Polska

W stolicy kody QR, a w Krakowie blokada aplikacji do sprzedaży biletów podczas kontroli

GU
Grzegorz Ułan
24

W Warszawie już od ponad roku obowiązuje nowy sposób na kasowanie biletów kupowanych w aplikacjach mobilnych - to reakcja na gapowiczów, którzy w ostatniej chwili, już po rozpoczęciu kontroli, kupowali w ten sposób bilety. Na nowy i zupełnie inny sposób zdecydował się Kraków.

Nowy system kasowania biletów z aplikacji w Warszawie

Zanim jednak przejdziemy do Krakowa, dla porównania zerknijmy na warszawski system. Zdecydowanym jego przeciwnikiem w naszej redakcji jest Krzysztof Rojek - jego teksty w temacie podlinkowałem w tym artykule. Otóż polega on na tym, że w każdym pojeździe komunikacji miejskiej (prócz pociągów metra) umieszczany jest kod QR z zapisanym numerem taborowym.

Po wejściu do autobusu, tramwaju czy stacji metra, trzeba skasować zakupiony bilet w jednej z aplikacji mobilnej - dedykowanej lub bankowej, poprzez zeskanowanie tego kodu QR.

I teraz tak, przeciwnicy tego systemu argumentują swoje racje tym, iż w zatłoczonych środkach komunikacji miejskiej dotarcie do tych kodów i ich zeskanowanie w ruchu graniczy z cudem. Z kolei jego zwolennicy utrzymują, iż w takich przypadkach dotarcie do biletomatu mobilnego jest bardziej utrudnione, a taki zwykle występuje w jednej sztuce, a kodów QR jest conajmniej tyle ile wejść do pojazdu.

Tak więc, jeśli nie mamy fizycznie biletu kupionego w stacjonarnym biletomacie, kody QR są najlepszą opcją na kupno biletu bezpośrednio w pojeździe. Osobiście przyznaje, że tak właśnie robię, gdy jest dużo osób w środku. Zdarza się to jednak rzadko i w rezultacie częściej kupuje bilety w biletomatach mobilnych.

Nie jestem w tym odosobniony, widać to wyraźnie w oficjalnych danych ZTM Warszawa. Jeszcze w 2019 roku bilety zakupione w biletomatach mobilnych stanowiły 15,8% z wszystkich biletów, a w aplikacjach mobilnych 15%. Rok później było to już odpowiednio 19,4% i 18,4%. Natomiast dane za ubiegły rok pokazują, iż w biletomatach mobilnych zakupiono już 27,06% z wszystkich biletów, a w aplikacjach 20,25%.

Nowy system kasowania biletów z aplikacji w Krakowie

Przechodząc już do Krakowa, tamtejszy ZTM poinformował o nowych zasadach, które będą obowiązywały w komunikacji miejskiej w tym mieście od 1 lipca 2022 roku.

W związku z nagminnymi nadużyciami pasażerów, których w ostatniej chwili tzn. w trakcie kontroli, dokonywali zakupu biletów w aplikacjach mobilnych. Od 1 lipca br. zmieniają się zasady nabywania biletów do kasowania w aplikacjach mobilnych. Każda z aplikacji przy zakupie będzie wymagała od pasażera wpisania numeru bocznego autobusu bądź tramwaju, którym będzie się przemieszczał. Od 1 lipca podczas kontroli, aplikacje do sprzedaży biletów będą blokowane analogicznie jak kasowniki w pojeździe po ogłoszeniu kontroli biletowej.

Przede wszystkim, ZTM Kraków zdecydował się tu w miejsce kodów QR zastosować ręczne przepisywanie numeru taborowego pojazdu, umieszczonych na pojeździe i nad każdym kasownikiem w jego wnętrzu.

To rodzi dwa potencjalne problemy - albo nieumyślne wpisanie błędnego numeru pojazdu, co przecież może się zdarzyć, albo umyślne wpisanie numeru innego pojazdu i zakup w czasie kontroli biletu na przykład godzinnego za 6 zł. Oczywistym tu jest, że blokowana będzie sprzedaż biletów przez aplikację tylko na przejazd pojazdem z danym numerem taborowym, w którym jest właśnie kontrola. Natomiast regulamin przewozów mówi jasno, że podróżujący komunikacją miejską podczas kontroli musi okazać ważny bilet na przejazd - i w takim przypadku będzie takowy posiadał. Podejrzewam więc, że posypią się reklamacje na mandaty karne, które ciężko będzie obronić.

W tym kontekście, system warszawski wydaje mi się skuteczniejszy i bardziej odporny na takie nadużycia. Jak będzie w rzeczywistości, pozostaje poczekać na pierwsze raporty ZTM w Krakowie po roku funkcjonowania rozwiązania z ręcznym przepisywaniem numerów pojazdów do aplikacji mobilnych.

Źródło/fot.: Zarząd Transportu Publicznego w Krakowie

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu