Komputery

Oto IEM Champion - specjalna edycja komputera przygotowana z okazji Intel Extreme Masters

TP
Tomasz Popielarczyk
32

Z okazji Intel Extreme Masters na rynku pojawiły się specjalnie przygotowane desktopy. Jeden z nich właśnie trafił do naszej redakcji. Oto IEM Champion.

O serii komputerów przygotowanych specjalnie z okazji tegorocznych finałów Intel Extreme Masters pisałem kilka dni temu. To niesamowite maszyny o potężnych podzespołach, które zaprojektowano z myślą o wymagających (hardkorowych) graczach. Każdy z jest sprzedawany wraz ze specjalnym pakietem gier, których wartość wycenia się na niespełna 500 złotych. Na każdej obudowie przyklejono również specjalny emblemat poświadczający oryginalność. Trzeba przyznać, że robi to wrażenie.

Do nas przyjechał IEM Champion X001, którego znajdziemy w ofercie komputronika. Nie jest to ani najmocniejszy ani też najsłabszy model z linii Intel Extreme Masters. Plasuje się gdzieś pomiędzy. Całość wyceniono na 5890 złotych. Część przychodu ze sprzedaży zostanie przeznaczona na nagrody w turniejach esportowych cyklu IEM. Co klient otrzymuje za takie pieniądze? Poza komputerem na pewno licencję na Windowsa 10 - klucz licencyjny systemu naklejono na obudowie.

Minimalizm i prostota

Takiego komputera aż nie chce się chować pod biurkiem.

Podstawą komputera jest obudowa Corsair Carbide 100R o standardowych wymiarach 47,1 x 20 x 43 cm (Midi Tower). Cechuje ją względny minimalizm i skromność. Takiego komputera aż nie chce się chować pod biurkiem. Z drugiej strony design będzie oczywiście kwestią gustu. Mnie brak wizualnych wodotrysków i umiarkowanie odpowiadają. Ktoś inny będzie wolał agresywne konstrukcje z milionem światełek. Konstrukcję w przeważającej mierze wykonano z metalu - jedynie do budowy przedniego panelu użyto tworzywa sztucznego. Ten jest prosty. Począwszy od góry, znajdziemy tutaj dwa porty USB 3.0, złącza słuchawek i mikrofonu oraz przyciski resetowania i zasilania. Poniżej mamy dwie zatoki 5,25". W pierwszej umieszczono nagrywarkę DVD marki LG. Teoretycznie napędy optyczne odchodzą dziś do lamusa - w praktyce pudełkowe gry ciągle są sprzedawane na płytach, więc graczom zdecydowanie się przyda. Pod zatokami nie znajdziemy już żadnych dodatkowych elementów - poza wspomnianym emblematem IEM oraz naklejką procesora.

Warto zwrócić uwagę na boki konstrukcji. Tuż przy froncie przez 3/4 wysokości ciągną się otwory wentylacyjne. Dzięki nim wchłaniane jest zimne powietrze. Obie ściany boczne obudowy są delikatnie wypukłe. Lewa jednak posiada przeźroczyste okienko (plastikowe), dzięki czemu możemy nieustannie patrzeć na pracę zastosowanych wewnątrz podzespołów. To szczególnie ważne, bo płytę wyposażono w podświetlany laminat. Daje to zatem fantastyczne efekty, a co istotne, możemy nimi sterować z poziomu dedykowanej aplikacji.

Warto zwrócić uwagę na górną część. Mamy tutaj miejsce na instalację dwóch dodatkowych wentylatorów o średnicy 120 mm lub bloku chłodzenia wodnego. Analogiczne dwa mocowania mamy z przodu (od wewnętrznej strony) - możemy tam dodać dwa wiatrami o średnicy 120 lub 140 mm.

Z tyłu w oczy rzuca się przede wszystkim ogromny wentylator o średnicy 120 mm. Działa on zaskakująco cicho - również pod większym obciążeniem i przy dłuższym graniu. Tuż obok widać panel ze złączami płyty głównej. Naszego desktopa oparto na płycie Gigabyte Z170-Gaming K3. Nie jest to najdroższa propozycja na rynku, ale oferuje wszystko, co niezbędne graczom. Na tylny panelu znajdziemy następujące złącza:

  • port PS/2
  • 4xUSB 3.0
  • 2x USB 3.1
  • wyjścia DVI-D i HDMI
  • RJ45 gigabitowej karty sieciowej Killer E2201
  • złącza audio 8-kanałowej karty dźwiękowej

Poniżej mamy sloty kart rozszerzeń - obudowa ma ich łącznie siedem. Zajmują je karta grafiki oraz karta sieciowa WiFi. Pierwsza z nich to GeForce GTX 970 marki EVGA. Ten niereferencyjny model wyposażono w 4 GB pamięci GDDR5 na 256-bitowej szynie. Jej taktowanie ustawiono na 7010 MHz. Rdzeń pracuje natomiast z częstotliwością 1165 MHz (Boost: 1317 MHz). Karta posiada wyjścia HDMI, Display Port oraz oczywiście DVI-I i DVI-D.

