Sprawdź jaki laptop Intel Evo jest najlepszy dla Ciebie Więcej
Muzyka

Ile jesteście w stanie "wycisnąć" z jednej złotówki w Spotify? Mi udało się dwie i pół godziny muzyki

KR
Krzysztof Rojek
13

Aby wyrównać opłacalność Spotify każdy kupiony krążek należałoby przesłuchać co najmniej 50 razy. To pokazuje, jaka przepaść dzieli te sposoby dystrybucji.

Grudzień to czas podsumowań i takie też podsumowania widzimy na każdym kroku. Jedno z nich pokazało ostatnio Spotify, które jak co roku pokazało to, czego słuchaliśmy w ostatnich 12 miesiącach. W moim przypadku liczby nie były jakieś przesadnie imponujące. W ciągu ostatniego roku przesłuchałem na Spotify 315 kapel ze 137 (!) gatunków (nie wiedziałem, że tyle istnieje). Jednak chyba najbardziej istotną statystyka jest tutaj ta dotycząca liczby przesłuchanych minut. W moim wypadku jest to 36 237 minut spędzonych w działającej usłudze. Czy to dużo, czy mało - nie wiem, ale jestem pewien, że mógłby to być znacznie większy wynik, ponieważ w tym roku bardzo dużo muzyki słuchałem także z YouTube. Bazując jednak na tym, co mamy, pokusiłem się o szybką kalkulację.

Oto, dlaczego streaming rządzi - ile wy słuchaliście muzyki za złotówkę?

Zaokrąglając w dół, w tym roku korzystałem ze Spotify przez 36 000 minut. Daje to dosyć równe 3ooo minut w miesiącu. Abonament Spotify to 20 zł. Wychodzi więc, że za złotówkę otrzymałem 150 minut słuchania muzyki. Dwie i pół godziny dostępu do wszystkich kapel na świecie, a gdybym częściej używał Spotify, jestem zdania, że wynik mógłby być i dwa razy większy. Myślę, że dopiero takie porównanie dobrze obrazuje, jak duża jest różnica w opłacalności pomiędzy streamingiem i wszystkimi innymi sposobami dystrybucji muzyki. Jeżeli weźmiemy chociażby cenę najtańszego albumu w Empiku/Mediamarkt/dowolnym innym elektromarkecie, która wynosi obecnie 25 zł, to mamy w tej cenie... ponad 60 godzin Spotify. Ponad dwa dni słuchania muzyki non stop. Jako, że z okazji świąt kupiłem sobie 4 płyty CD ulubionych kapel, nie chcę nawet myśleć, że za pieniądze na nie wydane miałbym prawie pół roku dostępu do usługi. Zakładając, że jedną płytę przesłucham w całości nawet 20 razy (dosyć wątpliwe) daje to 800 minut słuchania (jeden krążek ~40 minut). Dzieląc to przez cenę (25 zł) otrzymujemy 60 minut za złotówkę. Ponad połowę mniej, niż w przypadku Spotify.

O ile nie jestem zdania że fizyczne nośniki czeka śmierć, bo zawsze będzie istnieć grupa entuzjastów-kolekcjonerów, o tyle chyba wątpię, byśmy mogli mówić dziś o jakiejkolwiek ich użyteczności, jeżeli chodzi o dystrybucję muzyki. Każdą kupioną płytę musielibyście bowiem przesłuchiwać 50-60 razy od deski do deski, żeby wyrównać poziom niezbyt intensywnego słuchania Spotify. A i tak po pierwsze mielibyście dostęp tylko do tych numerów, które kupiliście, zamiast do całej biblioteki serwisu, a po drugie - mówimy tu o najtańszych albumach a nie o premierach, które potrafią kosztować i 80 zł. Szaleństwo.

Jestem bardzo ciekawy ile Wy słuchaliście muzyki w tym roku i ile "wyciągnęliście" z jednej złotówki w swoich serwisach streamingowych.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: