57

Rok i 365 dni treningów z Apple Watch. Nie zamienię tego zegarka na nic innego

Wczoraj mój Apple Watch pokazał wreszcie, że zdobyłem odznakę za 365 celów w ruchu - dokładnie kiedy minął rok od zakupu sprzętu. Oznacza to, że każdego dnia ćwiczyłem i zamykałem pierścienie z zegarkiem Apple i powiem Wam, że nie zamieniłbym go na nic innego.

Nie ma smartwatcha idealnego

Rynek smartwatchy jest duży i co do tego nie ma wątpliwości. Trafna jest też ogólna opinia, że tego typu sprzęty nie zmieniły branży, nie stały się hitem, który każdy ma na nadgarstku. Ale też nie ma kłamstwa w informacji o tym, że najpopularniejszym i najchętniej kupowanym na świecie smartwatchem jest Apple Watch, który doczekał się już sześciu generacji i tańszej wersji Apple Watch SE. Kontrowersyjny kształt, krótki czas pracy na jednym ładowaniu, ale jednocześnie idealne przedłużenie smartfona – żaden inny smartwatch nie robi tego tak dobrze i w zasadzie mogłaby z tym konkurować jedynie seria zegarków Samsunga. To jednak wciąż nie ten poziom.

A pozostali producenci? Oppo Watch jest w porządku, to taki Apple Watch dla Androida, ale jednak wciąż nie jest w stanie z nim konkurować. Huawei ma swoje zegarki, ale sam nie potrafi się zdecydować czy to bardziej smartwatch czy opaska, choć regularnie wypuszcza kolejne modele. Do tego dochodzą typowo sportowe zegarki, które jako sprzęt z tego segmentu są najlepsze, ale jednak w kategoriach codziennego smartwatcha są za produktem Apple daleko w tyle.

Rok z Apple Watch. Czy żałuję zakupu?

Absolutnie nie. Swojego Apple Watch 4 kupiłem w okolicach premiery Apple Watch 5, w dodatku w niezłej, promocyjnej cenie – ale polowałem na nią codziennie dobrych kilka tygodni, odbijając się od kilku podobnych cenowo ofert, bo zanim się zdecydowałem, towar nie był już dostępny. Bez szaleństw, trochę mniej standardowe 44 mm bez LTE, ale za to ze znaczkiem Nike. Trochę inne pudełko, fajna gumowa opaska z dziurkami, dodatkowe tarcze. To jednak wciąż najzwyklejszy, bazowy model, bez lepszej koperty czy szkła. Mi w zupełności wystarczy – szczególnie, że na ekranie wylądowała żelowa folia ochronna, a sam zegarek od początku ma ochronę w postaci gumowego case’a firmy Spigen. Myślę, że takie kombo ocaliło mnie zarówno od porysowanego czy zbitego ekranu oraz obitej koperty. A wyrżnąłem tym zegarkiem kilka razy naprawdę konkretnie, choćby w sprzęty na siłowni. A, że tak otulony Apple Watch nie wygląda jak Apple Watch? Jakoś mi to nie przeszkadza, tak samo jak to, że używam nieoryginalnych materiałowych opasek, które jakościowo może i są trochę gorsze od tych applowych, ale kosztują ułamek ceny, jaką życzy sobie za taki drobiazg amerykańska firma.

Mam w domu jeszcze dwa smartwatche – LG G Watch R i Samsung Galaxy S2 w wersji sport. Testowałem przynajmniej kilka innych tego typu urządzeń innych firm. I widzę przepaść między Apple Watch, a zegarkami konkurencji. Żaden inny tego typu sprzęt nie był dla mnie nigdy przedłużeniem, a czasem zastępstwem smartfona. Apple Watch jest.

Rok treningów z Apple Watch

Żaden ze mnie sportowiec, więc też nigdy nie rozważałem zakupu zegarka typowo sportowego, choć sporo znajomych poleca choćby produkty Garmina. Podobno robią wszystko lepiej niż Apple Watch – tyle tylko, że ja bym pewnie nigdy nie wykorzystał tych możliwości. Dla mnie ważniejsze od dokładnego pomiaru z milionem statystyk jest po prostu hub, w którym mogę podejrzeć treningi oraz ta cała applowska „gramifikacja” aktywności, z zamykaniem okręgów, zdobywaniem odznak i rywalizacją ze znajomymi. Dla sportowca będzie to głupotka, dla zwykłego Winiarskiego powód by więcej się ruszać. Nie żebym potrzebował dodatkowej motywacji, ale jednak to właśnie Apple Watch zmusza mnie do wstania na kilka minut gdy pracuję przy komputerze, do wyjścia na spacer kiedy pierścienie same się nie zamkną (od siedzenia na kanapie się nie zamykają, potwierdzam). Ale żeby nie było – ćwiczę z Apple Watch na siłowni, biegam z Apple Watch (aplikacja Nike Run Club), jeżdżę z nim na rowerze. Nie miałem problemów z odczytami tętna czy GPS, podglądam trasy, zbieram kolorowe odznaki. Masa frajdy i zabawy, która wprowadziła powiew świeżości do takiej „niby sportowej” rutyny, która w pewnym momencie się do mojego życia wkradła. I znam przynajmniej kilka osób, które dokładnie tak samo wkręciły się w te aktywności z Apple Watch, więc filmiki, w których AW zmienił ludziom życie nie są wcale takie przesadzone.

No dobrze, co po za tym robię z Apple Watch?

Odpowiednio ustawiłem sobie powiadomienia, więc na nadgarstku wibruje mi tylko to, co najważniejsze. Nie zawsze mam smartfona przy sobie, więc dzięki temu jestem zawsze na bieżąco z kluczowymi sprawami, których źródłem jest internet. Nie przegapię też połączenia telefonicznego, bardzo często rozmawiam z poziomu zegarka, a mając w uszach AirPodsy Pro odbieram z poziomu małego ekranu rozmowy lub je nawiązuję. Telefon leży sobie gdzieś obok i służy wtedy tylko jako źródło tej rozmowy. Wieczorami kiedy smartfon jest z daleka od łóżka puszczam z Apple Watch muzykę, reguluję poziom głośności. Od ostatniej aktualizacji śledzę też sen. Nie żeby mi to było do czegoś potrzebne, ale też daje sporo zabawy. Od niedawna korzystam też na zegarku z Siri, do drobiazgów, ale jednak. Zawsze na Apple Watch sprawdzam pogodę, o godzinie chyba nie muszę wspominać, bo to podstawowa funkcja zegarka.

Apple Watch nie jest pozbawiony wad

Największym problemem Apple Watch, choć przecież nie tylko on go ma, jest czas pracy na jednym ładowaniu. Jasne, idzie do tego przywyknąć i ja już wyrobiłem sobie nawyki ładowania urządzenia kiedy się na przykład myję – to jednak półtora dnia (dodam, że nie mam w swoim modelu always-on-display) jest wynikiem mizernym. Dlaczego? Bo trzeba pamiętać o ładowaniu i traktować urządzenie jak smartfona. Ładowarka jest też specyficzna, więc jeśli gdzieś wyjeżdżacie, trzeba mieć ją przy sobie. Czas ładowania również nie jest rewelacyjny – to mniej więcej 2 godziny z hakiem, by nabić od 0 do 100%, więc często pozostaje doładowywanie co jakiś czas by zawsze mieć na nadgarstku sprzęt z odpowiednim poziomem baterii. EKG to dla mnie jedynie ciekawostka – oczywiście cieszę się, że zegarek cały czas pokazuje brak problemów z sercem i mam nadzieję, że jeśli faktycznie się taki pojawi, to jednak właśnie AW wskaże nieprawidłowości – ale jakoś temu za bardzo nie wierzę. Nie zawsze idealnie działają wspomniane wyżej bajery związane z „gramifikacją” aktywności. Wczoraj zdobyłem odznakę za 365 dni treningu, zrobiłem screena do tekstu, dziś od rana mam informację o 365 dniach, odznaka jednak zniknęła – co dziwne, tylko w aplikacji na telefonie, w zegarku wciąż jest. Poszperałem w sieci, nie tylko ja, „może kolejnego dnia wróci”.

Problematyczne bywają również aktualizacje watchOS – na przykład ostatnia. Na szybkie wyczerpywanie się baterii poleciłem znajomym to samo co Apple, czyli odparować i sparować ponownie urządzenie. Pomogło. Mój Apple Watch też jakby szybciej zużywał prąd, więc zrobiłem to samo – również pomogło. Później przyszła łatka, która podobno naprawia problem baterii, a ja mam wrażenie, że jest gorzej niż po odparowaniu. Ale z drugiej strony przez rok zegarek nie zawiesił mi się ani razu, a 3 problemy z płatnościami wynikały z terminala w lokalu (przy innym Apple Pay działało). No właśnie – nie płacę już w ogóle smartfonem, co jest świetne szczególnie podczas pandemii COVID-19, nie wyciągam iPhona, naciskam tylko dwa razy przycisk na zegarku i zbliżam go do terminala.

Nie wystarczy Ci opaska Xiaomi?

Zanim kupiłem Apple Watcha korzystałem z Xiaomi Mi Band 2, potem Mi Band 3, Mi Band 4, a ostatnio testowałem również Mi Band 5. To świetne urządzenia jak na tę cenę, ale różnica względem Apple Watcha jest tak duża, że chyba nie warto nawet o niej pisać. I naprawdę można sobie włożyć między bajki komentarze, że Mi Band zrobi to samo za ułamek kwoty AW. Nie zrobi, to nie ta klasa sprzętu, nie to wykonanie i nie te możliwości. Apple Watch idealnie współpracuje z ekosystemem Apple i póki co żadnemu innemu producentowi nie udało się tego powtórzyć czy to z iOS, czy Androidem.

Kiedy zmiana na nowszy model?

Always-on-display nie jest moim zdaniem warty różnicy ceny, szczególnie że przekłada się na krótszy czas pracy na jednym ładowaniu. Nowszy procesor z AW5 lub AW6 również – Apple Watch 4 działa bez przycięć, nie potrzebuje więcej mocy, więc na razie ominąłem dwie generacje. I na upgrade zdecyduję się dopiero kiedy faktycznie zmiany będą zauważalne i warte kolejnego wydatku – albo Apple całkowicie zmieni formę swojego zegarka. Myślę więc, że ze swoją czwórką wytrzymam jeszcze spokojnie kolejny rok, a biorąc pod uwagę zastosowaną dodatkową ochronę, zegarek będzie w tak dobrym stanie, że spokojnie oddam go komuś z rodziny by jeszcze go trochę ponosił. Dla mnie ten smartwatch stał się jednym z ważnych powodów, dla których zostaję z iOS. Czy polecam Apple Watch? Tak, robię to regularnie co kilka miesięcy i jeszcze nikt ze znajomych nie napisał mi „żałuję, że Cię posłuchałem”, więc coś w tym jest.