Moje przemyślenia

Pa pa płyty CD. Będę tęsknił...

KR
Krzysztof Rojek
31

Płyty CD powoli zaczynają znikać z rynku. Mniejsza dostępność pociągnie za sobą wyższe ceny. Niestety, dla kolekcjonerów powoli kończy się płytowe Eldorado.

Jeżeli ktoś śledzi moje teksty dotyczące muzyki, zapewne pamięta, że mam dosyć niezdrowy nawyk kolekcjonowania nośników, które raczej wypadły z obiegu. Wiecie - kasety, winyle i, ponad wszystko, płyty CD. Dlaczego? W końcu nie jest to analogowa muzyka, tylko cyfrowa kopia na fizycznym nośniku i pod kątem jakości równie dobrze mógłbym mieć ją na pendrive'ach. Płyty CD to jednak medium które mnie w muzykę wprowadziło i do dziś pamiętam, z jakim namaszczeniem traktowałem pierwsze krążki kupione za własne kieszonkowe. Do czasu, kiedy pojawił się streaming i kupowanie muzyki online, to właśnie płyty w moich oczach miały najlepszy stosunek ceny do otrzymywanej wartości.

Te czasy jednak są już dawno za nami

Nawet jako wielki fan kolekcjonowania płyt nigdy nie negowałem tego, że streaming jest wygodniejszy, tańszy i pozwala na cieszenie się muzyką w większej liczbie miejsc. Było mi jednak smutno, że nie może on koegzystować z innymi sposobami dystrybucji treści. Dokładnie rok temu pisałem wam, że jest to ostatni dzwonek do kupowania kompaktów, ponieważ są tanie jak barszcz, drugi obieg w postaci OLX działa super a od czasu do czasu można trafić na fajną wyprzedaż garażową.

Teraz, 365 dni później, sytuacja już zaczyna być nieco inna. Płyty CD są już w dużo większym odwrocie. Dla przykładu - najtańsze zawsze były w elektromarketach pokroju MediaMarkt. I to właśnie elektromarkety zazwyczaj były miejscem, w którym kupowałem krążki. Nie polowałem na żaden konkretny, ale po prostu lubiłem przechadzać się po alejkach (w ostatnich latach bardziej "alejce") i wyszukiwać perełki. No i tak się składa, że ostatnio kilka sklepów do których chodziłem po płyty zrobiło to, czego się obawiałem już jakiś czas temu - po prostu usunęło całkowicie dział z muzyką.

Nie oznacza to, że nagle płyty zniknęły z rynku, ale to jest pierwszy krok

Oczywiście, że jeszcze przez lata będą utrzymywały się miejsca, w których będzie można kupić płyty CD. Sklepy specjalistyczne chociażby będą miały je jeszcze przez długi czas, tak samo jak sieci typu Empik. Jednak tych miejsc będzie i mniej i ceny w nich będą stopniowo rosły, w miarę jak coraz mniej lokacji będzie pozwalało na kupienie krążków. Ostatnią płytą, jaką kupiłem w markecie było nowe wydawnictwo zespołu Powerwolf - Call of the Wild. Cena - 40 zł. Nigdy nie zapłaciłem tak mało za nowy krążek. I pewnie nigdy już nie zapłacę.

Niestety, pogarszająca się dostępność i wyższe ceny nowych wydań sprawią, że i rynek wtórny nie będzie tak atrakcyjny. Oczywiście - wciąż będą osoby, które mimo to będą kolekcjonowały krążki i wyższe ceny ich nie odstraszą. Ja jednak jestem jedną z tych osób, dla której jest to hobby poboczne i nie wyobrażam sobie kupić płyty CD za np. 80 zł.

Dlatego też uznałem ten moment za taki symboliczną chwilę pożegnania się z CD. Nie przestanę ich kupować, ale wiem, że zmniejszająca się dostępność i rosnące ceny sprawią, że będę ich raczej kupował z każdym rokiem coraz mniej. Czy to się zmieni?

Cóż, winyle wróciły do łask, może i płyty CD staną się za chwilę nowym retro.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: