133

Opłata audiowizualna – przyjrzyjmy się bez emocji

Autorem tekstu jest Maciej Skuza. Maciej Sikorski w swoim tekście „Opłata audiowizualna, czyli nowy podatek. Idę w populizm” wyraża swoje niezadowolenie z planów wprowadzenia w Polsce opłaty audiowizualnej w zakładanej wysokości od 10 do 12 zł. Tylko czy na pewno jest to powód do niezadowolenia? Niski poziom merytoryczny TVP związany jest w głównej mierze z małymi […]

Autorem tekstu jest Maciej Skuza.
Maciej Sikorski w swoim tekście „Opłata audiowizualna, czyli nowy podatek. Idę w populizm” wyraża swoje niezadowolenie z planów wprowadzenia w Polsce opłaty audiowizualnej w zakładanej wysokości od 10 do 12 zł. Tylko czy na pewno jest to powód do niezadowolenia?

Niski poziom merytoryczny TVP związany jest w głównej mierze z małymi przychodami z abonamentu. W związku z tym, telewizja publiczna, aby spiąć jakoś budżet musi szukać innych źródeł. A że wyboru wielkiego nie ma, zmuszona jest walczyć ze stacjami komercyjnymi na rynku reklamy. Im wpływy z abonamentu są mniejsze, tym większa część budżetu TVP uzupełniana jest wpływami ze sprzedaży czasu reklamowego. I dochodzimy do sytuacji, w której obywatele narzekają na niski poziom TVP, a sami w bardzo dużym stopniu się do niego przyczyniają nie płacąc abonamentu. I koło się zamyka.

Opłata audiowizualna powinna być powszechna, aby mogła uniezależnić nadawcę publicznego od sytuacji na rynku reklamy. W sytuacji, gdy budżet TVP jest tylko w ok. 20 procentach pokrywany z abonamentu, trudno jest oczekiwać, że ramówka telewizji publicznej będzie znacząco różniła się od ramówki stacji komercyjnych. Bo skoro widać po wynikach oglądalności, że najchętniej oglądane są seriale, teledyski i inne rozrywkowe formaty, to TVP nie ma innego wyjścia i musi w prime time puszczać właśnie tego typu programy, aby przejąć jak największą część tortu reklamowego. A przecież największe pretensje pod adresem TVP dotyczą komercjalizacji nadawcy publicznego, więc zlikwidowanie abonamentu oznaczałoby właśnie całkowite funkcjonowanie TVP na zasadach rynkowych, czyli praktycznie zero jakiejkolwiek misji. No i koniec mediów publicznych, bo bez abonamentu nie stanowią one już żadnej wartości dla społeczeństwa i równie dobrze można je sprywatyzować. Chętni na pewno się znajdą, choćby w związku z całym III multipleksem telewizji naziemnej, który byłby łakomym kąskiem dla prywatnych nadawców.

Jak pokazuje przykład państw europejskich, najlepiej „mają się” ci nadawcy publiczni, którzy są w pełni finansowani z powszechnej opłaty abonamentowej, czyli BBC (wiadomo skąd), NRK w Norwegi i SVT w Szwecji. I takie rozwiązanie byłoby optymalne także w stosunku do TVP. Oczywiście tylko wtedy, gdyby struktura TVP i KRRiT się zmieniła, jednak wprowadzenie powszechnej opłaty abonamentowej jest według mnie pierwszym i najbardziej koniecznym punktem restrukturyzacji TVP. Przynajmniej w sytuacji, w której nowego nadawcę publicznego chcemy zbudować na bazie aktualnego stanu. Można iść śladem Grecji i wyłączyć wszystkie kanały publiczne z dnia na dzień, jednak przynajmniej w moim odczuciu jest to jedno z najgorszych rozwiązań, które do tego jasno pokazuje w czyich rękach są media publiczne. Argument, który mówi o tym, że będziemy zmuszeni do „do wyłożenia stu kilkudziesięciu złotych rocznie na egzystowanie tworu, który od lat jedynie irytuje” jest nie na miejscu przynajmniej w przypadku ludzi korzystających z usług operatorów płatnych, kablowych czy satelitarnych. Tam to dopiero płacimy mnóstwo pieniędzy za kanały śmieciowe, które, gdyby nie to, że są umieszczane w pakietach z atrakcyjnymi kanałami, to nigdy by się na rynku nie utrzymały. I jakoś nikomu to nie przeszkadza, w oczy kłuje tylko TVP. No i jeszcze raz wspomnę, że gdyby wpływy z abonamentu były większe, to ten „twór” tak bardzo by nie irytował.

Argument związany z płaceniem abonamentu za platformy cyfrowe i kablówki jest też chybiony, ponieważ podstawowe kanały TVP są operatorom udostępniane bezpłatnie, a płatne (TVP Sport, TVP Seriale, TVP HD) finansowane są ze środków komercyjnych (według władz TVP). W związku z tym TVP nie dostaje pieniędzy za te kanały od operatorów payTV, więc opłata abonamentowa nie dubluje się. Wiadomo, że programy misyjne są zdecydowanie najdroższe w produkcji i do tego ich oglądalność jest na bardzo niskim poziomie. Dlatego u prywatnych nadawców próżno szukać takich pozycji. Jedynym nadawcą, który może dbać o misję jest nadawca publiczny finansowany z abonamentu. I trzeba się pogodzić z przepłacaniem za pozycje misyjne, bo po prostu inaczej ich się wyprodukować nie da.

Nie wiem skąd taka niechęć do mediów publicznych. Są one bardzo ważną częścią rynku medialnego i powinniśmy zastanawiać się, w jaki sposób pomóc im odzyskać dawną świetność (tak na zapas napisałem, bo aż tak świetnie jak w Niemczech czy Anglii to nigdy nie było, ale zawsze dużo lepiej niż obecnie). A w Polsce oczywiście każdy pomysł musi się spotkać z negatywnym odbiorem i mimo, że dokładnie jeszcze nie wiadomo jak będzie wyglądała opłata audiowizualna i czy to będzie początek czy koniec zmian w TVP, to należy na wszelki wypadek wyrazić swoją frustrację związaną ze strasznymi kosztami, które trzeba będzie ponosić na TVP. A pod całą masą artykułów na AntyWebie i w samych artykułach, bardzo często można wyczytać przy okazji jakichś opłat, że 10 zł to żadne pieniądze, że to dwa piwa, czy nawet niecała paczka papierosów.

PS Rozumiem zasadę, że płacę i wymagam, ale w kontekście TVP w naszym kraju zasada jest zupełnie odwrotna, większość nie płaci, a wymagają wszyscy.

Zdjęcie pochodzi z serwisu Shutterstock.