Polska

Pegasus i historia jednego fake newsa. Czym jest ORZELBIALY?

Jakub Szczęsny
8

Polskie media rozgrzewa w dalszym ciągu kwestia użycia platformy szpiegowskiej Pegasus od NSO Group na osobach związanych z rządową opozycją. W gąszczu faktów przedstawianych przez różne osoby, do mainstreamu zaczęła przewijać się domniemana "nazwa użytkownika", która miała związek z zaatakowaniem telefonów ofiar. Czy "ORZELBIALY" to jednoznaczny dowód na to, że Romana Giertycha, Krzysztofa Brejzę oraz Ewę Wrzosek podsłuchiwały polskie służby?

Właśnie tak zinterpretowano m. in. tweeta Johna Scott-Railtona, badacza w Citizen Lab, który przedstawił listę infekowanych sieci telekomunikacyjnych przez instalację Pegasus w Polsce. Na szczęście media nie podłapały tego tematu w sposób, który wypaczałby rozumienie całej sytuacji, ale już między innymi na Twitterze i ogółem w mediach społecznościowych, wiele osób zaczęło uważać, że "ORZELBIALY" może być chociażby kryptonimem operacyjnym służb. Jak bardzo jest to kuriozalne i absurdalne myślenie? Bardzo. Przy całej swojej pewności finezji polskich służb, trudno jest uwierzyć w to, by wybrały sobie one taką "nazwę użytkownika" oprogramowania szpiegowskiego.

Czym jest więc ORZELBIALY?

ORZELBIALY to kryptonim, owszem. Ale nadany przez Citizen Lab, organizację która odpowiada za informacje o infekcjach dokonanych przez Pegasusa w naszym kraju. I co istotne, jest to kryptonim odnoszący się do podejrzanych lokalizacji infekcji, a nie konkretnych klientów. Citizen Lab nie jest przyszkolnym stowarzyszeniem, lecz naprawdę poważną organizacją - trudno by było wyobrazić sobie, że jego badacze będą w taki sposób choćby sugerować to, kto odpowiada za podsłuchiwanie obywateli w Polsce.

Zresztą, wyobraźmy sobie to tylko. Gdyby NSO Group pozwalało "wybrać sobie nazwę użytkownika" dla oprogramowania Pegasus, to w momencie gdy wyciekają jakiekolwiek informacje na temat działań służb, a nikt nie zadał sobie trudu, by w kryptonimie nie umieszczać sugestywnych danych - zaczyna się robić afera. Niestety wiele osób uwierzyło w to, że ORZELBIALY to jednoznaczny dowód na to, że za infekcjami w telefonach działaczy opozycji stoją ci ludzie, których się o to bezpośrednio podejrzewa. Na razie mamy jedynie co do tego poszlaki, chociażby faktura opiewająca na 33 mln złotych, która w ogromnym skrócie dotyczyła oprogramowania inwigilacji komputerów i telefonów z zagranicy (informacje z 2018 roku). Przy czym trzeba powiedzieć sobie jasno: to, że polskie służby nabywają takie oprogramowanie nie jest niczym dziwnym, do 2018 roku ta faktura była najwyższą w historii.

Pegasus w Polsce to niesamowicie ciekawa i bulwersująca sprawa

Bulwersująca na przeróżne sposoby. Ilość fejków, które narastają wokół tej sprawy nie jest mała, a ORZELBIALY (taki kryptonim ja nadaję sprawie tego fejka, a co mi tam!) to tylko jeden z nich. Sądzę jednak, że ten pojawił się głównie w wyniku nadinterpretacji raportu oraz wypowiedzi Scott-Railtona, która mogła sugerować, że mamy do czynienia ze zdefiniowanym przez polskie służby kryptonimem.

Przypadki użycia Pegasusa (wiedząc o tym, że klientami są głównie służby) w Polsce powinny zostać jak najszybciej wyjaśnione. Inwigilacja wskazanych w tekście polityków odbywała się w okresie "okołowyborczym", co w ogromnym stopniu może wskazywać na zagrożenia dla jednego z filarów zdrowia demokratycznej racji stanu. I nie mówię tutaj o domniemaniu użycia Pegasusa przez Polaków, ale również o wariancie, w którym Pegasus został "odpalony" przez służby obce.

Co mnie martwi jeszcze bardziej (i mocno bulwersuje), to niechęć obozu rządzącego w kwestii wyjaśnienia inwigilacji za pomocą oprogramowania Pegasus (cieszy za to postawa Prezydenta RP - Andrzeja Dudy). Jeżeli główna linia narracyjna rządu jest taka, że nikt o Pegasusie nic nie wie, to należałoby zrobić wszystko, aby jednoznacznie odkryć kto stoi za jego uruchomieniem wewnątrz polskich sieci telekomunikacyjnych. A niestety, są w tym kraju osoby które nie widzą nic złego w tym, aby na pojawiające się raporty dot. inwigilacji Pegasusem reagować... zdjęciami klona konsoli Famicom.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu