49

Grupa Integer w tarapatach – po latach rewolucji biznes jest weryfikowany

paczkomaty
Paczkomaty to biznes, który będzie kiedyś warty miliardy złotych. A może i euro. Niejednokrotnie spotykałem się z taką opinią, słyszałem, że jeśli ktoś szuka polskiego jednorożca, firmy, która może osiągnąć wartość 1 mld dolarów, to trzeba obserwować poczynania Rafała Brzoski. Przez jakiś czas ten sen naprawdę pięknie wyglądał wśród inwestorów nie brakowało entuzjazmu, ale sytuacja biznesowa niczym kobieta czy pogoda: zmienną jest.

Integer naprawdę często pojawia się na AW. Zarówno ta firma, jak i biznesy wchodzące w jej skład, pisaliśmy też o starciach z Pocztą Polską czy inwestycjach Rafała Brzoski w interesy z innych segmentów. Temat rzeka. Czasem nurt był wartki i pojawiały się doniesienia o wielkich pieniądzach inwestowanych np. w rozwój spółki EasyPack, czyli ekspansję sieci paczkomatów na świecie, czasem informacje były bolesne. Dla firmy i jej inwestorów – wystarczy przywołać wiadomość o restrukturyzacji InPostu. Potężne cięcia i wynikające z niego spadki na giełdzie pewnie psuły humory. A możliwe, że to nie koniec złych wieści.

W Sieci komentowany jest tekst, jaki pojawił się w serwisie dziennik.pl: Integer przeprowadził rewolucję paczkomatową. Na koszt inwestorów (polecam lekturę). Obraz firmy i jej poczynań, jaki wyłania się z tego artykułu, trudno uznać za budujący. Można raczej uznać, że ktoś przeszarżował, przecenił swoje możliwości, a cała operacja zmierza w nieciekawym kierunku: biznes notuje straty, potrzebuje pieniędzy, by się rozwijać i wyjść nad kreskę, tymczasem o kasę może być trudno.

Przegrana wojna z Pocztą Polską

Wspomniana restrukturyzacja InPostu ma podłoże w przegranym przetargu, który sprawił, że korespondencja sądów i prokurator znowu będzie obsługiwana przez PP. Firma Brzoski przekonywała, że to granda, że Poczcie nie uda się zarobić na tym kontrakcie, że dołoży miliony złotych, a potem tę dziurę zasypie z pieniędzy innych klientów i podatników. Na te zmiany biznesmen mógł się złościć, mógł je krytykować i starać się o odszkodowanie, ale na sam kontrakt raczej nie ma co liczyć. Ani teraz, ani za kilka lat – zmieniła się sytuacja polityczna, do władzy doszło PiS, które dało jasno do zrozumienia, że państwowe kontrakty będzie realizować PP. Już pod koniec października ubiegłego roku pisałem, że dla firm z tej grupy nadchodzą ciężkie czasy.

Problemem w tym przypadku był nie tylko wątek polityczny i wyścig z państwową firmą – na obsługę narzekali klienci, InPost za swoją działalność zbierał spore cięgi. Najczęściej można było usłyszeć taki komentarz: Paczkomaty są super, ale te listy to jakaś pomyłka. Nadal nie brakuje takich opinii, znajduję je i pod naszymi tekstami, i w mediach społecznościowych, i w rozmowach ze znajomymi. I zazwyczaj słyszę złotą radę: niech Brzoska da sobie spokój z tymi przesyłkami, kurierami, niech się skupi na Paczkomatach, bo to fajna usługa. Może i fajna, ale też z problemami…

Integer potrzebuje pieniędzy na rozwój

Komentując wyniki finansowe Grupy Integer za rok 2015, przywołałem dane dotyczące Paczkomatów: blisko 13 mln paczek, w porównaniu z poprzednim rokiem był to wynik lepszy o ponad 80%. Pojawiały się nowe maszyny, przybywało ich zarówno w Polsce, jak i poza granicami naszego kraju. Niestety, wzrost liczby Paczkomatów był zbyt wolny i słaby, nie odpowiadał zapowiedziom i planom firmy:

Ale dla giełdowych inwestorów te osiągnięcia nie mają znaczenia. Wyceniana w szczycie hossy na ponad 2 mld zł firma dziś jest warta niecałe 300 mln zł. To przede wszystkim efekt mocno opóźnionego projektu ekspansji sieci paczkomatów na rynki zagraniczne – wychodząc w 2012 r. z urządzeniami poza Polskę, Rafał Brzoska zadeklarował, że do końca 2016 r. postawi 16 tys. maszyn w kilkunastu krajach. Na tym poziomie wyznaczył też próg opłacalności projektu. Tymczasem na koniec 2015 r. paczkomatów funkcjonowało 5 tys., z tego 3,1 tys. na rynkach zagranicznych. Łączne przychody z tego segmentu działalności firmy wyniosły 140 mln zł (z tej kwoty 105 mln zł przypadło na 1900 urządzeń zainstalowanych w kraju, a 35 mln zł na paczkomaty zagraniczne, choć na starcie Brzoska deklarował, że będzie to 20-40 mln euro). Projekt jest też daleko od osiągnięcia progu rentowności – „polskie” urządzenia wygenerowały EBITDA (zysk operacyjny powiększony o amortyzację) w wysokości 14,3 mln zł, zagraniczna część biznesu była 50 mln zł na minusie. Łączna strata operacyjna paczkomatowego segmentu wyniosła w zeszłym roku 80 mln zł i jest nieprawdopodobne, żeby w ciągu roku zmniejszyła się do zera, biorąc pod uwagę 16 mln straty w I kw.[źródło]

Aby rosnąć poza granicami Polski, potrzebne są duże pieniądze, a tych brakowało i brakuje. Projektowi daleko do realizacji na zamierzoną skalę, to sprawia, że notowane są straty. Coraz większe straty. I nie chodzi jedynie o wyniki biznesów Brzoski – na minusie jest także część inwestorów – wystarczy spojrzeć na giełdowe wykresy, by zrozumieć, że niektórzy mogli stracić kilkadziesiąt procent środków zainwestowanych w akcje tych firm. Jasne, to jeszcze może się zmienić, mówimy o giełdzie, kurs papierów wartościowych może wzrosnąć. Ale do tego potrzebne są dobre informacje płynące z firm. W zapowiedzi i plany inwestorzy raczej już nie uwierzą, czekają na konkrety. Integer otrzymuje zatem cios z dwóch stron – nieciekawa sytuacja.

Od jakiegoś czasu słyszę pytanie, czy biznes Brzoski, ten paczkomatowy, zostanie przejęty przez Amazon. Amerykański gigant coraz bardziej interesuje się rozwiązaniem stosowanym przez polską firmę, a rodzimy biznesmen używa tego jako argumentu, gdy tłumaczy, że miał rację stawiając na automaty. I jest w tym nadzieja, jeśli Amazon będzie zainteresowany polską firmą, a ta postanowi dobić targu. Gorzej się stanie, gdy obie będą prowadzić międzynarodową ekspansję i dojdzie do starcia – z takim przeciwnikiem nie mógłby rywalizować nawet Integer w pełni sił. O firmie z problemami nie ma nawet co wspominać…

Wykresy giełdowe: bankier.pl