105

OnePlus 3 to już nie to samo, co wcześniej – co nie zagrało tak, jak powinno?

Smartfony od OnePlus zawsze zyskiwały wśród maniaków technologii spore zainteresowanie, które nie przekładało się na jakieś spektakularne sukcesy na polu sprzedażowym. Przez długi czas właśnie tę firmę wskazywano jako możliwego pretendenta do narobienia problemów wiodącym markom, które obecnie sprzedają się najlepiej. Od premiery pierwszego OnePlus'a minęło dobrych parę lat i... nic wielkiego się nie stało Wczoraj pokazano kolejną iterację "zabójcy flagowców" i z tego określenia zostało... powiedzmy sobie szczerze - niewiele.

O OnePlus 3 pisał dla Was wczoraj Tomek. W tytule swojego wpisu napisał o tym, że producent stracił instynkt – i niestety uważam tak samo. Tak specyficzny i szybko zmieniający się rynek nie toleruje wtórności, która potrafi zabić po pewnym czasie nawet najlepsze idee. Na myśl przychodzą mi teraz smartfony od Sony oraz HTC, które mimo naprawdę ciekawych specyfikacji wielkich cyferek nie wykręcają. Czym wyróżnia się OnePlus 3? Na dobrą sprawę niczym. Cena? Nieszczególnie powala na kolana. Specyfikacja? Podobna, jak w każdym smartfonie z Androidem. Design? Ciekawa wartość dodana?

OnePlus 3 to tylko smartfon. I to jest problem

W dodatku, jak słusznie zauważył Tomek, jest to telefon nieco droższy od swoich poprzedników. W Polsce zapłacimy za niego 1799 złotych. To w dalszym ciągu niewiele w porównaniu do topowych konstrukcji z Androidem od Samsunga, LG, HTC, czy Apple. Ale konsument kieruje się nie tylko ceną. Ten musi mieć realny powód do tego, żeby pójść do sklepu po ten konkretny sprzęt – czasem to jest „amazing”, a kiedy indziej genialny aparat albo zaufanie. „Amazingu” nie ma, aparat na papierze nie wygląda zjawiskowo, a zaufanie do OnePlus mogą mieć tylko posiadacze wcześniejszych wersji sprzętu, o ile on się im spodobał.

oneplus 3

Mam nieprzyjemne wrażenie, że idea, którą dzielnie podążał OnePlus przez lata zaczęła się dewaluować. Oferowanie telefonu komórkowego – nieco innego niż wszystkie, ale równie mocnego i tańszego już nie wystarczy. Szczególnie firmie, której sprzęt tylko pretenduje do bycia „zabójcą flagowców”. Poza tym określeniem w mediach nie ma nic innego. Spójrzcie, w jakim miejscu jest teraz Huawei chociażby – ten producent zdołał podbić serca konsumentów i zamierza nawet zawalczyć z Samsungiem i Apple.

Nie cena jest problemem, a brak pomysłu. Podczas premiery wykorzystano wirtualną rzeczywistość i… nic poza tym. OnePlus 3 po prostu nie oczarował, nie sprowadził nas na kolana i nie rozkazał się sobie przypatrywać. Oxygen OS zainteresuje nielicznych – bo to nie wariacja na temat Androida dla każdego. Design to dla mnie pomieszanie Samsunga z iPhone’em. Liczyłem na to, że OnePlus zainwestuje w swoje usługi, elementy własnego ekosystemu, które zepną urządzenie mobilne z świetnie działającymi aplikacjami specjalnie od producenta. I nie chodzi mi o śmieszne programy do rysowania po ekranie, ale coś, co będzie „robiło różnicę”. Dzisiaj idealnie widać, że producenci nie mogąc już zrobić nic więcej na polu urządzeń, próbują swoich sił w tworzeniu nań oprogramowania – takiego, które będzie świetną wartością dodaną do telefonu. W OnePlus mamy właśnie tylko (i aż) Oxygene’a. Czy to wystarczy? Dotąd wystarczyło. Ale w tej generacji OnePlus nie wróżę sukcesów.