Za produkcję użytej karty sieci bezprzewodowej odpowiada ASUS. To model PCE-N10 z jedną antenką. Pozwala on na łączność z sieciami WiFi w standardzie 802.11 b/g/n w paśmie 2,4 GHz. Jak deklaruje producent, jej maksymalna przepustowość to 150 Mbps.

Zasilacz ulokowano na samym dole, co sprzyja wentylacji i usprawnia cyrkulację powietrza wewnątrz obudowy. Jest to model marki Corsair o mocy 550W i sprawności 85 proc. Wyposażono go w osobny wentylator o średnicy 120 mm.

Zajrzyjmy do wewnątrz

Sercem komputera IEM Champion jest procesor Intel Core  i7-6700K.

Sercem komputera IEM Champion jest procesor Intel Core  i7-6700K. To układ szóstej generacji (Skylake) będący swoistym flagowcem w ofercie Intela. Odblokowany mnożnik i cztery rdzenie produkowane w litografii 14 nm o taktowaniu 4,0 GHz (4,2 GHz w trybie turbo) czynią go najmocniejszym procesorem konsumenckim na rynku. Nad utrzymaniem odpowiedniej temperatury czuwa radiator Silentium Spartan PRO-B HE924 z aż czterema rurkami heatpipe (6 mm każda) i wentylatorem 100 mm. Do jego wydajności nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń.

Zastosowanie znalazły tutaj dwie kości pamięci po 8 GB każda gamingowej marki HyperX należącej do Kingstona. To kości DDR4 na szynie 2133 MHz. Jest to maksimum, co obsługuje zastosowana płyta główna. Pamięci te mogą bowiem pracować również z częstotliwością 2666 MHz i, co bardzo ciekawe, ciągle przy stałym napięciu 1,2 V. Na płycie znajdziemy jeszcze dwa dodatkowe sloty, więc w przyszłości nie będzie problemu z rozbudową.

Rolę magazynu danych pełnią dwa dyski. Pierwszy z nich to 3,5-calowy HDD marki Seagate o pojemności 2 TB i prędkości 7200 RPM. Oprócz tego do dyspozycji mamy 240-gigabajtowego SSD marki Intel. Konkretnie jest to model 535 oparty na kościach 16 nm MLC NAND i cechujący się przepustowością 540/490 MB/s.

O samej karcie grafiki już wspominałem. Tutaj dodam tylko, że wokół niej utrzymano ład i porządek. Kable są estetycznie poprowadzone z boku oraz pospinane tasiemkami w taki sposób, aby cyrkulacja powietrza wewnątrz była możliwie najbardziej efektywna. Napawa to dużym optymizmem, a same rezultaty są widoczne w praktyce.

Jak to działa?

Pierwsze, co daje się we znaki po kilku godzinach korzystania z Championa to wysoka kultura pracy. Wentylatory nawet na wyższych obrotach nie generują znaczącego hałasu. A już z całą pewnością nie przeszkadzają w codziennym użytkowaniu. Temperatury są trzymane w ryzach. Poniżej wrzucam zrzut z tego, jak wyglądają one w spoczynku. W stresie jest oczywiście zupełnie inaczej. Nigdy nie było jednak tak, abym zaczął się niepokoić o kondycję podzespołów. Z obudowy wydobywa się oczywiście ciepłe (w skrajnych przypadkach gorące - np. po kilkunastu minutach z FurMarkiem) powietrze, ale nie jest to nic odstającego od normy.

Nikt chyba nie ma wątpliwości, że zastosowane podzespoły dają wydajność wystarczającą do komfortowej zabawy w najnowszych grach na maksymalnych (lub w najgorszym przypadku zbliżonych do maksymalnych) ustawieniach. Wiedźmin III, GTA V, Rainbow Six: Siege, Rise of the Tomb Raider, Jus Cause III - to tylko wybrane z produkcji, które działały bez zająknięcia. W każdym przypadku płynność rozgrywki nie spadała poniżej 60 kl/s - a jeśli już, działo się to bardzo sporadycznie.

IEM Champion to potężny sprzęt z ogromnym potencjałem.

IEM Champion to potężny sprzęt z ogromnym potencjałem. Z komputerem nie spędziłem tyle czasu ile bym chciał, dlatego nie odważę się go jednoznacznie oceniać. Pierwsze wrażenia są jednak zdecydowanie pozytywne i każą sądzić, że jest to sprzęt wart swoich pieniędzy. A już szczególnie jest to prawdziwa gratka dla wszystkich fanów gier oraz e-sportu, którzy co roku śledzą Intel Extreme Masters. Komputery ze specjalnej limitowanej edycji IEM znajdziecie w ofertach sklepów X-Kom, Komputronik, NTT System i Morele.net.

-

Artykuł powstał we współpracy z firmą Intel

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu