6

Pinterest, czyli jak zachować człowieczeństwo w serwisie społecznościowym

Wykresy, tabele bombardują nas niebywałymi wynikami serwisu społecznościowego Pinterest. Spektakularny wzrost liczby unikalnych użytkowników, miliony odsłon dziennie, długi średni czas spędzany na stronie sprawia, że pisze się już o Pinterest marketingu. Opisuje się funkcjonalności serwisu oraz twarde statystyki, a jak to wszystko wygląda z profilu użytkownika? Prezentacja przygotowana przez amerykańską agencję reklamową MDG Advertising perfekcyjnie […]

Wykresy, tabele bombardują nas niebywałymi wynikami serwisu społecznościowego Pinterest. Spektakularny wzrost liczby unikalnych użytkowników, miliony odsłon dziennie, długi średni czas spędzany na stronie sprawia, że pisze się już o Pinterest marketingu. Opisuje się funkcjonalności serwisu oraz twarde statystyki, a jak to wszystko wygląda z profilu użytkownika?

Prezentacja przygotowana przez amerykańską agencję reklamową MDG Advertising perfekcyjnie wizualizuje moc Pinterest. Pokazuje mechanikę działania serwisu oraz wskazuje dobre praktyki dużych marek, które przetarły szlaki marketingowe w tym kanale.



Budowanie relacji z marką w Pinterest nie należy do najłatwiejszych, ma na to wpływ sposób budowania relacji między użytkownikami w portalu, opierający się na śledzeniu oraz byciu śledzonym przez kogoś. Trzeba przyznać, że taki model wyróżnia się niezwykłą subtelnością budowania profili oraz sieci kontaktów, a nawet dalej,  bazuje na przyjemnym wrażeniu wyróżnienia i uznania.  Mogę śledzić wszystkie tablice danego profilu lub nie śledzić profilu w ogóle, a jedynie jedną z jego tablic. Interesuje mnie tylko jeden temat z wszystkich wpisów polskiej marki, która bardzo dobrze i szybko odnalazła się w  Pinterest.

Wyróżnienie, którego doszukuję się w byciu śledzonym przez kogoś, jest aktywnością innych użytkowników, nie wymagającą zatwierdzania oraz wzajemności. Mogę być śledzona, ale wcale nie muszę śledzić tej osoby. Niestety, nie dotarłam do metody usuwania się z listy osoby, która mnie śledzi, a wcale mi na tym na przykład nie zależy.

Użytkowo przypomina to obserwowanie w Kręgach Google+. Dodawanie profili do obserwowanych w G+ nie wymaga dodatkowej fatygi ze strony obserwowanego. Obserwujący otrzymuje wpisy udostępniane jako publiczne. Przyznanie wrażenia wyróżnienia może być uzasadnione w dwojaki sposób, albo treści, które zamieszczasz w swoim profilu są tak świetne, że chcą być obserwowane, albo niestety, ktoś potrzebuje zwiększyć liczbę śledzonych, o czym jest się powiadamianym dodatkową wiadomością e-mail. W konsekwencji otrzymania takiej wiadomości, sprawdzasz przez kogo zostałeś dodany do obserwowanych i bez wymaganej wzajemności dokonujesz śledzenie całego profilu lub pojedynczej tablicy.  Pinterest obserwuje Twoje przypinki, zainteresowanie kategoriami, a co za tym idzie, regularnie podpowiada co powinno się dodać do swoich obserwowanych, czy rekomendacje przypinek, które pokochasz.

Spędzanie czasu w serwisie polega na całkiem przyjemnym przeglądaniu kolumn zdjęć, z możliwością przypinania ich do tablicy w odpowiedniej kategorii (czyli kolekcjonowanie i swoiste archiwizowanie artefaktów). Niekończącą się nawigacją pionowa w dół uzupełniona o prosty przycisk „przenieś do góry” stała się hitem architektonicznym www. Taka architektura serwisów jest/była postrzegana jako niepoprawna i  nieużyteczna. W tym przypadku znalazła uznanie i sprawdza się w prezentowaniu treści obrazkowej, jak pozwolę sobie stwierdzić, opierając się o obserwacje sklepów online i serwisów modowych.

Zabawa w zbieranie bardzo ładnych skarbów w postaci zdjęć stała się bardzo popularna na świecie. Poziom zdjęć przepinanych i like’owanych jest bardzo wysoki pod względem jakości, koncepcji i tematyki. Nie obawiam się opinii, że to właśnie Pinterest jest królestwem estetyki w sieci, bezapelacyjnie i przynajmniej na chwilę bieżącą. Można mu przyznać takie tytuł, ze względu na jakość contentu użytkowników, design portalu, a przede wszystkim na formę reklamy, jaka może być publikowana. Internetowy sklep z butami będzie musiał się naprawdę postarać, żeby zwrócić uwagę na zdjęcia swoich produktów, które będzie mógł podlinkować wprost do sklepu.

Portal pozbawiony jest dodatkowych funkcji do prowadzenia promocji, do których przywykliśmy w Facebooku (nie ma boksów sponsorowanych ani aplikacji zewnętrznych). Odnosimy wrażenie, że to co robimy w Pinterest jest wynikiem naszej wolnej woli, poczucia estetyki i realizowania zainteresowań. Człowieczeństwo zostaje uratowane, a może to tylko wrażenie.