19

Odręczne notatki w XXI wieku – ja nadal wymagam więcej, niż oferuje technologia

Mamy na rynku co najmniej dwa urządzenia, które promowane są jako gadżety będące w stanie zastąpić nam klasyczny notes. Ale to nie wszystko, bo mają oferować znacznie więcej niż takie tradycyjne, klasyczne wręcz rozwiązanie. Będąc za pan brat z technologią nie powinienem mieć większych problemów z przesiadką, a jednak ta wciąż nie jest do końca możliwa. I naprawdę mnie to irytuje.

Wspomniane dwa urządzenia to oczywiście iPad od firmy Apple oraz Surface (Pro) od Microsoftu. Dosyć szybko skreśliłem iPada właśnie jako następcę mojego notatnika, muszę Wam się do tego przyznać, ale powód ku temu jest bardzo konkretny. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że najnowsza generacja klasycznego iPada, który wkrótce ma się stać znacznie, znacznie lepszy, kosztuje stosunkowo niewiele (dobija za to cena pierwszej generacji rysika Apple Pencil), a w zamian dostajemy naprawdę solidną, wydajną i lekką konstrunkcję świetnie radzącą sobie z pismem odręcznym, ale… poza właśnie tym urządzeniem, w ofercie Apple nie znajdę niczego innego, co pozwoliłoby mi na kontynuowanie pracy z notatkami. Mogę je przeglądać, ale w żaden sposób nie wejdę w interakcję na MacBooku czy iPhonie. Owszem, mam dostęp na każdym innym urządzeniu, ale nic więcej.

Skoro technologia ma oferować więcej… to niech to robi

Wszystko wynika z moich prawdopodobnie wygórowanych oczekiwań. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Jeśli gadżet ma zastąpić mi notes, to powinienem go kupić, włożyć do torby i używać niczym notatnika. Ale skoro jest to kawałek technologii i jest albo powinien zaoferować mi coś więcej, to dlaczego mam spocząć na laurach i nie oczekiwać czegoś więcej. Dostęp do moich notatek na ekranie telefonu czy komputera to jedno, ale możliwość pracy z nimi w komfortowy sposób to drugie.

W związku z tym bardziej przychylnym okiem spoglądam ku tabletowi Surface Pro, który może (w pewnym stopniu) zastąpić komputer stacjonarny, laptopa oraz notes. I w każdym z tych scenariuszy, gdy tylko będę chciał, mogę ponownie skorzystać z niego jako notatnika, bo wystarczy wziąć go do rąk i znów notować. Zabierając go ze sobą, zabieram tylko jedno urządzenie, a nie dwa – MacBooka i iPada. Co więcej, Surface Book może również spełniać tę rolę, bo niewielkie zmiany naniosę w trybie laptopa, gdy ekran połączony jest z klawiaturą, a w razie potrzeby odepnę go i wezmę do rąk całkiem spory tablet, który daje mnóstwo swobody przy tego typu zadaniach.

Nie ma rozwiązań idealnych, ale nie spoczywajmy na laurach

Choć oczywiście i tak nie będzie to rozwiązanie idealne, ale nie będę nadal ograniczony do zaledwie jednego gadżetu, na którym praca z pismem odręcznym jest możliwa. Dlatego do tej pory tylko wzdycham, gdy myślę o urządzeniu Courier od Microsoftu, który pozostał jedynie niezrealizowanym projektem – dwuekranowy tablet składany niczym klasyczny notes z funkcją laptopa? Wizja może zbyt piękna, ale przy odpowiednim podejściu jak najbardziej do zrealizowania.

Jestem pod wielkim wrażeniem tego, jak duży postęp wykonaliśmy w ostatnich latach, bo i iPad, i Surface Pro to genialne urządzenia dla osób zakochanych w odręcznym rysowaniu, projektowaniu, pisaniu i innych tego typu zadaniach. Precyzja, z jaką można korzystać z tych rysików jest niesamowita, podobnie jak aplikacje dostępne na obydwie platformy. Choć tutaj nie będziemy się oszukiwać, bo można powiedzieć sobie wprost: iPadOS (do niedawna iOS) znajduje się w znacznie lepszej sytuacji niż Windows 10 pod tym względem, bo mnogość i różnorodność narzędzi wspierających Apple Pencil jest wręcz szokująca.

Z pasji do odręcznych notatek bardzo uważnie śledzę postępy związane w tej kategorii technologii. Może nie projektuję i nie przygotowuję zachwycających grafik, ale chciałbym móc z przyjemnością zacząć korzystać z nowinek i mimo, że są ku temu coraz lepsze okoliczności, to wierzę, że to nie wszystko na coś stać, bo już rozkładane ekrany pokazują spory potencjał właśnie w kwestii przygotowania tak uniwerasalnego urządzenia, na które czekam.