Google

Wkurzało go 60 Hz odświeżanie w telefonie, więc podkręcił je do 90 Hz

Krzysztof Rojek
45

Wychodzi na to, że nowy Pixel 6A nie jest tak dobry, jak mógłby być. Jak się okazuje, Google zdusiło 90 Hz panel oprogramowaniem.

Kiedy producent składa telefon, zazwyczaj chce, by wszyscy dobrze wiedzieli, jakie są najmocniejsze cechy danego smartfona. Częściej niż byśmy chcieli, szczególnie w przypadku tańszych urządzeń, niezbyt mocne procesory reklamowane są jako "gamingowe", 4 GB pamięci RAM to "dużo", a wyświetlacze 720p są "idealne". Rzadko się zdarza, by producent coś pominął, chociaż ostatni przypadek pokazuje, że niektóre smartfony mogą kryć w sobie bardzo pozytywną niespodziankę. Jednak już praktycznie nigdy nie spotyka się sytuacji, w której producent wkłada do telefonu sprzęt o lepszych parametrach, a następnie obniża jego możliwości w finalnej specyfikacji. A wygląda na to, że tak właśnie zrobiło Google.

Pixel 6a jednak ma ekran 90 Hz?

Podobnie jak Pixele 6 i 6 Pro, Pixel 6a został przywitany na rynku dosyć ciepło. Kompaktowe wymiary, w połączeniu z dobrym procesorem Tensor, dobrymi zdjęciami z aparatu i czystym Androidem zdecydowanie przypadną do gustu niejednemu entuzjaście technologicznemu. To, co trochę wstrzymywało zapał to fakt, że OLEDowy ekran telefonu operował w standardowych 60 Hz, podczas gdy cała branża zgodnie już przyjęła, że w tej klasie cenowej podstawą jest 90, albo i nawet więcej. Jeden z użytkowników również był zdania, że takiemu urządzeniu nie przystoi mieć taki ekran, dlatego postanowił zobaczyć, co można z tym zrobić. Jak się okazało można. Dzięki specjalnemu skryptowi odblokował wyższe odświeżanie ekranu i dzięki temu jego telefon jest w stanie wyświetlać 90 klatek na sekundę. Swoim odkryciem (jak i metodą na jego odtworzenie) podzielił się na Twitterze.

Póki co proces jest bardzo inwazyjny i może zakończyć się niezbyt dobrze, jeżeli użytkownik nie wie co robi. Wymaga to bowiem odblokowania bootloadera i wgrania odpowiednio zmodyfikowanej wersji bety Androida 13, a ta zbitka słów powinna być jasnym, czerwonym światłem dla wszystkich, którzy cenią sobie stabilne działanie systemu. Jednak fakt, że można to zrobić i że dzięki temu ekran faktycznie rozkręca się do 90 Hz rodzi chyba więcej pytań niż odpowiedzi. Czy to, co zrobił Nathan to uruchomienie pełnych możliwości tego wyświetlacza? Jeżeli tak, to jaki powód mogło mieć Google żeby software'owo zablokować? Czy byłaby to oszczędność baterii? Cóż, w takim wypadku mogli po prostu dać w systemie przełącznik 60/90 Hz i wszyscy byliby zadowoleni.

Alternatywną teorią jest to, że w jakiś sposób wyświetlacz został podkręcony. Overclocking monitorów jest możliwy, ale podbicie z 60 do 90 jest dużą zmianą, zazwyczaj nieosiągalną dla takich paneli. Jeżeli jednak jakimś cudem byłby to prawdopodobny scenariusz, to czy można tak zrobić w przypadku innych smartfonów? Tyczy się to też w sumie pierwszego sposobu - czy istnieją inne urządzenia na rynku, które mogłyby spokojnie działać na 90 Hz gdyby nie zabezpieczenia oprogramowania?

Na te pytania pewnie nigdy nie znajdziemy odpowiedzi, więc wątpliwe, by można było kupić taniej telefon 60 Hz i potem podkręcić go do 90, nie mówiąc już o tym, że takie działanie raczej nie jest rekomendowane ze względu na stabilność systemu. Być może jednak ten przykład skłoni Google do wprowadzenia zmian. Gdyby udało się odblokować wyższą częstotliwość odświeżania przez OTA, to ta aktualizacja zdecydowanie znalazłaby się na liście najbardziej przydatnych aktualizacji wszechczasów.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu