Felietony

Ostatnie o czym myślę, to zmiana Apple Watch na nowszy model

PW
Paweł Winiarski

Pierwszy komputer, Atari 65 XE, dostał pod choinkę...

1

W sieci pojawiły się rzekome rendery nowego Apple Watch. Zastanawiam się, co musiałoby pokazać Apple żebym zmienił swój półtoraroczny AW4 na nowszy model. I nic nie przychodzi mi do głowy.

Apple bardzo zachowawczo podchodzi do wyglądu swoich zegarków i na przestrzeni kilku ostatnich generacji zmiany były raczej kosmetyczne, a na dobrą sprawę praktycznie niezauważalne. Z jednej strony rozumiem, bo Apple Watch stał się wręcz ikoną smartwatchy (tak jak i pozostałe produkty amerykańskiej firm) - z drugiej wypuszczanie wizualnie identycznych urządzeń kiedy od początku nie były zbyt urodziwe, nieco dziwi. Zabrzmię jak heretyk, ale zegarek Apple bardziej podoba mi się w gumowym etui Spigena, przez które przypomina mi nieco serię G-Shock od Casio. Przy okazji mam tendencję do uderzania zegarkami o framugi drzwi i maszyny na siłowni, więc dodatkowa ochrona niezbyt trwałego urządzenia ma dla mnie duże znaczenie. Może właśnie dlatego kompletnie nie kręci mnie plotkowane zaostrzenie krawędzi Apple Watch 7. A to jest dość prawdopodobnie, podobnie jak nowe kolory - Apple stara się zachować podobny design większości swoich urządzeń, więc pewnie teraz przyjdzie pora na nowe zegarki, choćby po to żeby bardziej pasowały wizualnie do nowej konstrukcji iPhonów.

Apple Watch 4 44 mm Nike (bo na taki się zdecydowałem w październiku 2019 roku) to pierwszy smartwatch, który noszę regularnie tak długo. Pierwszy, który stał się dla mnie naturalnym przedłużeniem smartfona i gadżetem, bez którego czuję się "goły". Tam oglądam najważniejsze powiadomienia z telefonu, bardzo często odbieram na nim rozmowy, kontroluję Spotify podczas biegania, zdarza mi się również dyktować odpowiedzi na tekstowe wiadomości - używam też regularnie asystenta Siri. Po kilka razy dziennie klikam na nim ikonę wywoływania smartfona, to też mój ulubiony budzik. Wibracje są kapitalne, więc od półtora roku zamiast dźwięku wyrywającego ze snu czuję na nadgarstku przyjemny, delikatny dotyk zegarka. Wiem, że brzmi to głupio, ale polecam spróbować, to jedna z moich ulubionych funkcji Apple Watch.

Drugą jest bez wątpienia monitorowanie aktywności fizycznej, zamykanie pierścieni i zdobywanie odznak. Skłamałbym mówiąc, że Apple Watch zmotywował mnie do ruchu, raczej o nim przypomina i jest miłym dodatkiem, który sprawia satysfakcję. Aktualnie moja seria to 575 dni, udało się więc zamknąć pierścienie codziennie od chwili zakupu urządzenia. Pamiętacie jak ludzie zachwycali się, że smartwatch sugerują żeby wstać od komputera i przez chwilę się poruszać? AW nie sugeruje, on wymaga, w przeciwnym wypadku nie uda się zamknąć niebieskiego pierścienia "na nogach". Lubię wierzyć, że dzięki temu będę zdrowszy, bo przez to całe siedzenie w domu i home office mam wrażenie, że spędzam większość dnia na fotelu przed komputerem.

Przeczytaj też: Czy warto kupić Apple Watch?

Apple Watch doczekał się kolejnych dwóch generacji, które w żaden sposób nie zmotywowały mnie do wymiany zegarka. Badanie stężenia tlenu we krwi, tak istotne w covidowych czasach, kompletnie mnie nie przekonuje - sprawdzam je przy każdej opasce i zegarku konkurencji podczas testów do recenzji i potem kompletnie o tej funkcji zapominam. A wybudzanie zegarka ruchem nadgarstka działa na tyle skutecznie, że nie potrzebuję always-on-display. A nawet jeśli nie zadziała, to mam już opanowane wybudzanie Apple Watcha...nosem.

Po półtora roku kondycja baterii to równe 90%, o 2% więcej niż iPhone 11 kupiony niewiele wcześniej. Zegarka nigdy nie ładuję w nocy, nie dopuszczam jednak do jego całkowitego wyładowania. A jest używany regularnie, bo nie dość, że leży na nadgarstku cały czas, to średnio 5 razy w tygodniu zalicza godzinny trening z wykorzystaniem GPS (bieganie, rower). Zima była dla niego nieco łaskawsza, domowe treningi to tylko mierzenie tętna, ale biegałem praktycznie całą zimę, więc w mniejszym stopniu, ale jednak swoje pracował również GPS, w dodatku czasem przy ujemnej temperaturze powietrza. Stan baterii też nie jest więc powodem żeby zmieniać zegarek - czasem mam wrażenie, że do kupna nowego modelu zmotywowałoby mnie dopiero zbicie aktualnie posiadanego (odpukać w niemalowane).

Nie przemawia do mnie mocniejszy procesor, bo ten z Apple Watch 4 radzi sobie z obsługą zegarka doskonale. Nowe paski i tak można podpiąć pod stare zegarki, więc na dobrą sprawę nawet osoby, które lubią pochwalić się gadżetem na nadgarstku i tak muszą wyjaśnić, jaki model akurat mają - bo ostatnie trzy generacje wyglądają praktycznie tak samo. Większa jasność ekranu? To zawsze plus, tylko ja nie mam nic do tej aktualnej i nigdy nie skarżyłem się na widoczność w pełnym słońcu.

Mam wrażenie, że w podejściu do Apple Watch nie jestem odosobniony. Część znajomych planuje zmianę zegarka, ale przesiada się z AW3, który wciąż działa dobrze, ale przez dużo większe ramki wygląda dziś nieco archaicznie. Niektórzy tak poobijali koperty i porysowali ekrany, że to właśnie stan wizualny zegarka motywuje ich do przesiadki. Ja starałem się dbać o swój egzemplarz, więc na dobrą sprawę wygląda prawie jak nowy. Zastanawiam się, co musiałoby pokazać Apple żebym zdecydował się na przesiadkę i na chwilę obecną nic nie przychodzi mi do głowy. Na razie jedyną zmianą w sprzętach Apple, na którą naprawdę mocno czekam, jest wyższe odświeżanie ekranu w nowych iPhonach. I najprawdopodobniej z tego powodu przesiądę się z iPhone 11 na model iPhone 13. Choć tak naprawdę, poza 60 Hz niczego więcej mi w tym smartfonie nie brakuje i wciąż działa rewelacyjnie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: