18

Poczta Polska miała chrapkę na Paczkomaty, ale musi się obejść smakiem

Spory patentowe raczej nie kojarzą się nam z polskim rynkiem, te wojenki i wojny, czasem dotyczące grubych miliardów dolarów, przywodzą na myśl głównie amerykański rynek. To tam od lat walczyły ze sobą Apple i Samsung, tam Google przejęło Motorolę Mobility, by stworzyć sobie parasol patentowy. Ale nie oznacza to, że w innych krajach nic się na tym polu nie dzieje: w Polsce mamy swoje przepychanki, a jedną z ciekawszych była ta między Pocztą Polską a biznesami Rafała Brzoski. Poszło o Paczkomat - narodowemu operatorowi zamarzyło się, że będzie mógł korzystać z tej nazwy...

Paczkomat jest zarejestrowanym znakiem towarowym. Oznacza to, że inne firmy nie mogą się posługiwać tą nazwą. Jeśli stworzą podobne automaty, rozwiną takie usługi, jakie oferuje InPost, będą musiały nazwać to inaczej. Problem polega na tym, że ta nazwa wryła się już w branżę, w umysły klientów. Dla przeciętnego zjadacza chleba każdy automat wydający przesyłki będzie Paczkomatem. Z punktu widzenia InPostu ma to oczywiście swoje plusy, produkt dałby nazwę rozwiązaniu – niczym pieluchy marki Pampers czy buty z logo Adidasa. W tym wszystkim kryje się jednak pewien haczyk.

Poczta Polska tworzy podobne rozwiązania

Ponad rok temu media obiegła informacja, iż PP pójdzie drogą InPostu i postawi własne automaty: skoro rośnie rynek e-commerce, skoro przybywa paczek i w branży pojawiają się coraz większe pieniądze, trzeba z tego skorzystać. Informowano wówczas, że do końca dekady na rynek miałoby trafić tysiąc takich maszyn. Nadal byłoby ich zdecydowanie mniej niż w przypadku firmy Brzoski, ale od czegoś trzeba zacząć – w dłuższej perspektywie mogłaby z tego wyrosnąć solidna konkurencja dla automatów InPost. Paczkomat miałby rywala. Tylko jak go nazwać…

Minęło kilka miesięcy i w mediach mogliśmy przeczytać następującą informację:

„Poczta Polska S.A., Warszawa przeciwko Easypack Sp. z o.o., Kraków oraz Verbis Alfa Sp. z o.o., Warszawa o unieważnienie prawa ochronnego na znak towarowy słowny »PACZKOMAT« R.225679” – taka sprawa toczy się właśnie przed Urzędem Patentowym. Easypack i Verbis Alfa to firmy kontrolowane przez Rafała Brzoskę. EasyPack jest spółką z grupy Integer, która zarządza siecią paczkomatów na rynkach zagranicznych. A Verbis Alfa w Integerze odpowiada za zarządzanie paczkomatami na terenie Polski. To do nich prawnie należą „paczkomaty” jako zarejestrowany od ponad pięciu lat znak towarowy.
[źródło]

Przedstawiciel Poczty przyznawał, że twórcą tego rozwiązania jest Rafał Brzoska, ale jednocześnie zwracano uwagę, że to nie oznacza, iż patent musi być zarezerwowany dla znanego biznesmena i jego firm. PP domagała się unieważnienia znaku Paczkomat:

Według narodowego operatora pocztowego, słowo „paczkomat” nie miało zdolności odróżniających się – nie jest oryginalne – co jest wymagane przy rejestracji nowego znaku towarowego. Ponadto Poczta Polska podnosiła jako argument, że samo słowo Paczkomat określa wyłącznie cechy tego urządzenia i jako takie nie nadaje się do rejestracji.[źródło]

Paczkomat tylko dla InPostu

Sprawa ciągnęła się przez kilka miesięcy, ale w końcu znalazła swój finał: Kolegium orzekające przy Urzędzie Patentowym oddaliło wniosek Poczty o unieważnienie znaku słowno-towarowego Paczkomat. Urzędnicy uznali, że słowo jest unikalne i oryginalne, utrzymali rejestrację znaku i wskazali, że prawo do korzystania z niego ma firma InPost. Oznacza to, że bez zgody Brzoski i spółki, nikt nie będzie mógł używać słowa Paczkomat.

Dobra informacja dla InPostu i całej Grupy Integer.pl. Przyda się zwłaszcza teraz, gdy szczęście trochę odwróciło się od biznesów Brzoski, a na rynku zaczęło przybywać pomruków niezadowolenia – m.in. ze strony inwestorów, którzy sfinansowali rozwój interesu i czekają na zyski. A tych niestety brak i jeszcze długo może to wyglądać w ten sposób. Sytuacja nie jest krytyczna, lecz trudno ją uznać za naprawdę dobrą. W tym kontekście ciekawie brzmią słowa Brzoski odnoszące się do zwycięstwa w sporze patentowym:

– Jestem jednak daleki od tryumfalizmu. Uważam, że polskie firmy powinny kooperować przynajmniej na krajowym podwórku, tak jak się to dzieje w przypadku firm z innych państw, chociażby Niemiec, Francji i Włoch, gdyż presja konkurencyjna dużych międzynarodowych koncernów jest olbrzymia” – stwierdził Brzoska, dodając, że przy różnych okazjach podkreśla, iż konkurencja między podmiotami powinna toczyć się nie w sądzie, ale na rynku w postaci jakości usług oraz oferowanych za nie cen. – Jednak tam gdzie można, firmy powinny współpracować, wykorzystując możliwe efekty synergii – podkreślił Rafał Brzoska.
[źródło]

Czy to jest wyciąganie ręki do PP? Czy Brzoska próbuje uderzać w narodową nutę, którą może podchwycić rząd? Możliwe i całkiem rozsądne: współpraca tych firm na niektórych polach rzeczywiście mogłaby im wyjść na dobre.