Felietony

Panie Cook, nie idźcie tą drogą

MS
Maciej Sikorski

Fan nowych technologii, ale nie gadżeciarz. Zainte...

94

Przyszłością Apple jest różnorodność - trafiłem na takie zdanie w branżowych mediach i byłem przekonany, że dotyczy ono oferty korporacji z Cupertino. Myślałem, że Tim Cook powie coś w stylu "nie możemy być uzależnieni od iPhone'a, bo to nas kiedyś zgubi". Ale nie - szef amerykańskiej firmy miał na...

Przyszłością Apple jest różnorodność - trafiłem na takie zdanie w branżowych mediach i byłem przekonany, że dotyczy ono oferty korporacji z Cupertino. Myślałem, że Tim Cook powie coś w stylu "nie możemy być uzależnieni od iPhone'a, bo to nas kiedyś zgubi". Ale nie - szef amerykańskiej firmy miał na myśli strukturę zatrudnienia w Apple, odchodzenie od dominacji białego mężczyzny. Gigant wchodzi na niebezpieczny grunt.

Musicie mi wierzyć na słowo - byłem zaskoczony, gdy przeczytałem, że Cook mówiąc o różnorodności jako przyszłości firmy ma na myśli skład rasowy i płciowy załogi. Później zdziwienie ustąpiło - zauważyłem, że sporo serwisów skupia się nie na tym, co pokazano na scenie podczas WWDC, ale na tym kto się na niej pojawił: 10 osób, aż 6 z nich to biali mężczyźni. Podkreślano obecność dwóch kobiet. Krok we właściwym kierunku, ale nadal dość ostrożny, trzeba śmiało zmierzać do przodu.

Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że na Zachodzie, zwłaszcza w USA, próbuje się podkreślić potrzebę owej różnorodności, wywalczyć jak najlepsze pozycje startowe dla mniejszości (wszelakich), ale odnoszę wrażenie, że coraz częściej przybiera to karykaturalną formę. Nie jestem pewien, czy zmiany wprowadzane na siłę są właściwym rozwiązaniem, czy Apple, w którym zostanie zniwelowana dominacja białego mężczyzny stanie się automatycznie lepszą firmą. Oczywiście to zależy od określenia na jakiej płaszczyźnie ma być lepsza. Jeśli różnorodności kulturowej, płciowej, rasowej, seksualnej, to tak. Ale czy będzie lepszą firmą na niwie technologicznej?

Nie znałem Steve'a Jobsa, nie znam też na pamięć jego biografii, ale nie wydaje mi się, by faworyzował on w pracy białych facetów, przez co teraz dominują oni w korporacji. Priorytetem było zatrudnianie najlepszych (jego zdaniem) - gdyby oczarowała go kreatywnością lesbijka z Chin to pewnie uczyniłby z niej ważny element funkcjonowania przedsiębiorstwa. Jego następca chce natomiast być jednocześnie dobrym wujkiem krzewiącym różnorodność i CEO korporacji, która zmienia technologiczny świat. On jest przekonany, że obie funkcje można połączyć, ja nie podzielam tej opinii.

Nie chodzi mi o to, by kobiety, Latynosów i homoseksualistów odsuwać od kierowniczych stanowisk i pracy w IT, które rzeczywiście jest zdominowane przez białych mężczyzn. Źle się jednak stanie, jeśli będą oni "wtłaczani" w ten biznes, jeśli wygrają nie zdolnościami, ale kolorem skóry i orientacją seksualną - to tylko pogłębi problem, bo wywoła frustrację zdolnych ludzi (tak, głównie białych mężczyzn), którzy przegrają np. z powodów rasowych. Podziały będą się stawać coraz bardziej widoczne, skutki mogą być odwrotne do zamierzonych.

Jestem jak najbardziej za tym, by zachęcać kobiety do pracy w IT, do studiowania kierunków, które mogą im pomóc odnaleźć się w tym biznesie. Dzieci z ubogich dzielnic zdominowanych przez Latynosów czy Afroamerykanów powinny mieć szansę wyrwać się z tej biedy, zdobyć wykształcenie i trafić do Doliny Krzemowej. Jeżeli Apple, Google czy Microsoft będą pompować w to pieniądze i w ten sposób walczyć o różnorodność to kibicuję. Gorzej, gdy nagle pojawi się pomysł, by zatrudnić dwa tysiące kobiet, bo to będzie lepiej wyglądać w zestawieniach dotyczących załogi, a na scenie pojawi się pracownik firmy, który opowiada o produkcie tylko dlatego, że jest Indianinem.

Tu nie chodzi tylko o odwracanie problemu i ewentualną dyskryminację białych mężczyzn. Bardziej zwróciłbym uwagę na fakt rzucania sobie kłód pod nogi przez Apple lub inne firmy podchodzące do tematu w ten sposób. Zamiast innowacjami i rozwojem, gracze zajmą się ustalaniem składu załogi pod kątem różnorodności. Będą się ścigać nie na niwie technologicznej, ale w dziedzinie multi kulti. I gdzie z tym zajdą?

PS Czy w NBA też będą wprowadzać na siłę parytety? Czy zrobią to z zespołami muzycznymi?

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

tim cookhot