Smartfony

OPPO Reno7 Lite 5G. Telefon średni, za to cena wysoka [TEST]

MM
Mirosław Mazanec
2

Chiński producent nie bierze jeńców. Za smartfon ze średniej półki, z kilkoma poważnymi brakami, musimy zapłacić 1899 zł.

OPPO w Chinach jest marką Premium, i za taką chce uchodzić również w innych częściach świata. Premium oznacza z jednej strony najwyższą jakość urządzeń, z drugiej – wysokie ceny. Coś za coś.

W Polsce ta taktyka sprawdza się średnio, wszak nie od dziś wiadomo, że na naszym rynku głównym czynnikiem decydującym o zakupie jest cena, oczywiście jak najniższa. Zwłaszcza, jeżeli mówimy o markach stosunkowo świeżych, a do takich jeszcze należy zaliczyć u nas OPPO. Firma kilka lat temu wjechała na nasz rynek ze wszystkim co miała najlepsze, po czym szybko zmieniła taktykę, nie wprowadzając do Polski flagowej serii Find a skupiając się na średniopółkowych Reno.

W tym roku jest nieco inaczej. Z jednej strony mamy już w oficjalnej dystrybucji flagowego OPPO Find X5 Pro, kosztującego 6 tys. zł. Z drugiej – średniopółkowe Reno stało się bardzo średnie… Tej serii zawsze bliżej było do klasy wyższej niż budżetowej, bo miała najlepsze procesory ze średniej półki, doskonałe ekrany i optykę. Tym razem jednak bliżej jest jej do klasy niższej. Poza jednym szczegółem – ceną. Ta jest zdecydowanie wysoka. Reno7 Lite 5G to chyba w tym momencie najdroższy na naszym rynku smartfon z procesorem Snapdragon 695. Do tego nie znajdziemy w nim obiektywu szerokokątnego, głośników stereo, odświeżania ekranu wyższego niż 60 Hz albo Androida 12… Jest za to ładny ekran i obudowa. Czy to wystarczy, by płacić tyle za to urządzenie? Sprawdźmy.

Specyfikacja techniczna

  • Wymiary: 159.9 x 73.2 x 7.5 mm
  • Waga: 173 g
  • Wyświetlacz: AMOLED, 6.43 cala, rozdzielczość FHD+ 1080 x 2400 pikseli, 409 PPI, jasność 430 nitów standardowa, 600 nitów maksymalna, odświeżanie 60 Hz
  • Prcesor: Qualcomm SM6375 Snapdragon 695 5G (6 nm), GPU Adreno 619
  • Pamięć: 128GB, 8GB RAM, UFS 2.2
  • Aparaty:
  1. główny 64 MP, f/1.7, 26mm, PDAF;
  2. makro 2 MP, f/2.4;
  3. sensor głębi 2 MP, f/2.4;
  4. selfie 16 MP, f/2.4, 27mm, 1.0µm.
  • Bateria: 4500 mAh, ładowarka 33W, 31 proc. w 15 min., 100 proc. w 63 min.

Budowa OPPO Reno7 Lite 5G

Smartfon jest ładny i tego mu odmówić nie można. Z płaską, kanciastą ramą w stylu iPhona i wystającymi obiektywami bez żadnej wyspy, w stylu Samsunga Galaxy S22 Ultra. Takie połączenie wygląda dla mnie ciekawie i intrygująco. Dodatkowo wokół pierścieni umieszczono diodę powiadomień, która pulsuje ładnym, zielonym światłem. I jeśli nauczymy się, by kłaść urządzenie na wyświetlaczu a nie na pleckach – jest to bardzo praktyczne rozwiązanie. Diody świecą się również podczas ładowania.

Plecki wykonane są z tworzywa. Dostępne kolory to Cosmic Black i Champagne Silver. Nasz testowy egzemplarz był w tym drugim i wyglądał bardzo ładnie. Kolor urządzenia zmienia się w zależności od kąta padania światła.

Sporo dzieje się na krawędziach. Na dolnej jest wejście mini-jack na słuchawki, USB-C oraz głośnik. Niestety jedyny, więc choć jest dość donośny, to jednak łatwo go przytłumić, nie ma też tego komfortu podczas oglądania filmów czy używania telefonu jako nawigacji. Za to dźwięk na słuchawkach jest przyjemny, obsługiwany jest kodek aptX HD, na Bluetooth działają ustawienia Real Sound.

Z prawej strony jest przycisk do włączania telefonu, z lewej hybrydowa szuflada na dwie karty SIM z których jedną zastąpimy kartą pamięci. Niżej umieszczono kolejne dwa przyciski – do regulacji głośności.

Norma uszczelnienia to IPX4 czyli jedynie odporność na zachlapanie. Smartfon nie jest wielki, więc generalnie trzyma się go w ręce dość wygodnie, ale jego „kanciastość” nie każdemu musi przypaść do gustu.

Wyświetlacz OPPO Reno7 Lite 5G

Tu będzie dobrze i będzie źle. Dobrze – bo to AMOLED z pięknymi, nasyconymi  kolorami i doskonałymi kątami widzenia oraz przyzwoitą jasnością maksymalną – choć konkurencja w tej półce cenowej potrafi być lepsza o 200 nitów. Źle – bo jego odświeżanie to jedynie 60 Hz. Przy konfiguracji przekopałem wszelkie możliwe ustawienia, by wybrać tak jak zwykle w każdym telefonie odświeżanie adaptacyjne. I ku mojemu zdumieniu nigdzie takiej opcji nie było. Dopiero spojrzenia w specyfikację uświadomiło mi, że tu wyższego niż standardowe odświeżania nie ma. I choć specjalnie podczas używania telefonu tego nie czułem, to jednak spory niesmak pozostał. Bo dysponują nim nawet dużo tańsze urządzenia. A 60 Hz to teraz domena smartfonów budżetowych które kosztują mniej niż tysiąc zł…

Pod wyświetlaczem, dość blisko dolnej krawędzi, umieszczono czytnik linii papilarnych. Działa bardzo szybko i bezproblemowo, podobnie jest z rozpoznawaniem twarzy. W ustawieniach można wybrać opcję, by ekran podświetlał się po podniesieniu, więc w zasadzie wystarczy wziąć telefon do ręki i jest już odblokowany.

Oczywiście jest Always on Display czyli Ekran zawsze aktywny (tylko jeden wzór), pokazujący datę, stan baterii i powiadomienia.

Wyświetlacz jest płaski, ma naklejoną folię ochronną. Podbródek jest dużo większy od pozostałych trzech boków, co znów, przy tej cenie nie wygląda specjalnie dobrze. Kamerę do selfie ulokowano w lewym górnym rogu.

Działanie OPPO Reno7 Lite 5G

Telefon jest napędzany Snapdragonem 695 5G (2x2.2 GHz Kryo 660 Gold; 6x1.7 GHz Kryo 660 Silver), wykonanym w 6 nm procesie technologicznym. Układ graficzny to Adreno 619. Mamy 8 GB RAM z możliwością rozszerzenia o maksymalnie 5 GB i 128 GB pamięci wbudowanej.

W AnTuTu Benchmark telefon osiąga 379956 pkt. i załapał się na miejsce w pierwszej setce (95 pozycja).

Smartfon działa przyjemnie i bezproblemowo, choć oczywiście nie jest mistrzem ani wydajności ani płynności (kłania się 60 Hz). Ale też trudno mu zarzucić jakieś błędy, po prostu trzeba odrobinę dłużej poczekać czy to na wczytanie się aplikacji czy otwarcie strony. Tyle, że ja za 1900 zł oczekiwałbym nieco więcej.

Mimo dużej ilości RAM zakładki są dość szybko wyrzucane z pamięci, więc wielozadaniowość jest „taka sobie”. Na urządzeniu można za to dość sprawnie pograć (PUBG). Telefon się nie przegrzewa nawet po długiej rozgrywce.

Najmniejszych zastrzeżeń nie mam do działania GPS. Obsługiwane satelity to A-GPS, GLONASS, BDS, GALILEO, QZSS, sygnał jest łapany szybko a połączenie – stabilne. Dzięki NFC zapłacimy telefonem zbliżeniowo, jakość rozmów zawsze była bardzo dobra. WiFi jest dwuzakresowe, Bluetooth w wersji 5.1.

Oprogramowanie OPPO Reno7 Lite 5G

Największym zaskoczeniem in minus jest wersja Androida. To 11-ka a nie 12-ka – co moim zdaniem tak długi czas po ukazaniu się najnowszej wersji nie powinno mieć miejsca. Producent przykrył ją nakładką ColorOS v12 która wygląda niemal identycznie jak np. w urządzeniach realme z Androidem 12, więc na początku można się nie zorientować że mamy do czynienia ze starą wersją. Ale niesmak (kolejny po 60 Hz odświeżaniu) znów jest.

Co do samego oprogramowania nie mam zastrzeżeń. Jest w nim wszystko to co potrzeba, czyli rozbudowana personalizacja, wiele przydatnych funkcji takich jak pasek boczny, dzielony ekran, elastyczne okna, szybkie uruchamianie, tryb prosty czy dla dzieci. Można blokować dostęp do aplikacji, ukrywać je, stworzyć sejf prywatny na pliki. Jest też niestety kilka śmieciowych aplikacji, które jednak można bez problemu odinstalować.

Zdjęcia i filmy w OPPO Reno7 Lite 5G

Zestaw oczek wygląda następująco:

  • obiektyw główny (OmniVision OV64B) 64 MP, f/1.7, 26mm, PDAF;
  • obiektyw makro 2 MP, f/2.4;
  • sensor głębi 2 MP, f/2.4;
  • selfie 16 MP, f/2.4, 27mm, 1.0µm.

Jak na telefon za taką cenę jest więc bardzo ubogo. Zdumiewa brak szerokiego kąta, nawet podstawowej jakości. Nie ma również możliwości nagrywania filmów w 4K, ale do tego w tegorocznych smartfonach zdążyłem się już przyzwyczaić. Choć tu nie jest to wina OPPO a firmy Qualcomm – Snapdragon 695 nie oferuje takiej funkcji.

Na pocieszenia zostają nam możliwości aparatu głównego. Mamy tryby: ultra night, portret, dual viev video, pro do zdjęć, zwolnione tempo, film poklatkowy, ekstra HD, panoramę, skaner tekstu, makro i naklejka. Jest oczywiście AI i tryb HDR.

Jakość zdjęć jest OK. Sztuczna inteligencja ingeruje dość mocno, kolory są nasycone i często przekłamane, ale fotografie ogląda się w sumie przyjemnie. Rozpiętość tonalna jest nienajgorsza, ilość szczegółów również. Przy słabszym świetle na wierzch wyłażą już szumy. Tryb nocny jest dostępny również dla 2x zoom, ale jego jakość jest co najwyżej przeciętna. Takie przybliżenie sprawdzi się za to nieźle w ciągu dnia. Przy 5x szumów jest już bardzo dużo, zresztą maksymalne przybliżenie wynosi 6x.

2x zoom

Selfie są ładne, ale trzeba uważać na ostrość, przy wyciągniętej ręce ujęcia są nieco miękkie. Do dyspozycji jest za to mnóstwo opcji retuszu naszego wyglądu. Filmy nagrywane w FHD z przodu i z tyłu są przyzwoicie stabilizowane, głos jest dobrze zbierany.

Bateria w OPPO Reno7 Lite 5G

Ogniwo ma pojemność 4500 mAh. Przy standardowym używaniu, czyli bez grania a z mediami społecznościowymi i YouTube telefon wytrzymywał mi do 2 dni przy około 5,5 - 6h SoT. Granie oczywiście skraca ten czas. Ładowanie jest niezłe, bo z racji tego, że bateria nie ma 5000 mAh jak większość tegorocznych smartfonów które ostatnio testuję, a o 500 mAh mniej – potrzeba niecałej godziny by napełnić ją od 10 do 100 proc. Ładowania indukcyjnego nie mamy.

Podsumowanie

OPPO Reno7 Lite 5G jest smartfonem, który niestety ma niewiele argumentów pozwalających mu obronić swoją cenę. Ładny wygląd, dobra bateria, ciekawe plecki, ekran AMOLED? Ale nawet tu można się przyczepić – w pleckach do plastiku a nie szkła, w wyświetlaczu – do braku wyższego odświeżania. Nie rozumiem Androida 11 w połowie 2022 r., zestaw aparatów jest budżetowy a nie ze średniej półki, a procesor – taki sobie.  Jasne – na rynku są problemy z ich dostępnością i producenci muszą się zadowolić tym co jest. Ale w takim przypadku OPPO mogło po prostu zaoferować inną, niższą cenę. I wtedy na wszystkie niedostatki patrzylibyśmy inaczej. A tak – za 1900 zł jest cała masa lepszych, choć starszych smartfonów. A za tegoroczne innych firm ze Snapdragonem 695 zapłacimy dużo mniej.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Recenzja