Militaria

Ostrzał elektrowni nie grozi „Czarnobylem 2.0”, a Wy nie pijcie płynu Lugola!

Krzysztof Kurdyła
16

Wiele osób przeraziła dziś wiadomość o ostrzelaniu przez Rosjan Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej. Ta konstrukcja to jednak nie Czernobyl, nie musicie obawiać się radioaktywności i nie powinniście spożywać płynu Lugola. Ostrzał to tylko element rosyjskiej walki psychologicznej.

Za dużo Netflixa

Wiele osób na pewno jest pod wrażeniem doskonałego serialu „Czernobyl” i informacja o ostrzale może wywołać duże obawy. Trzeba jednak pamiętać, że po pierwsze, serial był jednak podkręcony w paru miejscach, a ta katastrofa dotyczyła reaktorów zupełnie innego typu niż te, które są na Zaporożu.

Przede wszystkim trzeba pamiętać, że obecnie budowane reaktory są ukryte pod potężnymi żelbetonowymi kopułami, które są w stanie wytrzymać nawet katastrofę lotniczą. Pojedyncze trafienie nie zrobią na niej wielkiego wrażenia. Co więcej w tej elektrownii także główne elementy systemu chłodzenia i odprowadzania ciepła, korzystające z wód Dniepru, są schowane pod tą potężną osłoną.

Zaporoska elektrownia

Znajdujące się tam reaktory WWER-1000 to bardzo bezpieczne konstrukcje, które nawet w przypadku awarii wszystkich układów, potrafią zarządzać temperaturą i są w stanie utrzymać swój materiał radioaktywny. Awaria w Czernobylu w dużej części wynikała ze specyficznej konstrukcji RBMK-1000, w których postawiono na wydajność, kosztem zabezpieczeń, a podlano radzieckim wykonaniem.

Z tego wszystkiego Rosja zdaje sobie sprawę. Gdyby planowała zniszczyć reaktory w taki sposób, aby wywołać katastrofę ekologiczną musiałaby powadzić ciężki ostrzał kopuł, a i tak nie byłaby raczej w stanie wywołać efektu choćby takiego, jak w Czernobylu. Nawet zużyte materiały są tam bardzo solidnie zabezpieczone. Nie wspomnę o tym, że intencjonalne zniszczenie elektrowni, skutkujące lokalną katastrofą ekologiczną, to właśnie Rosji najmocniej utrudniłoby prowadzenie operacji w tamtym rejonie.

PsyOps

Po co więc jest ten ostrzał? To kolejna zagrywka z zakresu PsyOps, wojny psychologicznej na zastraszenie, w której Rosja się specjalizuje. Dlatego nie należy panikować, nie należy wykupować płynu Lugola, a jeśli ktoś z Was juz to zrobił, absolutnie nie należy go spożywać. No chyba że chcecie sobie narobić problemów zdrowotnych uszkadzając tarczycę.

Nawet w przypadku katastrofy czarnobylskiej wiemy, że jego podanie było niepotrzebne. Ani jego skuteczność działania nie została udowodniona, ani poziom skażenia nie był na tyle groźny żeby ryzykować. Co więcej, jeśli ktoś  zupełnie by oszalał i zrównał elektrownię z ziemią, to nie radioaktywny jod będzie tam problemem, a tylko przed nim płyn Lugola miał chronić.

Apelujemy więc do Was, nie dawajcie się łapać na rosyjskie zagrywki. Bądźcie za to czujni, ponieważ będzie ich coraz więcej, uaktywnionych trolli jest w ostatnim czasie prawdziwe zatrzęsienie. Nie panikujcie, tylko na spokojnie weryfikujcie informacje na stronach odpowiednich służb. Rzucanie się na stacje, wykupywanie towarów ze sklepów, picie niebezpiecznych środków - to wszystko ma zwiększyć waszą niepewność, spowodować w kraju chaos itd. Rosyjskim zagrywkom trzeba pokazać po prostu środkowy palec.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu