243

OS X naprawdę uzależnia, czyli parę zdań o tym, dlaczego od paru dni korzystam z Macbooka

Posiadałem w życiu parę komputerów, zwykle korzystając na nich z Windowsa, czy przeróżnych dystrybucji Linuksa. Po paru krótkich próbach poznania OS X, postanowiłem zakupić Macbooka Unibody z 2010 roku i powiem wam, że ani trochę nie żałuje. Wiele osób mówiło mi, że za cenę, jaką przyszło mi zapłacić za mojego bielutkiego Macbooka, będę mógł kupić sobie […]

Posiadałem w życiu parę komputerów, zwykle korzystając na nich z Windowsa, czy przeróżnych dystrybucji Linuksa. Po paru krótkich próbach poznania OS X, postanowiłem zakupić Macbooka Unibody z 2010 roku i powiem wam, że ani trochę nie żałuje.

Wiele osób mówiło mi, że za cenę, jaką przyszło mi zapłacić za mojego bielutkiego Macbooka, będę mógł kupić sobie nowszy, potężniejszy sprzęt – najpewniej mieli w tym dużo racji. Przeglądając Allegro, napotkałem parę ciekawych ofert zakupu Macbooka Air pierwszej generacji, od którego odrzucało mnie 2 GB pamięci operacyjnej RAM wlutowanej w płytę główną oraz kilku Ultrabooków Samsunga. Nie mając ochoty ani na pierwszego, ani na drugiego z nich, straciłem wiarę i pomyślałem, że jedyne co mi zostanie, to zakup jakiegoś rzęcha, którego będę musiał używać z bólem, ponieważ sprzęt muszę mieć na zaraz – w końcu mój komputer poległ na polu bitwy.

Znalazłem ciekawą ofertę – Macbook Unibody z 2010 roku w bardzo dobrym stanie wizualnym, co prawda z 2 GB pamięci RAM, ale z baterią, która wytrzymuje 6 godzin bez ładowania – bez namysłu zdecydowałem się go kupić, głównie ze względu na wygodną klawiaturę z touchpadem obsługujących ogrom gestów i cenę – 1200 złotych. Sprzęt przyjechał do mnie, na wstępie oczarowując mnie bardzo wygodną klawiaturą i „gładzikiem”, co jednak szybko przytłumiły liczne spowolnienia, wynikające z wersji systemu – OS X Lion, czy też 2 GB pamięci operacyjnej. Myśląc, że gorzej być nie może, postanowiłem aktualizować system do wersji Mavericks, po czym mój staruszek dostał niesamowitego skoku wydajności. Szybko zdecydowałem się, że sprzedam stary telefon na rzecz 8 GB pamięci RAM, która zawita w moim sprzęcie już jutro i myślę, że mogę podzielić się z wami pierwszymi wrażeniami i opinią, dlaczego warto zainwestować w starszego Macbooka.

mac-os-x-lion-wallpapers-3

Stary Macbook może w każdej chwili zostać porzucony

Wielką zaletą plastikowego Unibody z 2010 roku jest to, że posiada bliźniaczą specyfikację sprzętową z Macbookiem Pro, czy Air z 2011 roku, który dostanie jeszcze prawdopodobnie aktualizację do OS X 10.10 – myślę, że ja również nie mam się czego obawiać.

Narzekania, że sprzęt posiada procesor Intel Core 2 Duo również zdają odchodzić w niepamięć, ponieważ sprzęt, który ma już swoje lata na karku, nadal pozwala nam na parę długich godzin pracy bez ładowarki przy sobie, a wydajność sprzętu przy aktualizacji Mavericks jest zadowalająca, co postaram się pokazać wam w poniższym filmiku:

Nie jest źle i moim zdaniem jest to wystarczająco szybki sprzęt do przeglądania sieci, pisania artykułów, grania w jakieś proste gierki, czy też go pracy w grafice na poziomie podstawowym – 10 GB RAM i dysk SSD to idealna para, aby nawet ze starszego laptopa zrobić wyścigówkę.

Ma sporo wad…

Nie ma sprzętu idealnego, nawet w ekosystemie Apple, skąd też śmiało mogę stwierdzić, że mój Unibody jest ciężki – wręcz nie przywykłem do korzystania z komputera, który waży lekko ponad 2 kilogramy, ale jest to jedynie efekt posiadania przez pół roku testowego Ultrabooka, z dnia na dzień jest coraz lepiej i wydaje mi się, że waga tego sprzętu zaczyna być jego zaletą, gdyż po położeniu go na kolanach, czy też biurku, laptop po prostu się po nim nie ślizga, jak działo się ze sprzętem firmy X, który testowałem.

Kolejną wadą, która po dwóch dniach stała się u mnie zaletą, jest umieszczenie klawisza „alt” w innym miejscu, niż miejsce ma to w pozostałych laptopach, dlaczego też na początku jest to niezwykle niepraktyczne – nie zliczę ile razy pisząc cokolwiek w Firefoksie, czy Safari, nagle przeskakiwałem kursorem do paska adresu, a wszystko przez to, że chciałem wpisać „ę”, „ą” i „ł”. Po przyzwyczajeniu się do nowego układu klawiatury, zacząłem pisać szybciej, popełniając przy tym znacznie mniej błędów, co naturalnie odbiło się na znacznie utrudnionym powrocie do komputerów nie pochodzących z zakładów Apple – Macbook zdaje się być sprzętem idealnym do moich codziennych zajęć, lepszych od nowszych komputerów konkurencji.

18mmjpdqw83sjjpg

Gdzie jest „delete”? – tego nie wie nikt, ale pewne jest to, że Apple pragnąć pobawić się w trolla, postanowiło usunąć jeden z trzech najczęściej naciskanych klawiszy w systemie operacyjnym Windows, tylko po to, aby użytkownicy sprzętu z jabłuszkiem na obudowie nie migrowali na systemy operacyjne konkurencji – brak „kasowania do przodu” jest dla mnie niezwykle trudny do zastąpienia przez kombinację klawiszy „ctrl+d”, jednak jest to niczym, przy strasznym fakcie – jeżeli na iMacu, czy Macbooku posiadamy Windowsa, który właśnie się zawiesił, co robimy? Ctrl + Alt + Delete – i tu pies pogrzebany.

… ale jest też sporo zalet

Bardzo podoba mi się pełna, wygodna klawiatura oraz touchpad, którego używa się z wielką przyjemnością. Jakość obrazu wyświetlanego na matrycy Macbooka również jest zadowalająca, a opinie o tym, że sprzęt posiada błyszczący ekran, przez co jest gorszy od tego z matowym, zdają się znikać podczas użytkowania – odbić obrazu na ekranie praktycznie nie widać.

Bardzo cieszy mnie instynktowność gestów touchpada oraz same animacje systemu, które wywołują w użytkowniku uczucie płynności i pełni, jak rzeczywiście jest. Nie brakuje tu aplikacji, co zauważyć możemy w App Store, a sam wygląd sprzętu jest po prostu fenomenalny, choć może odrzucić od siebie użytkowników, posiadających Macbooka w rękach po raz pierwszy.

Unibody jest moim wstępem do Apple

Pewną rzeczą jest to, że po odrestaurowaniu mojego Macbooka White (zakup SSD, dodanie RAM, być może zakup nowej obudowy za jakieś pół roku), przesiądę się na Macbooka Pro, lub Air, nie przekraczając przy tym 2 tysięcy złotych, ponieważ jeszcze nie dane mi było upaść na głowę, by wydawać na komputer 15 tysięcy złotych.

halloween-macbook

Sprzęt Apple ma to do siebie, że pomimo upływu paru lat od premiery, ten nadal pracuje dobrze, przy czym staje się on całkiem atrakcyjnym cenowo – niczym iPhone 4S, którego w wersji 8GB możemy kupić już za około 600 złotych, czy iPod Shuffle 3G, który poza swoją miniaturową bryłą, plusuje ceną – ok. 200 złotych.

Korzystając z OS X, zauważam parę rzeczy, które zostały lepiej wykonane między innymi w Ubuntu, jednak mimo wszystko, próbuje poznawać kolejny system operacyjny, co jest dla mnie bardzo miłym przeżyciem. Więcej wiedzy i praktyki, to poszerzenie swoich granic światopoglądu, a jako że korzystałem długimi latami z Windowsa i Linuksa, mogę teraz całkiem obiektywnie wypowiadać się na temat każdego z nich, patrząc pod kątem pozostałych.

Grafiki: OSXDaily, Inwallspeakers;