Felietony

Spotify potrafi stworzyć moje ulubione playlisty. Szkoda, że Apple traci taką okazję

Kamil Świtalski
7

Playlisty podsumowujące w platformach streamingowych to podróż do przeszłości i... zestaw ulubionych piosenek. Szkoda, że Apple podchodzi do nich inaczej niż konkurencja - i mając wszystkie zasoby nie wykorzystuje ich by stworzyć najlepsze listy utworów zarówno tych z chmury, jak i lokalnych.

Moją główną platformą do streamingu muzyki od kilkunastu miesięcy jest Apple Music. Nie jest lepsze niż Spotify, nie jest nawet specjalnie wygodniejsze — ale jej integracja z ekosystemem Apple + dostępność w ramach abonamentu Apple One jakoś naturalnie doprowadziły do zmiany. Mimo wszystko wciąż mniej lub bardziej regularnie zaglądam do Spotify - głównie po podcasty i giga playlisty, które zapisałem tam dawno temu. A od kilku tygodni powracam tam również do moich list utworów z najczęściej odsłuchiwanymi piosenkami sprzed lat — i bardzo żałuję, że nie mam takich zestawień z czasów młodości!

Źródło: Depositphotos

Ulubione utwory z 2018 i nowsze. Te listy dają mi od groma frajdy!

Spotify pod koniec roku oprócz podsumowania w formie idealnie skrojonych pod media społecznościowe relacji, serwuje także playlisty z najczęściej przez nas słuchanymi utworami w mijającym roku. Zawsze zapisywałem je w bibliotece, bo przecież czekały na mnie tam same ulubione hity. Po latach zdarza mi się nie pamiętać o piosence, której obsesyjnie niegdyś słuchałem — i tu niespodzianka. Po czasie odpalam taką playlistę, a ona na samym szczycie listy, bang! W drodze odpaliłem taką playlistę z 2018 roku i byłem zaskoczony o ilu wykonawcach już nie pamiętam, a także ilu nie słucham już na co dzień. Przemiła wycieczka w przeszłość sprawiła, że zapragnąłem kopać głębiej — ale niestety. Skasowane konto na Last.fm z czasów ~2005 roku nie pomaga. Wtedy nie było Spotify, nie było podsumowań, a pamięć jest ulotna. Zwłaszcza dla chwilowych fascynacji wykonawcami, których wynajdowałem w czeluściach MySpace’a.

Muzyka to najlepszy wehikuł czasu

Dla mnie to smaki, zapachy i dźwięki są zawsze wehikułem czasu do tego co minione. Każdorazowo kojarzę je z miejscem, czasem, sytuacją. Na co dzień mam dostęp do 3 platform streamingowych w wersji premium, a ponadto wciąż mniej lub bardziej regularnie kupuję płyty CD. Te najczęściej ripuję do Muzyka.app — i słucham już w takiej wersji czy to na komputerze, czy na smartfonie. Nagle od jakiegoś czasu wszystko staje się poćwiartowane, więc stworzenie listy z najczęściej słuchanymi przeze mnie w ciągu całego roku utworami staje się niewykonalne. Apple jakkolwiek nie jest wygodne i hop do przodu, zapomina że czasem te najprostsze opcje okazują się najbardziej atrakcyjne. Takie składanie listy numerów słuchanych w obrębie aplikacji Muzyka (gdzie przecież też sięgam po Apple Music) nie powinno być specjalnym wyzwaniem. Gdyby zebrali zbiorczo wszystkie piosenki jakie odtwarzam, a nie tylko te z Apple Music (bo właśnie te lądują na playlistach Replay, które można tam znaleźć z podziałem na lata), to byłby bez wątpienia moje ulubione playlisty życia. Nawet jeśli nie mógłbym podzielić się nimi w całości z rodziną i przyjaciółmi w związku z tym, że nie współdzielimy lokalnej biblioteki muzyki. Szkoda.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu