Mobile

Patrzę na Lenovo i przecieram oczy. Im naprawdę może się udać z tymi modułami

TP
Tomasz Popielarczyk
34

Pozycja Lenovo na rynku smartfonów dotąd nie była szczególnie mocna. Przejęcie Motoroli i szereg decyzji, które podjęto potem, zdecydowanie jednak poprawiły położenie firmy. A wszystko wskazuje na to, że Chińczycy dopiero się rozkręcają. Nowe pomysły zapowiadają się bowiem obiecująco.

Drugi kwartał bieżącego roku fiskalnego, który zamknięto z końcem września, był dla Lenovo całkiem udany. W tym czasie firma wprowadziła na rynek 14 mln urządzeń, co oznacza 25-procentowy wzrost w porównaniu z pierwszym kwartałem. Sprzedaż wzrosła o 20 proc., choć w skali roku - spadła o 12 proc. Dział mobilny jest ciągle pod kreską i zanotował stratę rzędu 156 mln dol. Z okresu na okres jest ona jednak coraz mniejsza. Lenovo chwali się sukcesami w poszczególnych regionach. Przykładowo w Meksyku jest liderem segmentu premium z udziałem 52,5 proc. (drugi w kolejności Apple ma 39,4 proc.). W skali roku notuje też 15-procentowy wzrost w Indiach, które są jednym z największych i w dodatku nienasyconych jeszcze rynków zbytu dla smartfonów. Obecny kwartał ma być jeszcze lepszy dzięki modelom Lenovo Z2 Plus oraz Moto Z Play.

No właśnie - Moto. Jestem zdumiony jak dobrze wygląda sytuacja tej marki pod skrzydłami Lenovo. Po samej Motoroli nie pozostał co prawda ślad, ale tradycja zapoczątkowana przez amerykańską firmę jest dobrze kontynuowana i rozwijana. Dowodem na to niech będą chociażby modularne smartfony, w które początkowo nie wierzyłem. Do pomysłu nie przekonywała wpadka LG i panujące na rynku realia. Mimo to Lenovo konsekwentnie rozwija pomysł od kilku miesięcy i ma już w swoim portfolio kilka modeli smartfonów oraz szeroki wachlarz akcesoriów: od baterii, przez głośnik i projektor, a na profesjonalnym module fotograficznym skończywszy. Wszystko działa tak, jak obiecano - prosto i płynnie, bez potrzeby wyłączania urządzenia.

Co z kolejnymi modułami? Tu sytuacja wygląda jeszcze bardziej obiecująco, bo Lenovo nawiązuje współpracę z serwisem crowdfundingowym Indiegogo. Do 31 stycznia 2017 można zgłaszać swoje pomysłu na mody, a następnie wziąć udział z dedykowanym im hackhatonie i uruchomić zbiórkę na Indiegogo. Dziesięciu finalistów otrzyma Moto Mods Development Kit, smartfona Moto Z oraz wyjazd do Chicago, gdzie spotkają się z zespołem rozwijającym Moto Mods. Odtąd będą mieli swoją szansę, aby przekonać Lenovo Capital do zainwestowania miliona dolarów w swój pomysł i wprowadzenia go na rynek jako nowego modułu dla smartfonów Moto Z. Oprócz tego wszyscy uczestnicy mają otrzymać od firmy niezbędne wsparcie techniczne i merytoryczne.

Kiedy LG powoli wycofuje się ze swojego pomysłu (już krążą pogłoski o niemodularnym LG G6), Lenovo konsekwentnie go rozwija. I wiecie co? Wygląda on coraz lepiej. Już same fundamenty w postaci nieinwazyjnych styków na tyle obudowy okazały się strzałem w dziesiątkę, a pomysłowe moduły tylko rozbudziły mój apetyt. Teraz pozostaje czekać na reakcję rynku. Użytkownicy niejednokrotnie dawali do zrozumienia, że nie chcą kupować drogich akcesoriów do jeszcze droższych smartfonów. Kluczem do sukcesu będzie zatem połączenie wyważonych cen z użytecznymi i znajdującymi zastosowanie w codzienności rozwiązaniami. To ostatnie, moim zdaniem, Lenovo już ma.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu