Microsoft

Oto moja propozycja na wtopę roku - pracownik Microsoftu o Google Apps

KK
Konrad Kozłowski
17

A jednak ostał się ktoś ze "starej, dobrej eikpy" w Microsofcie. Pamiętacie kampanię Schroogled i akcję wymierzoną na przykład w Chromebooki? Wydawało się, że Microsoft zmądrzał i nie zamierza powracać do takich praktyk, ale jak się okazuje nie wszyscy podzielają nową wizję i chcą się wykazać po swo...

A jednak ostał się ktoś ze "starej, dobrej eikpy" w Microsofcie. Pamiętacie kampanię Schroogled i akcję wymierzoną na przykład w Chromebooki? Wydawało się, że Microsoft zmądrzał i nie zamierza powracać do takich praktyk, ale jak się okazuje nie wszyscy podzielają nową wizję i chcą się wykazać po swojemu.

Ile warte są Dokumenty Google? Coraz częściej przekonujemy się, że w wielu zastosowaniach potrafią skutecznie zastąpić narzędzia Microsoftu, a dowodem na to są kolejne decyzje podejmowane przez firmę z Redmond, by móc nadążyć w pewnym sensie za działaniami Google. Poprawiony i dostępny zupełnie za darmo Office Online mógłby nigdy nie stać się faktem, gdyby nie Dokumenty Google. A co z aplikacjami mobilnymi? Office ruszył do ofensywy, gdy okazało się, że Dokumenty Google znajdziemy na dwóch najpopularniejszych platformach w postaci świetnych aplikacji, od pewnego czasu działających offline.

Microsoft dojrzał jednak do tego, że zdał sobie sprawę z faktu, iż przygotowując prawidziwie konkurencyjne produkty będzie w stanie rywalizować z Google tam, gdzie do niedawna oferta Microsoftu po prostu nie sięgała. Szczerze mówiąc przyzwyczaiłem się już nawet do "nowego Microsoftu" i do tego, jak pozytywnie potrafi nas zaskakiwać w ostatnich miesiącach. 16 grudnia niejaki Tim Caroll, prawdopodobnie były już pracownik Microsoftu, wziął jednak sprawy w swoje ręce.

Właśnie tamtego dnia opublikował on post na oficjalnym blogu Office'a pod tytułem: "Google Apps brings families together". Jeżeli sądzicie, że tytuł ten jest już wystarczająco bezsensowny, by okrzyknąć wpis wtopą roku, to zachęcam Was do zapoznania się z dalszą treścią wpisu, którą uwieczniono naturalnie na zrzutach ekranu - jak się możecie domyślać post już dawno został zdjęty z bloga. Powodem były brak autoryzacji na jego publikację oraz brak odzwierciedlenia w nim prawdziwych poglądów firmy Microsoft.

Streszczanie wszystkiego co znalazło się we wpisie byłoby odebraniem Wam przyjemności z zapoznawania się z jego treścią. Warto jednak wypunktować kilka interesujących porównań, które zostosowano, by zobrazować przydatność Google Apps w codziennych obowiązkach. Wpis jest opisem relacji ojciec-syn i właśnie z perspektywy tej pierwszej osoby został napisany. Google Apps zostałą porównane do "plastikowego młotka", którego przecież nie użyjemy przy budowie prawdziwego domu. Uczniowie darzą Google Apps sympatią, bo są łatwe w użyciu - jak język migowy, a pakiet Office jest w takim razie językiem hiszpańskim. Office to także solidny szwajcarski scyzoryk, bo profesjonaliści umieją odróżnić produkty o wysokiej jakości od ich marnej imitacji...

Tim, i jego możliwi współpracownicy, chcieli być zapewne choć odrobinę zabawni. Problemem nie jest jednak to, że im się nie udało. Prawdziwym problemem jest to, że mentalność wielu osób w tej firmie mogła pozostać niezmieniona.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

MicrosoftofficeGoogle Apps