Polska

Powiedz o tym znajomym! Koszmarne skutki oszustwa na "pulpit zdalny"

JS
Jakub Szczęsny
10

Złodzieje "urabiali" kontakt przez kilka miesięcy po to, aby zyskać zaufanie ofiary. Ostateczny efekt to 130 tysięcy złotych w rękach oszustów oraz zaciągnięty kredyt na pół miliona złotych. Takie informacje - pochodzące z Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie - podaje serwis TVN24.pl

Ofiarą okazał się 38-letni mieszkaniec gminy Piaseczno, który uważał że utrzymuje kontakt z firmą świadczącą usługi brokerskie. Oszuści doskonale odegrali swoją rolę i wytworzyli iluzję inwestowania na giełdzie. Doskonale rozplanowano działania: rozmawiające z poszkodowanym osoby zmieniały się - tak, jak wygląda to w prawdziwych firmach. Po kilku miesiącach postanowiono zmonetyzować "znajomość" i bohater tej historii stracił aż 130 tysięcy złotych. Co więcej, na jego dane zaciągnięto kredyt w wysokości 500 000 złotych. Zdecydowanie czarny scenariusz - w takiej rzeczywistości nie chciałby się obudzić nikt z nas.

Jak doszło do tej zuchwałej kradzieży oraz wyłudzenia kredytu na dane ofiary? Namówiono ją na zainstalowanie oprogramowania do obsługi zdalnego pulpitu: często wykorzystywane przez helpdeski lub w firmach, gdzie dział pomocy IT ma do obsłużenia wiele komputerów i zwyczajnie wygodniej jest wykonać niektóre operacje bez fizycznego dostępu do maszyny. Najprawdopodobniej, poszkodowany nie zdawał sobie sprawy z tego, jakie skutki może nieść za sobą zainstalowanie tego typu software'u na swoim komputerze. Ostatecznie, umożliwiło to "buszowanie" po maszynie i znalezienie namiarów na: konto w banku oraz wrażliwe dane.

Stracił ogromne oszczędności

Złodzieje doskonale mieli rozpracowane metody działania. Ogłoszenie, w którym swoje usługi oferowali oszuści było skierowane do osób chcących inwestować na giełdzie: czyli raczej takie, które mają na to pieniądze i zamierzają je pomnożyć. To ułatwia zadanie: bo jeżeli już dokonywać skoku - to lepiej za wysoką stawkę. Po miesiącach "prac", przestępcy zyskali 130 tysięcy z konta mężczyzny i 500 000 kredytu na jego dane. Jak podaje TVN24.pl, sprawę prowadzi wydział do walki z przestępczością gospodarczą i korupcji Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie.

Ten przypadek zadaje kłam pewnemu mitowi: zazwyczaj uważa się, że przede wszystkim w takie pułapki wpadają osoby starsze. 38 lat to akurat wiek mieszczący się w przedziale będącym najbardziej licznym wśród Czytelników Antyweba. Zazwyczaj takie osoby są bardziej świadome technologicznie - to natomiast warunkuje większe rozeznanie w zagrożeniach, które czyhają na internautów. Gdyby mnie pracownik banku lub jakiejkolwiek innej instytucji poprosił o zainstalowanie czegoś w stylu TeamViewera - pewnie bym się domyślił, że coś tutaj jest nie tak i warto zaniechać dalszych działań i powiadomić służby. Jednak nie każdy pomyśli w ten sam sposób: muszę brać pod uwagę, iż w mojej bańce jest to być może normą... jednak wcale nie musi tak być poza nią.

Powyższy przypadek jest szokujący i niezwykle smutny: ofiara będzie mieć teraz mnóstwo stresu w związku z utraconymi pieniędzmi i wyłudzeniem kredytu na jej dane. Dzisiaj, gdy rozmawiałem ze śledczymi w jednej ze spraw prowadzonej przez Prokuratora, miałem okazję usłyszeć część rozmowy policjantki z młodym chłopakiem, który dał się nabrać na fałszywe ogłoszenie dotyczące sprzedaży telefonu. Ofiara postanowiła uiścić opłatę rezerwacyjną (w formie zaliczki), która wynosiła 1/4 wartości urządzenia. W takich sytuacjach nigdy nie decydowałbym się na przedpłatę i elektronikę zazwyczaj kupuję w sklepach lub zaufanych punktach. I to kolejny dowód na to, że nie tylko starsi, nieświadomi technologicznie wpadają w sidła przestępców. Również młodzi często stają się ofiarami.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu