doskonale wiedzą że zapotrzebowanie jest ogromne i klienci zrobią wiele, by zdobyć wymarzony sprzęt przed Gwiazdką, bezczelnie to wykorzystują i dla mnie nie ma na to żadnego usprawiedliwienia. Pokazują tylko swoje podejście do klienta.